SZEPTEM DO MNIE MÓW…

Pieprz mnie, rżnij, ssij, obciągaj. Świntuszenie w sypialni jest jak najbardziej wskazane. Podkręca tempo, wzmaga namiętność. Kilka pchnięć, kilka jęków, a Wy opadacie bezwładnie na łóżko. Sklejeni potem ciał i wspólnym orgazmem. Kolejny wieczór i powtórka z rozrywki. Niby wszystko pięknie, ale…

… nie dajcie się uzależnić od niegrzeczności w łóżku. W końcu nie zawsze musisz być suką czekającą na wypełnienie, albo nie wyżytym ogierem wykonującym ciągle ruchy jednostajnie-posuwiste. Bawcie się seksem, bawcie się sobą. Niekończące się bycie na wysokich obrotach może wykończyć każdego, dlatego – gdy jedną noc spędzacie mówiąc sobie do ucha sprośne fantazje, to w następną zwolnijcie i cieszcie się każdym kawałeczkiem Waszego ciała. Zsynchronizujcie oddechy i bicie serca. Patrzcie sobie w oczy, wypatrując w nich całkowitego spełnienia.

Szepczcie sobie do ucha: Wasze imiona, Waszą miłość, Wasze przywiązanie. Niech seks będzie ogniwem łączącym nie tylko ciała, ale i umysły. Podarujcie sobie czas. Nie chwilę. Nie moment. Nie sekundę, nie godzinę. Ale całą noc. I to nie rozważając ani o pracy, rodzinie czy innych obowiązkach. Postarajcie się być tylko we dwójkę, także myślami. Delektujcie się swoim zapachem i gęsią skórką powstającą pod dotykiem dłoni. Westchnieniem wydanym w przypływie rozkoszy, rozszerzonymi źrenicami zapowiadającymi nadejście zaspokojenia.

Starajcie się o siebie. Nie traktujcie Waszych zbliżeń jako czegoś, co po prostu trzeba robić. Bylejakość nigdy nie przynosi dobrych rezultatów, lecz jedynie pogłębia przeciętność i wprowadza nowe ograniczenia.

Możecie się kłócić, możecie rzucać talerzami, ale przecież i tak… jesteście dla siebie najważniejsi. Nie zaprzeczajcie, nie szukajcie wymówek. Tylko podejdźcie teraz do ukochanej osoby i szepnijcie jej do ucha, jak bardzo ją kochacie…

Tekst: Luiza