SZCZĘŚCIE W TWOIM ZASIĘGU

http://slawa.deviantart.com/art/Morning-513441872

Będąc dzieckiem co chwilę zadawano nam pytania kim chcesz być jak dorośniesz? Będąc nastolatkiem zasypywano nas tekstami w stylu – jak widzisz swoją przyszłość? Będąc dorosłym, podczas rozmów przy wódce ze znajomymi, nawzajem pytamy się czy nasze życie jest takim jakim chcemy. I wtedy najczęściej upijamy się na smutno, żałując podjętych po drodze decyzji. A wszystko przez to, że biorąc kredyt na mieszkanie, użerając się ze wszystko wiedzącym szefem, który w rzeczywistości jest mega idiotą, zapominamy o tym co najważniejsze – o tym, że naszym zadaniem tak naprawdę jest być szczęśliwym. Według własnych wyborów.

Nie chciałabym zniknąć…

Czy jestem szczęśliwa? Nie mogę powiedzieć, że nie. Jestem posiadaczką tego, co najcenniejsze – codziennej miłości. Nie tylko od święta, ale też takiej zwyczajnej, prostej, naturalnej. Za swoim mężczyzną mogłabym skoczyć w ogień, w przepaść i gdziekolwiek trzeba by było (chociaż mam nadzieję, że nigdy takiej potrzeby nie będzie) ;). Ale czasami mam momenty zwątpienia, czy to co robię ma sens i czy moja egzystencja jest kierowana na właściwy tor. Być zapamiętanym, zostawić coś po sobie – to pragnienie większości z nas. Głupio tak byłoby zniknąć, także z umysłów innych. A jednak. Teraz jesteś, a za sekundę może już Ciebie nie być. Bezpowrotnie.

Wielokrotnie na blogu pisałam, że każdy ma prawo do poszukiwania szczęścia według swojego przepisu. Dla jednych może to być przemierzenie kilometrów czując pojedynczy oddech w trakcie biegania, dla drugich – szczery uśmiech dziecka na widok naszej zmęczonej gęby. Jeszcze inni szczęście odnajdują w wspinaniu się po kolejnych szczeblach kariery, a niektórzy – w dbaniu o ciepło domowego ogniska.

W łóżku tak jak w życiu

I tak samo jest w łóżku. Jedni chcą dzielić swe życie tylko z jedną osobą, podczas gdy drudzy nie wyobrażają sobie uprawiania seksu do końca swych dni tylko z jednym partnerem. Innych pociągają osoby tej samej płci, a jeszcze inni zmieniając odzienie i ubierając makijażową maskę, starają się wcielić w role tak odmienne od tych tak dla nich powszednich. I w tym całym tłumie różnorodności są również ludzie, którym bliska jest nasza swingerska filozofia – łącząca miłość z przygodą.

W swoim życiu już trochę z Erykiem widzieliśmy. Zbiorowe orgie, kameralne spotkania, seks heteryczny i homoseksualny. Rozmawialiśmy z transwestytami i transseksualistami. Nie zamykamy oczu udając, że świat nie jest takim jakim jest naprawdę. Tylko staramy się go poznać, a każdy człowiek to nowa historia i doświadczenia.

Zanim spróbowałam swingu byłam bardziej zamknięta na rzeczywistość. Wolałam ją przekształcać, a raczej zniekształcać, udając, że danego tematu czy zjawiska po prostu nie ma. Bo tak łatwiej i bezpieczniej. Tylko jak długo można wegetować w tworzonej na własne życzenie obłudzie? Pewnie i całe życie, ale po co? Czy nie lepiej smakować, odkrywać, przeżywać, kreować, eksperymentować oraz czerpać szczęście pełnymi garściami??? Największym ograniczeniem w zdobywaniu szczęścia jesteśmy my sami. A przecież to takie proste zadanie. Robić to co się lubi. Być wśród ludzi, których się lubi. I lubić siebie samego. Trudne? Wcale nie o ile znajdziemy w sobie motywację do szukania i pozbędziemy się lęku przed zmianami. Niektórych decyzji będziemy żałować. Ale lepsza bolesna nauka niż nijaki byt. A przecież szczęście jest w Twoim zasięgu.

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/jaka-jestem/

 

  • Fajny wpis 🙂 Ja cały czas poszukuje siebie… szukam szczęscia mimo, że jest trudno. Największą radość daje mi pisanie wierszy. Miłość to niekończącą się wena… Niedawno też postanowiłam zacząć prowadzić bloga. To jest świetne – odważnie wyjść do ludzi i pokazać, że każdy z nas ma dobą i złą stronę, duchową i cielesną, anielską i zepsutą.
    Podoba mi się Wasz blog 🙂 Mało jest w sieci dobrych tekstów o miłości i erotyce. Jak widzę to ludzie często są wulgarni lub dziecinni…albo pornos albo nastoletnie westchnienia oprawione w różowe kwiatki a ja lubię teksty z klasą, dojrzałe i na poziomie.

    Pozdrawiam 🙂

  • Hmm… No coż… Osobiście nie wyobrażam sobie uczestniczyć w orgiach. No tak… Każdy z nas żyje jak chce. Dla mnie akurat jest to ,,nie do pomyślenia” 😉 http://nnnnnn70121.blog.pl zapraszam 🙂

Close