SWING O ZAPACHU CZEKOLADY

czekoladaByli w innym mieście. Anonimowi. Dlatego pragnęli więcej. Tak bardzo chcieli przeżyć kolejną przygodę. Posmakować nowych ciał, nowych spojrzeń, nowych uniesień. Robić to, co podpowiadała im wyobraźnia. Spełniać dzikie fantazje. Znów być w akcji.

Pyszne początki

Nauczeni poprzednimi doświadczeniami wiedzieli, że sobota niekoniecznie jest najlepszym dniem na wizytę w swingers klubie. Postanowili, że będą wybierali imprezy tematyczne i to niezależnie od dnia tygodnia. Przejrzeli oferty poniedziałkowych eventów i ich wybór padł na Avarusa i czekoladową saunę. Nawet jeśli nikogo nie poznają, to przynajmniej ich ciała będą wdzięczne za odrobinę „luksusu”. W Avarusie byli rok temu i lokal przypadł im do gustu. Elegancko urządzony, kameralny, z pysznymi drinkami na barze. Wówczas Luiza bawiła się z dziewczyną z Dominikany. Lubiła egzotyczne kobiety. Pociągał ją ich odmienny typ urody, temperament. To były jej jedne z pierwszych przygód z kobietą, ale wtedy nie odważyła się na zanurzenie języka w cipce. Nie była na to gotowa. Za to nie miała nic przeciwko, aby być zaspokajaną przez Eryka i przez Dominikankę jednocześnie. Oddała się całkowicie przyjemności. Tak wtenczas dla niej nieznanej…

Wejście do Avarusa było ukryte, a oni cenili sobie pewnego rodzaju prywatność. Drażniło ich, gdy byli zmuszani do „bycia na pokaz”. Gdy każdy mógł dowiedzieć się o ich drugim obliczu. Windą dojechali na piąte piętro. Otworzyła im uśmiechnięta i skąpo ubrana kobieta, która w kilku słowach opowiedziała im, jak będzie wyglądał dzisiejszy wieczór. W lokalu było już kilka osób i tradycyjnie Luiza z Erykiem przyciągnęli pożądliwe spojrzenia od samego wejścia. Również tradycyjnie zamówili do picia whiskey z colą dla Niego i gin z tonikiem dla Niej. To był ich stały zestaw rozluźniający. Chwilę później kobieta, która ich przywitała na wejściu, dzwoneczkiem obwieściła, że czas zacząć seans saunowy.

Słodkie wspomnienia

Nie czekając długo, rozebrali się i delektowali się przyjemnym ciepłem aromatyzowanym zapachem mandarynki. „Prowadząca” z ręcznikiem w ręku rozprowadzała ciepło po całej saunie. Luizie przypomniał się ich niedawny wypad na noc saunową do Schwedt i ten przystojny mężczyzna, który wówczas prowadził seans. Jaką Ona miała wtedy na niego ochotę. Kiedy stał przed Nią osłonięty tylko ręcznikiem, w myślach miała go już w ustach. Ssała, lizała, doprowadzała. Gdyby chciał ją wziąć –oddałaby mu się bez wahania. Tu i teraz. Przy wszystkich. W saunie. W basenie. Gdziekolwiek by chciał.

Smacznie i gorąco

Po wyjściu z suchej sauny wszyscy udali się pod zimny prysznic i solny peeling. A potem smarowanie gorącą czekoladą. Jej zapach pobudzał zmysły i pobudzał apetyt. Na rozkosz. Pierwsze dotykanie, muskanie, głaskanie. Ciało Luizy było gorące i pachnące. Jak magnes przyciągało chętnych do wspólnych igraszek. Ale Ona potrzebowała jeszcze czasu, aby całkowicie się wyluzować. Gin z tonikiem był zdecydowanym sprzymierzeńcem w walce o rozluźnienie. Postanowili poczekać do kolejnego seansu w saunie. Przy barze poznali parę. Ona bardziej dojrzała, lecz przyciągająca uwagę, on nieco młodszy. Jak się okazało – znajomi dla seksu. Układ dla wzajemnego zaspokojenia. Później pojawiła się młoda dziewczyna. Ładna i zgrabna, choć pozbawiona pewnych seksualnych walorów, jakimi dla Luizy i Eryka były kobiece piersi. W międzyczasie Luizę adorował pewien starszy mężczyzna, który już w saunie postanowił się do Niej zbliżyć. Masował jej kark, biust. A przy okazji dbał o Jej komfort – pytając się czy nie robi czegoś na co by nie miała ochoty. A to Luizie zawsze się podobało…

Słodko po raz drugi

Drugi seans był również miły dla ciała i zmysłów, jak pierwszy. Czekolada znów znajdowała się w każdym możliwym zakamarku. Luiza czuła, jak jej adorator delikatnie zsuwa rękę w dół, dotykając jej łechtaczki. Czuła jego podniecenie i pragnienie posiadania Jej.

Ale nie mój drogi. Teraz nie mam jeszcze ochoty na seks. Lubię się bawić. Sobą. Innymi.

Eryk wmasowywał czekoladę w ciało dziewczyny oraz kobiety o blond włosach poznanej przy barze. Wszystko w atmosferze śmiechu i swobody. Później poszli na taras. Było tak gorąco, że mogli stać tam nago. Z rozbawieniem patrzyli w dół na nieświadomych co się tu na górze dzieje ludzi. Na górze rozpusta, na dole – codzienność. „Adorator” pocałował Luizę w rękę z przeprosinami, że musi już jechać.

