WIECZÓR Z KOCHANKĄ

drink-z-dymuZbierali się wieczorem do klubu. Eryk smętnie, bez nadmiernego pośpiechu szykował się do wyjścia. Tego dnia kwestie dnia codziennego umiejętnie wyssały z niego energię życiową. Na dodatek Luiza źle się czuła. Ogólny stan rozdrażnienia i przeszywający ból głowy. Zastanawiała się nawet nad pozostaniem w domu, w zaciszu swoich ulubionych czterech ścian. Nastrój mocno „nie-imprezowy”. W pewnym momencie zawołała Eryka. „Napisała do Nas…” „Kto?”… „Pyta co u Nas”.

Domyślił się od razu, że przyjechała do ich miasta. Poczuł przenikliwy dreszcz przeszywający całe ciało. Ostatnim razem Luiza poczuła się odtrącona. Nie chciał jej zranić, być przyczyną rozterki. Luiza momentalnie wytrąciła go z letargu. Zadzwoniła do dziewczyny i zaproponowała wspólne wyjście. Bał się, gdyż nie chciał wykonać kolejnego gestu, który byłby dla Luizy bolesnym. Za dużo ich łączyło… Bardzo chciał spotkać się we troje. Uwielbiał te chwile. Czuł się samcem alfa, który ma u boku swojej wilczyce. Dzikie, ponętne, ale i uległe. Eryk dominował, kierował grupą… Mało kto potrafił nim zawładnąć. Jeśli już tak się działo, było oznaką wielkiego zaufania z jego strony.

Ubrał się z Luizą i wyszli na miasto. Mieli spotkać się w centrum. Wiedział, że musi być dżentelmenem z dużym wyczuciem sytuacji. Z gracją, jak szybujący ptak poruszać się wśród obłoków spełnienia. Przywitali się. Krótka wymiana buziaków i jak dobrzy znajomi poszli śmiejąc się od samego początku do klubu. Mocny bas, uderzał zagłuszając własne myśli. Chcieli porozmawiać, lecz nie w tym miejscu i chwili. Postanowili po pewnym czasie, pójść dalej… Zmiana lokalu, nowy klimat, kliku napotkanych znajomych. Zrobiło się luźniej, przyjemniej, chociaż w szale tańca, który porywał co róż na parkiet całą trójkę w różnym zestawieniu. Co jakiś czas przerwa na drinka, wspólne rozmowy… dotknięcie biustu Luizy, to raz przez Eryka, poczym przez nią. Jędrny biust idealnie poddawał się delikatnemu dotykowi… uważali tylko, żeby się nie zapomnieć. Nie teraz, gdzie jest tylu ludzi, znanych im twarzy. W powietrzu było czuć seksualne napięcie pomiędzy nimi. Eryk był w siódmym niebie. Miał dwie wilczyce u swojego boku i patrzył jak podgryzają się zalotnie, ukradkiem patrząc w jego kierunku. Grał zrównoważonego okazując lekki uśmiech na twarzy, w środku szalejąc z radości.

Luiza ufała mu, wiedział o tym bardzo dobrze. Zaufanie zobowiązuje… To była ich najważniejsza umiejętność, dzielenia się sobą, lecz razem… lekko obok, ale wspólnie delektując się różnymi chwilami. Wieczór mijał szalenie szybko. Racjonalizm nakazywał zakończyć i wrócić do domu, aby następnego dnia oddać się codzienności… Nie lubili czuć presji czasu, lecz był on nieugięty. Nie pytał, nie przystawał na drinka, tylko płynął, szybko, nieustannie, do przodu… Wyszli z lokalu. Eryk zasugerował Luizie, aby odprowadzić dziewczynę do hotelu. Nie chciał, aby sama chodziła po obcym mieście. Luiza skinęła głową, i zasugerowała żeby sam odprowadził ją z powrotem. Czuł, że musi szybko podjąć decyzję. Wiedząc, że Luiza ma do domu tylko dwa kroki postanowił odprowadzić znajomą. Luiza przytaknęła i po namiętnym pocałunku na pożegnanie dobrej koleżanki, udała się w swoim kierunku. Eryk patrzył na oddalającą się sylwetkę, po czym wolnym krokiem poszedł wraz z jedną z wilczyc. Droga minęła im szybko, śmiejąc się i rozmawiając o wspólnych odczuciach, rozstali się w przyjacielskim uścisku…

Eryk wrócił do Luizy. „Zaskoczyłaś mnie. Nie bałaś się o mnie?”, „Nie. No co Ty? Wiem, że chyba powinnam, bo pozwoliłam Tobie odprowadzić kochankę do hotelu, ale ufam Tobie.” Do jego świadomości dotarło, że spędził wieczór z kochanką przy współudziale i aprobacie Luizy. Z założenia tak nieoczywiste, lecz normalne… normalne w świecie, który tworzyli. Pragnął tego samego dla Niej. Dobrego kumpla, z którym mógłby się nią dzielić. Wiedział, że ten moment jeszcze nastąpi… Na pewno…

Chcemy więcej, dlatego szukaj Nas na:

Facebook

Google +

  • Uwielbiam Cię czytać. Słowo po słowie… Zdanie po zdaniu..

    • Dziękuję bardzo za miłe słowa. Co prawda, tekst jeden z nielicznych, lecz warty stworzenia… 😉

  • roxanne

    Czuję Was każdym milimetrem ciała i duszy :).

    • A my lubimy docierać w takie przyjemne miejsca 😉

  • S.

    Po pierwsze to co rusz.
    A po drugie wiem że i tak ją piepszyleś.