Niedawno od naszych męskich czytelników otrzymaliśmy dwie, bardzo zbieżne wiadomości. Otóż Panowie stanęli przed trudną decyzją czy pozwolić swoim partnerkom dać wolną rękę i umożliwić im spróbowanie świata swingu w pojedynkę. Trudne sytuacje, w których każde rozwiązanie niesie za sobą pójście na wiele kompromisów…

Chodźmy na randkę

Pierwszy przypadek dotyczył małżeństwa z kilkunastoletnim stażem, które razem odważyło się na spróbowanie swingu. Tylko, że teraz, pomimo sprzeciwu partnera, kobieta pragnie spotykać się także indywidualnie i specjalnie na ten cel założyła sobie osobne konto na portalu dla swingersów jako singielka. Z kolei drugi przypadek związany był z parą, dla której swing pozostaje jeszcze w sferze fantazji, lecz to właśnie kobieta namawia swojego mężczyznę, aby na początku każde z nich z osobna poszło na randkę.

Z racji przynależności do płci, wiem jak bardzo pokręcony może być kobiecy umysł. Sama czasami potrafię zaskoczyć siebie swoimi pomysłami, zastanawiając się później jak takie coś mogło w ogóle przyjść mi do głowy. A jednak przyszło… Dlatego tak bardzo staram się zrozumieć co kiełkuje w myślach opisywanych kobiet.

Wszystko za zgodą

Swing ma wiele twarzy. Niektórzy swingują wyłącznie we dwoje, robiąc wszystko razem. I do tej kategorii zaliczamy się my z Erykiem. Przerobiliśmy raz spotkanie, kiedy przez krótką chwilę byliśmy rozdzieleni (ja na parterze, on w pokoju na górze). I wcale nam się to nie podobało, bo dla nas w swingu najpiękniejszym jest patrzenie na siebie nawzajem czy słyszenie dźwięków rozkoszy. Ale w środowisku swingerskim poznaliśmy także wiele par, które pozwalają sobie na spotkania w pojedynkę, opowiadając potem nawzajem przebieg zdarzenia. W końcu każdego może podniecać coś innego. Ale to, co najważniejsze – wszystko powinno odbywać się za obopólną zgodą. Żadna ze stron nie powinna czuć się skrzywdzona czy pominięta, bo wtedy trudno mówić o swingowaniu przynoszącym obustronne spełnienie.

Czerwone światło

Nie można jednak zaprzeczyć, że takie zachowania, o których była mowa na początku sygnalizują poważny problem. Może świadczą one o tym, że czegoś brakuje w związku albo, że kobieta stara sobie (a przy okazji partnerowi) coś udowodnić. Może podczas jednej ze swingerskich przygód coś poszło nie tak? Może odezwała się w niej zazdrość i teraz pragnie podbudować poczucie własnej wartości? Sprawdzić, że się podoba i że potrafi wzbudzać pożądanie także bez udziału swojego mężczyzny, zaś osobny profil założyła nie na potrzeby umawiania się z kimś innym tylko obserwowania reakcji jakie będą wywoływały jej zdjęcia?

Wiemy, stawiamy dużo znaków zapytania, ale chcemy obrać jakiś kierunek prowadzący do rozwiązania. Niektóre kobiety mają także tendencję do testowania swych mężczyzn. Przesuwając wcześniej ustalone granice, badają na ile mogą sobie pozwolić, chociaż działanie to jest podszyte bardziej próbą sprawdzenia, jak bardzo partnerom na im zależy. Bowiem, gdy usłyszą rób co chcesz odbierają to jako czerwone światło oznaczające on mnie już nie kocha. I wtedy faktycznie mogą starać się szukać szczęścia u boku kogoś innego.

Dbałość na każdym etapie

Każdy związek ma swoje etapy. Początkowe zauroczenie i zakochanie z czasem weryfikuje zwyczajna rzeczywistość oraz problemy i obowiązki z nią związane. Z Erykiem jesteśmy ze sobą już kilkanaście lat, zatem wiemy jak wiele wysiłku wymaga dbałość o relacje. Zdarzają nam się okresy, że nie mamy dla siebie czasu, nawet na seks. A to rodzi frustrację i potęguje problemy. Dlatego należy przyjrzeć się codzienności, czy może gdzieś po drodze nie zagubiła się bliskość i te małe gesty potwierdzające, że partnerzy darzą się uczuciem. Bo, gdy człowiek czuje się bezpiecznie, a także kochany i zrozumiany, to nie będzie chciał poszukiwać dodatkowych wrażeń w pojedynkę.

Nie obejdzie się jednak bez rozmowy, podczas której należy otwarcie powiedzieć, że takie wywołuje ból, także zazdrość i poczucie odtrącenia. Że chwile dzielone z innymi powinny być przeżywane wspólnie zamiast przekształcać małżeństwo w otwarty związek. Natomiast kobieta powinna postarać się jak najszczerzej wytłumaczyć co nią kieruje, czego jej brakuje i co chciałaby zmienić. Warto również spróbować odnaleźć nowy obszar seksualności, który będzie stymulujący dla obydwojga. I należałoby także zastanowić się nad pójściem do seksuologa. Czasami spojrzenie „osoby trzeciej” wpływa bardzo oczyszczająco na związek i pozwala spojrzeć na wiele spraw z innej perspektywy.

Tekst: Luiza