SEKS NA „NIEPOWAŻNIE”

o-SMILING-WOMAN-IN-BED-facebookCzasami się wydaje, że wszystko co związane z seksem powinno być opisane albo językiem oficjalnym, fachowym, wyprutym z przeżyć i emocji. Albo na odwrót – pięknym, poetyckim i nad wyraz czasami nierealnym. A może by spróbować tak po ludzku? Tak, gdzie jest miejsce i na namiętność i na pewne chwile zwątpienia, ale jednocześnie i na… śmiech? Dokładnie kochani, w łóżku też potrzebny jest śmiech. I mówię poważnie – warto czasami być niepoważnym 🙂

Nam z Erykiem często się zdarza, że po spełnieniu się w sobie, po tej fali uniesienia, po tym pożądaniu co sprawia, że ciała lewitują – po prostu zacząć się śmiać. Dopada nas taka głupawa, że wręcz „wypluwam” mego mężczyznę z siebie, bo tak mi wszystkie mięśnie pracują. I nie widzę w tym nic złego. Wręcz przeciwnie. Śmiech zbliża nas do siebie jeszcze bardziej. Sprawia, że  w swoim intymnym towarzystwie czujemy się swobodnie i naturalnie. Ot, jak przyjaciele, którzy po dobrym seksie chcą spędzić jeszcze ze sobą przyjemnie czas. A nie ma lepszego „relaksatora” od wzmożonych ruchów przepony i kącików ust uniesionych w górę. I na dodatek u boku ukochanej osoby.

W łóżku jest pełno zabawnych sytuacji. A to Wasze spocone ciała śmiesznie „gwiżdżą” ocierając się o siebie. Albo nagle w brzuchu odezwie się orkiestra. Albo, gdy w szale zabawy nie wyłączyliście telewizora i akurat kiedy patrzycie sobie głęboko w oczy, w tle słychać zabawny dialog, który kładzie Was na łopatki.

Pamiętam, jak kiedyś krępowały mnie dźwięki wydawane przez moją cipkę po stosunku „od tyłu”. Wtłoczone powietrze ulatywało ze mnie niczym ze spuszczonego balonu. Oj, nieraz rumieniec wstydu oblał moją twarz. Bo przecież nie wypada. Tu się kochamy, a tu za chwilę moja wagina zaczyna żyć swoim życiem. Jakby miała coś do powiedzenia. Tylko akurat te wargi do tego nie służą 😉

A teraz – mam z tego ubaw i nie krępuje mnie to już wcale. Bo niby czemu miałabym się tym przejmować? Tak się dzieje i już. Przynajmniej jest wesoło.

I taki właśnie niech będzie morał z tego krótkiego wpisu. Seks to także śmiech i zabawa. Nie odmawiajcie sobie tej radości. Cieszcie się sobą, akceptujcie swoje ciała wraz z arsenałem dźwięków przez nie wydawanych, a różne inne i niespodziewane momenty – obróćcie w żart. Po prostu zróbcie tak, aby było Wam dobrze!

Tekst: Luiza.

  • Ojjj tak, seks to kupa śmiechu 😉 Kiedyś nie byliśmy w stanie z partnerem uprawiać seksu właśnie przez śmiech 😀 jak tylko zaczynaliśmy, to jedno albo drugie wybuchało śmiechem 😀 i tak w kółko 😉 A na dokładkę – byłam na górze i spadłam z niego na podłogę 😀

    • I właśnie takie historie są najlepsze. Naprawdę nie krępujmy się swoich reakcji. Jak mamy ochotę się śmiać to róbmy to. I niech wszyscy słyszą jak nam dobrze! 😉

  • Hehe chyba każda z nas to kiedyś przeżyła pierwszy raz i każdej było wstyd 😛

    • Z pewnością. Ale wstyd w łózko jest zupełnie niepotrzebny. Prawda? 🙂

  • Twoje wpisy trochę otworzyły mi oczy, z taką łatwością, luzem piszesz to wszystko czego zazwyczaj ja bałabym się napisać, nie mówiąc już o rozmowie na żywo. Rzadko, w sumie chyba nigdy nie mówiłam partnerowi jakie mam fantazję, poddawałam się mu i to mi pasowało- w sumie tak mi się wydawało.
    Masz rację seks to przyjemność, zabawa. Kwestia odpowiedniego partnera i fruwasz 🙂

    Będę systematycznie zaglądać do Ciebie, działasz na mnie oczyszczająco, mimo, że mam nasrane w życiu.

    Pozdrawiam !

    • Nie bój się opowiedzieć o swoich fantazjach. Nie musisz tego robić tak wprost. Możesz go podpytać na przykład w trakcie oglądania jakiegoś filmu co myśli o danej scenie czy na dany temat. To może być początek Waszego wzajemnego otwarcia się na nowe. Być może on też chciałaby z Tobą o tym porozmawiać, ale podobnie jak Ty się boi Twojej reakcji. A po co tkwić w jednym miejscu, skoro można odkrywać nowe? Zaglądaj do mnie jak najczęściej, choć fakt ostatnio trochę mniej tekstów na blogu, ale takie bywa życie. Że nie zawsze mamy czas na to co lubimy najbardziej. Ale kolejny tekst jest już w przygotowaniu 🙂

Close