WIELU BŁĘDÓW NIE DA SIĘ UNIKNĄĆ

Wchodzicie do klubu albo wybieracie się na większą imprezę do apartamentu. Czujecie to niepowtarzalne podekscytowanie, bo wiecie, że coś się wydarzy. Coś na co czekacie i o czym fantazjujecie. I chociaż zabawa w konfiguracjach większych niż 1+1 niesie za sobą wiele ekscytujących momentów, to niezależnie od swingerskiego stażu, może również zdarzyć się jeden z najgorszych scenariuszy – jedno z Was poczuje się pominięte. A wtedy zaczyna się burza…

Burza myśli

Czemu on się zajmuje bardziej nią niż mną?

Może ten facet jest ode mnie lepszy?

A jak on się w niej zakocha?

Dlaczego ona mnie nie zauważa?

I można byłoby tak wymieniać w nieskończoność, bo ludzka psychika jest mistrzowskim mechanizmem w wyszukiwaniu trudności. Zwłaszcza na początku smakowania świata swingu.

Natomiast lęki oraz obawy to całkowicie naturalna reakcja. Nie wierzę w związki, które próbując wkroczyć na etap swingowania deklarują, że nie czują żadnej zazdrości. Nawet drobnego jej ukłucia. No, nie wierzę. Wierzę z kolei w oswajanie uczuć i nazywanie emocji, bo tylko dzięki temu można zajrzeć w głąb siebie oraz spojrzeć na chwile uniesienia oczami partnera/partnerki. O szczerej rozmowie pisać już nie będę, bo w większości wpisów podkreślam, jak ważna ona jest do tworzenia i pielęgnowania relacji opartej na zaufaniu i szczerości.

Doświadczenia uczą

Przekraczając próg klubu dla swingersów czy apartamentu, świadomie czy nie – wcielasz się w rolę uwodziciela/uwodzicielki. Kusisz, prowokujesz, wysyłasz seksualne sygnały. Twoje ciało jest gotowe na pieszczoty oferowane przez innych. W głowie wyłączasz tryb analiza i przełączasz się na tryb odczuwanie. I to jest piękno swingu – kiedy we dwoje pozwalacie sobie na rozluźnienie niemożliwe do osiągnięcia w innych warunkach. Kiedy nie musicie bacznie obserwować, co robi ukochana osoba, bo wiecie, że na pewno czuje się bezpiecznie i jest jej dobrze biorąc oraz czerpiąc seksualną energię od kochanków i kochanek. Ale, aby osiągnąć taki spokój ducha potrzeba czasu…

Wielokrotnie byliśmy świadkami sytuacji, kiedy dochodziło do zgrzytów między partnerami, bo jedno z nich pozwoliło sobie na odpłynięcie, a drugie czuło się pominięte. Wówczas nie myśli się racjonalnie, a serce przepełnione jest goryczą nie do opisania. Obydwoje z Erykiem znamy to uczucie doskonale, bo sami na początku przez to przechodziliśmy.

Nie zawsze jest kolorowo

Zagłębiając się w nasz blog, dostrzeżecie, że nie piszemy wyłącznie o tym jak wspaniałe jest swingowanie i, że nie niesie za sobą żadnego ryzyka. Niesie i to dla wielu par naprawdę znaczące.

Kłótnie, awantury, ranienie słowem czy gestem, a nawet – koniec związku. Dla niektórych spełnianie fantazji jest próbą nie do przejścia. Rodzi wątpliwości i stawia znaki zapytania, tam gdzie kiedyś była postawiona kropka.

Tak jak w innych aspektach życia, tak i w swingu najskuteczniejszą nauką jest ta metodą prób i błędów. Bo wielu błędów nie da się uniknąć. Ba! Niektóre z nich nawet trzeba popełnić, gdyż inaczej nie wyciągnie się sensownych wniosków.

Czasami trzeba się sparzyć, aby poczuć siłę ognia.

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/nie-zapominajcie-o-sobie/