Często pytasz się mnie o moje myśli, pragnienia, a nawet lęki i obawy. Zawsze byłam i jestem z Tobą szczera. I to się nigdy nie zmieni. Tylko już taka ze mnie czasem jest głupia baba, że to co dla mnie najtrudniejsze, to trzymam w sobie. Dopóki tego nie opiszę. Zapytałeś się mnie dzisiaj czy nadal boję się, że zakochasz się w innej kobiecie…

Odpowiedź brzmi – tak, boję się.

Choć mówiłam Tobie inaczej.

Jesteś moim mężem, kochankiem i przyjacielem. Bez Ciebie nie ma mnie. I choć w moich oczach potrafisz wyczytać prawie wszystko, to na dnie serca wciąż skrywa się pewien strach. Nie odnajdziesz jego w mym spojrzeniu, bo to co najtrudniejsze, nigdy nie jest na pokaz. Zresztą nauczyłam się sztuki kamuflażu.

Nie czuję tego strachu, kiedy jesteś w innej. Kiedy eksplorujesz jej ciało, odkrywając zakamarki ukrytej rozkoszy. Kiedy penetrujesz jej wnętrze, raz głębiej, a raz delikatniej. Kiedy obsypujesz ją pocałunkami i troszczysz się o jej zaspokojenie. Wtedy nie towarzyszą mi żadne negatywne odczucia. One pojawiają się dopiero w towarzystwie innych gestów, na które często nikt inny nie zwróciłby uwagi…

… gdy czule pocałujesz ją w czoło, po zakończonej zabawie, gdy nieświadomie zwrócisz się do niej pieszczotliwe, tak jak mówisz to do mnie, albo gdy zaczniesz ją całować, kiedy mnie jeszcze nie ma obok.

To czasami potrafi zaboleć, choć często staram się zdusić ten ból w sobie. Dla Ciebie chcę być po prostu tą jedyną. Chcę się czuć wyjątkowo, dlatego jak lwica walczę o gesty i słowa, które są i mają być zarezerwowane tylko dla mnie.

Nie chcę ograniczać Twojej wolności, dlatego unikam wszelkich objawów durnej zaborczości. Ale czasami alkohol zamiast dać rozluźnienie, zakrzywia perspektywę i nadaje zupełnie inne znaczenie rzeczywistości.

Dwa wieczory, dwie sprzeczności. Podczas pierwszego wspięliśmy się na kolejny poziom świadomego bycia razem. Wspólnego smakowania innych od zachodu do wschodu słońca. Podczas drugiego – znów oddaliliśmy się od siebie, krzywdząc siebie nawzajem. I choć pozornie spotkanie zakończyło się pozytywnie, to psychika mocno dostała w dupę.

Sinusoida uczuć, jak na górskiej kolejce.

Ale nie chcę, aby to tak się skończyło. Chciałabym, aby ten układ jeszcze trwał…

Jednak każdy boi się odtrącenia i odczucia bycia niepotrzebnym. Tego przeczucia, że akcja filmu i tak by się toczyła, nawet gdyby zabrakło w niej głównego bohatera…

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/jak-pokonac-zazdrosc/