SZTUKA HEDONIZMU

W dzisiejszych czasach przeważnie oczekuje się od nas ciągłego wspierania innych. Wmawia się nam, że ciężką pracą ludzie się bogacą. Dodaje także, przy tym że trzeba wspierać potrzebujących. Natłok sugestii, oczekiwań oraz narzucanych obowiązków. Zbiór reguł poprawności społeczno-kulturalnej, która powinna kształtować naszą codzienność. Tego nie wolno, tego nie powinniśmy, a tamtego nie należy.

Możemy za to działać według ustalonych schematów, pisanych niejednokrotnie przez ludzi, których największym sukcesem jest wyzysk innych. Hierarchowie podają nam z góry wytyczne, niczym rodzic dziecku. Tylko, że do KURWY NĘDZY nie jesteśmy już dziećmi. Nie inni, lecz my sami decydujemy za siebie. Czasem od starszych doświadczeniem słyszę, że jestem niepoprawny. Dlaczego? Bo mam własne zdanie i się nim dzielę? Bo jak ktoś wobec mnie jest agresywny odpowiadam agresją? Bo moim hobby jest rozkosz?

Powiem Wam, że odskocznią od niezdrowych reguł i obowiązków jest dla mnie sztuka hedonizmu. Przyjemność, której ciągle się uczę, i której nikt mi nie zabierze. Lubię czerpać z seksu z Żoną, lecz i z innymi Kobietami. Uwielbiam spotykać się z podobnymi do mnie ludźmi, którzy tak jak my rozkoszują się spotkaniami w większym gronie. Najciekawsze jest to, że podczas wspólnego zaspokajania naszych ciał równie przyjemnym jest zaspokajanie naszych umysłów. Poprawność, o której pisałem ogranicza również swobodę wypowiedzi. Trzeba udawać, lawirować wśród wilków w owczej skórze. Cieszy mnie jednak fakt, że otwartość w świecie swingu pozwala nam na więcej. Na rozmowy o sytuacji geopolitycznej, społecznej ale i o zmieniającej się na przestrzeni lat pogodzie. Ktoś by pomyślał, że jedno może tłamsić drugie. Nic bardziej mylnego. Uprawiając sztukę cielesnych uniesień równie przyjemnym jest po szaleńczych harcach porozmawiać. Poznać nie tylko penetrować.

Każdy ma swoje preferencje

Oczywiście wyjście do klubu, gdzie chcemy zaznać spełnienia zwierzęcego popędu jest również częścią hedonistycznego świata. Porównałbym to do morza i gór. Każdy ma swoje ulubione miejsca spędzania wolnego czasu. Są zwolennicy szumu fal, jak i szumu drzew kołyszących się w dolinach pasm górskich. Można, jednak lubować się w jednym i drugim chłonąc otaczającą przestrzeń. W końcu mamy prawo raz chcieć zmysłowego leniuchowania na plaży, a raz aktywnego chodzenia i poznawania granic swoich możliwości idąc do schroniska. Może skusiłbym się do podjęcia trudu mierzenia się na górskich szlakach mojego popędu, lecz bardziej mam ochotę na zmysłowe lenistwo kołyszących się statków.

Ja obecnie czuję potrzebę zacumowania w bezpiecznej przystani wśród znajomych jachtów pływających na co dzień po bezkresnych przestrzeniach swingerskiego życia. Sztorm otaczający moją marinę raz nabiera na sile raz przycicha, lecz ostatnimi czasy nie ustaje. Obecnie swingowanie jest dla mnie przystanią, gdzie mogę skryć się przed sztormem jaki rozbija się o falochron portu. Ludzie podobni do mnie, z podobnym usposobieniem i szukający normalności. Normalności nie sterowanej i narzucanej z zewnątrz, lecz drzemiącej w każdym z nas. 🙂

Tekst: Eryk

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/kto-teraz/

Fot.: Reagan-Ilunga, Pixabay