TWOJA KOBIETA PRAGNIE SPRÓBOWAĆ SWINGU…

9031360197_440dc9ea6f_oWidzisz, że ona pragnie czegoś więcej. Obserwujesz, jak staje się coraz odważniejsza w mówieniu o swoich fantazjach. Słyszysz, jak szepcze Ci do ucha wyuzdane seksualne wizje. Kręci Cię to niesamowicie, ale jednocześnie wywołuje paniczny strach. Bo niby pragniesz tego, co ona, boisz się, że Wasz związek się przez to skończy.

Rozmawiając z wieloma parami, zazwyczaj to mężczyzna inicjuje przygodę ze swingowaniem. Ale coraz częściej zdarza się, że to właśnie partnerka próbuje dać do zrozumienia swojemu ukochanemu, że ma ochotę na łóżkowe eksperymenty. I wówczas strach pojawia się po obu stronach: ona boi się, że zostanie odebrana w Twoich oczach jako łatwa i niezaspokojona, a Ty boisz się, że nie odnajdziesz się w nowej dla siebie sytuacji.

Po pierwsze – swingowanie to nie kurewstwo

To, że Twoja kobieta ma ochotę na szaleństwa, nie oznacza, że ma pragnienie oddawać się każdemu, kogo napotka na swojej drodze. Zapamiętaj – swing smakuje najlepiej konsumowany we dwójkę. Robiąc to w pojedynkę i w tajemnicy, swingiem już nie jest, lecz bądźmy szczerzy – jest zdradą. Swingująca kobieta nie jest kurwą, szmatą, dziwką itp. Dlatego nigdy nie postrzegaj swojej przyjaciółki/kochanki/partnerki/żony jako pani do towarzystwa, którą każdy będzie mógł kupić i posiąść.  Nie, ona jest kobietą świadomą swej seksualności i drzemiącego w niej seksapilu. Ona wie czego oczekuje, czego pragnie. Ale do spełnienia potrzebuje Ciebie. Twojej akceptacji, Twojego błysku w oku, kiedy będzie bawiła się z innym, Twojego pocałunku i przytulenia po skończonej zabawie, Twojego kocham Cię wyszeptanego przed zaśnięciem we wspólnym łóżku i Twojego uśmiechu o poranku dnia następnego. Bez Ciebie ta gra po prostu nie ma sensu.

Po drugie – to z Tobą chce być

Jeżeli łączy Was silne uczucie wzmocnione prawdziwym zaufaniem i szczerością, to nikt nie zastąpi Twojego miejsca w jej życiu. Przed swoim pierwszym razem z obcym mężczyzną, obawiałam się trudności powrotu do rzeczywistości po nocnych uniesieniach w objęciach innego. Był we mnie lęk, że być może zacznę to nadmiernie wspominać, przeżywać na nowo. Ale tak się nie stało. Ani tym razem, ani z każdym późniejszym. Wiesz dlaczego? Bo nic nie zastąpi cielesnego zaspokojenia z duchowym połączeniem, kiedy Wy się namiętnie kochacie. Swing jest przyjemnym urozmaiceniem, taką wisienką na torcie, ale przecież samą wisienką człowiek się nie nasyci. Prawda? Nie bój się, że ona odejdzie, bo ktoś inny będzie „lepszy” w łóżku (lepszy według Twojego uznania), albo będzie bardziej muskularny od Ciebie. Ona przecież Ciebie wybrała na mężczyznę swojego życia.

Po trzecie – swing to nie wszystko

Bywa, że panowie obawiają się, że apetyt na swing zdominuje ich związek. Owszem, swing ma pewnie swoje pułapki, o których warto wiedzieć, aby się ich ustrzec (czytaj: Pułapki swingu), ale on nie będzie królował w codzienności. Przecież życie musi toczyć się swym normalnym tokiem. Praca, obowiązki, wspólne spędzenie czasu. To nie będzie tak, że jak już zaczniecie się w to bawić, to każdy wieczór będziecie spędzać z kimś innym, zapominając o sobie. Swingowanie jest ulotnymi motylami w brzuchu, które trzepoczą na myśl o randce i odlatują po seksualnym zaspokojeniu. Przecież nie szukacie nowych miłości, skoro ta największa i najpiękniejsza jest między Wami.

Ale tak naprawdę – dobrze, że towarzyszą Tobie pewne obawy. To naturalne odczucia, jeśli na kimś naprawdę Ci zależy. Swingu trzeba się nauczyć, a nie zawsze początki są łatwe. Czasami trzeba przełknąć gorzką tabletkę zazdrości i wielu, naprawdę wielu godzin rozmów i przemyśleń, aby sobie wszystko to w głowie poukładać. Czy warto? To samemu trzeba rozważyć i zrobić swoisty bilans zysków i strat. Jeżeli chodzi o mój związek, to swing go jeszcze bardziej scementował, choć jego fundamenty już wcześniej były solidne i trwałe. Od Naszych początków minęły już prawie trzy lata. Przez ten czas zaliczyliśmy wiele uniesień, ale też i kilka upadków. Wiele kłótni i seksu na zgodę. Dziś celebrujemy chwile spędzone z innymi, ale przede wszystkim sycimy się momentami, kiedy jesteśmy My i tylko My, a świat jest dopełnieniem dla naszego uczucia.

Tekst: Luiza

  • Jest to dla mnie tak intrygująca kwestia.. nie wyobrażasz sobie na razie czegoś takiego, ale podziwiam, że z taką lekkością o tym piszesz, chociaż zdaję sobie sprawę, że na początku pewnie lekko nie było.

    • Początki nigdy nie są łatwe, ale już się je pokona to… dzieje się. Oj, dzieje 🙂