Twoja strata.

W międzyczasie Luiza zaczęła rozmawiać z innym mężczyzną. Nie był ucieleśnieniem jej erotycznych fantazji, ale nie prezentował się źle, a na dodatek dobrze Jej się z nim rozmawiało. Już dawno zauważyli, że to osobowość odgrywa pierwszorzędne znaczenie w tych krótkich, ale jakże intensywnych relacjach.

Celebracja chwili

Jedno słowo, ulotny sygnał i wszyscy udali się do miejsca zabaw. Blondynka zaczęła całować się z Luizą, pieścić jej piersi. Do tego układu dołączył Eryk i „prawie Anglik” jak to w myślach nazwała sobie Luiza mężczyznę, z którym jako jedynym mogła porozmawiać po angielsku. Pieszczoty Anglika były bardzo subtelne. Jakby celebrował ciało Luizy i to, że może je dotykać. Delikatnie rozchylił jej nogi i zaczął całować. Subtelnie, namiętnie, wręcz czule. Odwdzięczyła mu się tym samym, ofiarowując mu swoje usta do pieszczot. Wkrótce był już w Niej. Nie spieszył się, nie był agresywny. Delektował się chwilą, czerpiąc z niej jak najwięcej przyjemności. Luiza czuła, jak dochodzi. Jak nieśmiało pojękuje Jej do ucha. Jak coraz mocniej przylega do Niej. Po wszystkim pogłaskał Ją po włosach i wyszeptał dziękuję. Luiza była usatysfakcjonowana.

Eryk penetrował blondynkę. Było jej dobrze. Dawała głośny upust swojej rozkoszy. Jednak w pewnej chwili powiedziała stop. Włączyła jej się zazdrość o swojego seks-partnera, który w tym czasie zagłębiał się w młodej dziewczynie. Stała się zaborcza, nie dopuszczając do zbliżenia się do ich trójki. Z wcześniejszych rozmów między nimi wynikało, że najprawdopodobniej umówili się w lokalu z tą dziewczyną przez jakiś portal. I to była jej pierwsza wizyta w swingers klubie. A oni najwidoczniej byli strażnikami jej pseudo-cnoty. Trudno, nic na siłę. Luiza z Erykiem wykazali inicjatywę, ale nie mieli ochoty podejmowania żadnych więcej kroków. Bo zasada jest prosta – to o nich się zabiega, a nie na odwrót. Odłączyli się od towarzystwa i…

Fotel rozkoszy

… udali się na ulubiony przez Luizę fotel. Ubóstwiała patrzeć jak Eryk znika między jej nogami, doprowadzając Ją do orgazmu językiem. Była mokra od podniecenia. Jej pojękiwanie przywiodło innych widzów, ale Ją to nie interesowało. Miała zamknięte oczy i było Jej dobrze. Dobrze, bo czuła w sobie Eryka. Jego rytmicznie uderzanie. Raz głębiej, raz płycej. Wiedział, jak się z Nią bawić. Oj, wiedział.

010014

Chcieli zostać sami, bez zbędnej publiki. Schowali się w jednym z pokojów i kontynuowali zabawę. Luiza nawet nie próbowała hamować swych dźwięków rozkoszy. Wiła się, pojękiwała, krzyczała. Przez tych wiele lat spędzonych razem, nauczyła dochodzić się raz za razem. Kiedyś myślała, że to niemożliwe. Że to tylko bezsensowna paplanina z kolorowych magazynów, które tylko wpierały kobiecie, jaka musi być, aby być trendy. Ale okazało się, że Jej ciało jest gotowe na wielokrotną dawkę rozkoszy. A Eryk znał wiele technik, aby ofiarować Jej spełnienie.

Nie miała już sił, czuła się wyeksploatowana na wszelkie sposoby, ale nie odpuściła.

Kładź sięrozkazała swemu kochankowi.

Eryk uśmiechnął się tylko i posłusznie położył się na kanapie zakładając ręce za głowę. Luiza wzięła go do ust. Czuła na nim swój zapach, swój smak, a to Ją jeszcze bardziej nakręcało. Całowała Go namiętnie i czule jednocześnie. Tak jak na to zasługiwał. Zlizywała swoje soki, językiem wędrowała także po Jego jądrach. A On pulsował między Jej wargami. Coraz bardziej, coraz szybciej, coraz…

Wytrysnął w Jej ustach. Całym sobą. Drżał z podniecenia. Teraz to On nie miał już sił. Jednak odpoczynek nie trwał długo, bo gdy tylko wrócili do mieszkania, zabawa zaczęła się na nowo…

Autorka: Luiza

***

Zainteresowanych miejscem, w którym byliśmy, odsyłamy do strony lokalu: http://www.avarus-berlin.com.

A głodnych wrażeń odsyłamy do Nas na:

Facebook

Google +

 

P.S. Naprawdę nie bójcie się zostawiać u Nas komentarzy. My tak lubimy z Wami rozmawiać… 😉

  • ~DŻI

    Pozazdrościć tylko udanej imprezy. 🙂 A nawet nie wiedziałem, że tam taras jest 😛

    • My też za pierwszym razem nie wiedzieliśmy o jego istnieniu. Ale w ten wieczór było tak gorąco, że najwyraźniej musieli go otworzyć 🙂

Close