WCIĄŻ WALCZYŁA O MARZENIA

Zaczynała pisać zdanie i od razu je kasowała. Coś zawsze jej nie pasowało. Nie te słowa, nie ten szyk w zdaniu. Wiedziała, że może pisać lepiej, ale to dążenie do doskonałości hamowało ją. Wciąż wydawało jej się, że za mało wie, za mało widziała, za mało przeżyła.

Zazdrościła innym, że już wydali swoje książki i mogli kąpać się w pianie sławy. Takiej z bąbelkami co wylewa się z wanny.

Kiedyś też będę sławna – karmiła swoją wartość taką wizją przyszłości.

Nie chciała być jedną z wielu. Pisać o władczym mężczyźnie i uległej kobiecie. On bogaty i przystojny, ona bezbronna i delikatna, tylko od czasu do czasu lubiąca uderzenia pejczem w tyłek. Bezbarwny błyszczyk na ustach i czerwone pręgi na pośladku.

***

Przeglądając działy z literaturą erotyczną w internetowych księgarniach, miała wrażenie, że to wszystko już było. Tylko zmieniała się sceneria i imiona bohaterów. Zupełnie jakby pisarze bali się przekroczyć społeczne normy postrzegania świata seksu.

Bo albo piszą schematycznie i przewidywalnie albo perwersyjnie wyciągając w opisach najbardziej wyuzdane praktyki. Zupełnie jakby nie można było bawić się zmysłowością przemieszaną z wyzwoleniem.

Zatem albo jesteś taki jak inny i nikniesz w zapomnieniu. Albo twoja twórczość trafia pod ostre oko cenzora i ląduje w koszu z etykietą „Zakazane”. Dopiero po latach, kiedy autora już nie ma na świecie, nagle znajduje się ktoś, kto docenia odwagę twórcy. I będąc w zaświatach gdziekolwiek by one nie były jako pisarz dowiadujesz się nagle, że byłeś rewolucjonistą, tylko urodziłeś się nie w tych czasach co powinieneś. Ot, taka ironia losu.

***

Poprosiła męża, aby podarował jej kiedyś bransoletkę z wygrawerowanym napisem Uwierz w siebie. Bo niby wierzyła, ale niczym psiak ze schroniska szukający domu, opuszczała głowę, gdy ktoś usilnie starał się zabierać cegiełki z fundamentu jej pewności siebie. Siła charakteru przegrywała czasem z potulnością serca.

Dla pisania poświęciła wszystko. Pracę, wolny czas, spokój ducha. Myślała słowami malującymi w głowie historie do opowiedzenia. Nie raz, nie dwa, miała ochotę wykasować z komputera edytor tekstu i nie przejmować się pustymi stronami do zapełnienia. Odzyskałaby wolność, lecz ponownie zakułaby się w kajdany odtwórczego procesu, zabijającego jej kreatywność.

***

Wciąż walczyła o marzenia, chociaż bilans strat i zysków coraz częściej zatrzymywał się na wyniku minusowym. Wysyłała nawet ostatnio kilka CV, lecz albo nie dostawała odpowiedzi, albo dostawała informację zwrotną, że nie spełnia wymagań. A co miała wpisać w życiorysie? Że jest owszem copywriterką piszącą na zamówienie swojej intuicji i czytelników jej słuchających? Że jest pisarką, która zamiast grzecznie pisze grzesznie? Że pisze, bo wie, że ma dla kogo?

Wciąż walczyła o marzenia, jednak czuła, że powoli tę walkę przegrywa. Jej wewnętrzny głos z krzyku przemieniał się w szept. Jeszcze słyszalny, ale z każdym dniem coraz mniej…

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/wzielo-mnie-na-zwierzenia/

Fot.: https://stocksnap.io/photo/9QEVP5YHO3