SWING CONNECTING PEOPLE!

Sekunda. Minęła ukrywając swoje oblicze w minucie. Ta zaś pragnąc zostać anonimową zagubiła się w godzinie pośród pozostałych minut minionych. Godzina, była spokojniejsza, lecz i ona uległa pokusie zatracenia się w dniach. Dni natomiast wbiegły szaleńczo do tygodnia, a ten nie pytając – stanął za plecami miesiąca. Tak czas ukrył moje ja. Może tak naprawdę coś zamknęło się w mojej głowie? Nie umiałbym odpowiedzieć bez namysłu na to pytanie. Potrzebowałbym kilku chwil na analizę stanu minionego.

Po dłuższej, tudzież bardzo długiej przerwie czas na powrót. Na szczęście byłem i jestem ciągle z Wami. Za pośrednictwem Luizy, która wirtuozerią pióra przelewa większość naszych doświadczeń. Ja, niczym niemy dozorca czuwam nad technicznym aspektem naszej działalności. Skierowanej do Was. Cieszą mnie otrzymywane listy. Komentarze, nawet te negatywne, gdyż wiem, że są odbiorcy tworzonych naszym życiem treści. Wiele pytań, sugestii i motywatorów dostałem z Waszej strony… i dobrze. Dziękuję. Najwyraźniej było mi to potrzebne.

To nie byłbym ja

A teraz, ponieważ jesteśmy prawdziwymi ludźmi z emocjami, uda mi się może napisać co mogło spauzować mój zapał dzielenia się „Jego spojrzeniem”. Po pierwsze zmiany. Takie duże i takie małe. Te znaczące i błahe mające wpływ na codzienność. Jesteśmy z Wami, lecz prywatnie, po koleżeńsku, hobbistycznie, nie zawodowo. Ciężko więc znaleźć ten moment na podzielenie się sobą, tak wirtualnie, gdy obowiązki mocno eksploatują zwoje umysłu. Jak pisać, gdy miałoby się poczucie nieszczerości. Tworzenia na siłę. Stan, moment, tudzież nirwana kłębiących się myśli wystukiwanych na klawiaturze winna porwać sama w tango kreślenia kolejnych słów w zdaniach. Nie zaś być silnie gwałcona przymusem. To nie byli byśmy My, to nie byłbym ja.

Po drugie…

Nowy Rok przyszedł do Nas szaleńczym krokiem, lecz i z nowymi doświadczeniami. Chwilą niedomówienia, następnie zwątpienia. Myśl o czasowym wycofaniu się, lecz poprzedzonym rozważną analizą. Sytuacji, zdarzenia, reakcji, impulsu. Czasami moment zapomnienia może zamienić się w moment rozpamiętywania. Powiem Wam, że swing uczy wielu rzeczy. Tych przyjemnych, cielesnych, ale i także samopoznania. Uczy tłumić złość, gdy nie jest ona faktycznie wynikiem działania bez winy. Komunikacji, bez której niełatwym lub wręcz niemożliwym byłoby wkraczanie w hedonistyczny świat we dwoje, gdzie czyha wiele pokus. Pozwala dostrzec więcej w najbliższej osobie. Odkryć nowe reakcje w sytuacji nieznanego wcześniej ukrytego lęku.

Zwycięska walka

Jedną z nich była próba zdominowania kobiety w sposób inny niż dotychczas praktykowany. Z założenia za zgodą, lecz i bez niej. Niby z żartem, ale również na poważnie. Seks jest czasami formą odreagowania. Ważny w tym jest jednak fakt współdecydowania, słuchania partnera, lecz i nie robienia niczego wbrew sobie. Wbrew innym, na siłę. Nie w przypadku, gdy nie są jasne zasady gry. Gdybyście zapytali Luizę, zapewne odpowiedziałaby, iż hiperbolizacja zdarzeń jest niczym nieuzasadniona. Jednakże, kto nie jak my sami, musimy zmierzyć się z myślami, czynami, sobą aby wyjść z takiej wewnętrznej walki zwycięsko. Nie najtrudniejszym jest podpowiadanie innym, chociaż to także niemałe wyzwanie. Ale poukładanie w głowie swojego własnego, lecz „zaplanowanego” chaosu jest nie lada zadaniem.

Opisane zdarzenie było i minęło już bezpowrotnie. Teraz pisząc do Was i z Wami, gdyż Wy realni i namacalni tworzycie z nami wszelkie historie, udało mi się odnaleźć odpowiedź na postawione samemu sobie pytanie na wstępie.

Sekunda, ukryta w minucie goniła godzinę. Ta szukała dnia splątanego w tygodniu, a ja już nie szukam wymówek. Wracam do Was i do Luizy. Pora z dozorcy ponownie stać się współnadzorcą. Nadzorcą Waszych dusz i umysłów, gdyż mamy to szczęście, iż ufacie nam, a my ufamy Wam (no może z drobnymi wyjątkami 😉). W końcu, dostosowując słynny slogan – „Swing connecting people”!

Tekst: Eryk

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/oddalenia-przyblizaja/