W JAKICH CZASACH MY ŻYJEMY?

Nie zliczę ile razy zostałam zablokowana na Facebooku. Nie zliczę ile razy zostałam na różnych grupach wyzywana od najgorszych. Nie zliczę ile zdjęć męskich przyrodzeń z chamskimi tekstami dostałam w wiadomościach. Podobno ma się to zmienić. Podobno…, ale ja coś czuję, że to są moje ostatnie dni na tym portalu.

Facebook zmienia regulamin. Ma być grzeczniej, milej, radośniej. Sielanka i rzeka miodem płynąca. Zabroniona będzie mowa nienawiści, czyli słowa w stylu brzydki, głupi, zdeformowany, puszczalska, oszust. Ba, nawet za to, jak napiszecie, że czegoś nie lubicie, będziecie mogli dostać bana.

Na pokaz

Niby genialnie, prawda? Bo dzięki temu ci wszyscy koniobijcy, którzy czują się silni w stukaniu w klawiaturę, a w życiu rzeczywistym gęby otworzyć nie potrafią, jak i prostego zdania ułożyć bez stosowania kurw jako przecinków, powinni zniknąć z wirtualnego świata. Ale wiem, że tak się nie stanie. Że oni tak jak byli, tak będą. Tylko mi i Erykowi oraz innym odważnym twórcom oberwie się rykoszetem.

Dlaczego? Odpowiedź jest prosta – z zazdrości i zawiści. Nasz hedonistyczny styl życia nie jest społecznie akceptowany. Potrzeba wielu lat, aby nastąpiły chociaż minimalne zmiany w mentalności Polaków. My jako naród lubimy przyjmować rolę męczennika i cierpiętnika. W imię wyższych idei. Tylko jakie te idee są? Nie wiadomo. Dla jednych jest to Bóg, honor ojczyzna. Dla drugich – bób, humus, włoszczyzna. Co kto woli.

Nie zawsze pokorna

Sama wyznaję prostą zasadę – jeżeli coś mi nie pasuje i nie jest zgodne z moimi zapatrywaniami, to odpuszczam sobie zagłębianie się w tę tematykę. Tyle rzeczy mnie interesuje, że szkoda byłoby mi marnować czas, na coś co do mnie nie trafia, a tym bardziej na wyzywanie kogoś.

Ale też nie jest ze mnie pokorne dziewczę, które bez żadnego sprzeciwu przyjmuje ciosy. O nie, potrafię bronić siebie oraz swoich najbliższych. I chociaż jest sprzeczne z moim sumieniem, to na chamstwo też potrafię dobitnie zareagować. Tylko do tego żadne wulgaryzmy nie są potrzebne. Sarkazm i ironia są wystarczającym orężem, aby nieszczęsnego osobnika plującego jadem, powalić na kolana.

Uważaj na to, co publikujesz

Wróćmy jednak do Facebooka. Ostatnio jeden z facebookowych znajomych miał zablokowane konto, gdyż… zamieścił zdjęcia jak sadzi zioła na balkonie. I to nie o to zioło lecznicze chodziło, lecz o bazylię, oregano i inne przyprawy. Aż zaczęłam się zastanawiać – w jakich czasach my żyjemy??? Niedługo ogórek będzie też zakazany ze względu na swój falliczny kształt.

Co prawda wieki temu czytałam „Rok 1984” Orwella, ale coś czuję, że muszę znów sięgnąć po tę lekturę, bowiem wizja Wielkiego Brata jest chyba bardziej realna niż kiedykolwiek wcześniej.

Dobierając zdjęcia do postów i tak już wyszukuję takich, aby były zmysłowe, lecz pozbawione nawet odrobiny nagości. Paranoja. Oczywiście rozumiem troskę o najmłodszych użytkowników internetu, ale nigdy na naszej stronie nie pojawiły się fotografie, które mogłyby zaburzyć ich umysły. Dla nas seksualność jest czymś naturalnym, a nie wyuzdanym i prowokującym. Zresztą miłośnicy pornografii na brak stron póki co nie mogą narzekać. Póki co…

Facebook zmierza do tego, aby pozostali na nim wyłącznie miłośnicy lajków, memów i pisma obrazkowego. Królować będą pieski i kotki oraz teksty obwieszczające, że jest piątek, piąteczek, piątunio. Już teraz rzygam tęczą.

Nie dla wszystkich

Na odważną i alternatywną twórczość nie będzie na nim miejsca. Pamiętam początki, kiedy krótko po założeniu fanpage`a chciałam wypromować stronę. Dobrać odpowiednią grupę docelową, dopasowany do nich post i zapłacić za reklamę. Lecz nie było mi to dane, gdyż w wiadomości zwrotnej dostałam informację iż link odsyła do strony o niewłaściwej treści. A jaka jest właściwa?

Bo nie piszę o tym co zrobiłam na obiad albo nie trzasnęłam jakiejś lifestylowej sesji w nowej, kwiecistej sukience?

Warunkowa wolność

Facebook deklaruje swobodę wypowiedzi. Jest tylko jedno ale. To on decyduje co jest dopuszczalne, a co nie. To jaka to swoboda?

„Naszą misją jest umożliwienie przedstawiania różnych punktów widzenia. Staramy się dopuszczać treści, które pewne osoby uznają za kontrowersyjne, chyba że ich usunięcie zapobiega konkretnym krzywdom. Ponadto czasami dopuszczamy treści naruszające nasze standardy, na przykład gdy są warte opublikowania, dotyczą istotnych kwestii lub są ważne dla interesu publicznego. Wcześniej jednak zawsze ustalamy, czy publikacja tych treści jest korzystna dla interesu publicznego w porównaniu ze skutkami wystąpienia rzeczywistych krzywd.”

Tutaj znajdziecie „Standardy społeczności” (są po polsku):

https://www.facebook.com/communitystandards/introduction/

Natomiast szczególnie polecamy Wam punkt 14 opisujący nagość i treści pornograficzne przedstawiające osoby dorosłe. Nawet nie przypuszczałam, że ubranie pruderii w słowa może być tak zabawne:

https://www.facebook.com/communitystandards/objectionable_content/adult_nudity_sexual_activity/

Tylko jak to wszystko się przeczyta, wcale tak do śmiechu nie będzie. No cóż, trzeba szukać albo forteli na ogłupienie facebookowych algorytmów albo po prostu znaleźć inne miejsce do budowania społeczności. Tego byłoby mi najbardziej żal, gdyby nagle Swing With Me zniknęło z portalu – ludzi i rozmów z nimi. W naszym przypadku wirtualność często przeplata się z rzeczywistością i wiele znajomości miało swój początek w sieci, lecz także zaowocowało spotkaniem na żywo.

Jak to będzie z nami na Facebooku? Tego przewidzieć nie możemy. Być może odrodzimy się jak feniks z popiołu albo poszukamy szczęścia gdzie indziej. Na pewno coś wymyślimy 😉

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/drodzy-hejterzy-ten-tekst-jest-dla-was/