WSZYSTKO MOŻESZ, NIC NIE MUSISZ!

Swingowanie przyspiesza tempo życia. Poznajesz ludzi. Kawka, drink, apartament. Wkraczając do tego świata chcesz, ba – nawet musisz, być w ciągłym obiegu. Chcesz się czuć atrakcyjnie. Dbasz o siebie. W końcu o zabawę tutaj chodzi. Więc zwiększasz starania, przyspieszasz jeszcze bardziej i…

… w pewnej chwili mówisz dość. Wycofujesz się. Niby udzielasz się on-line, ale nie masz ochoty wejść w tryb off-line. Dlaczego? Bo zapominasz o głównej zasadzie – wszystko możesz, nic nie musisz!

Zawsze znajdzie się jakieś „ale”

Bądźmy szczerzy – ludzka psychika jest czasami popieprzona. Ona swoje, a fizyczność swoje. Ile razy się zdarzyło, że głowa chciała, ale ciało się buntowało? I na odwrót – Twoje ciało chciało, dawało Ci sygnały weź ją albo bierz mnie tu i teraz. I już miała zacząć się akcja, już unosił się zapach seksu, a konie mechaniczne Twojej świadomości zaczęły pracować na pełnych obrotach. I nagle w Twojej głowie pojawił się wielki znak STOP. Wrzucasz wsteczny i zaczynasz czuć się paskudnie. Przechodzisz w tryb analizy. Obserwujesz, oceniasz i robisz najgorszą rzecz, którą możesz wtedy zrobić – porównujesz.

Kobiecy umysł, to najbardziej skomplikowana porównywarka. Potrafi stworzyć takie parametry, że męska logika nie ma szans na ogarnięcie tego tematu. On stara się być duszą towarzystwa, pragnie rozmawiać, flirtować. Ale co chwilę zerka na Ciebie czy wszystko ok. Ty się na niego obrażasz, że nie poświęca Ci wystarczająco dużo uwagi, i że na pewno ta seksowna blondynka podoba mu się bardziej niż ty. Bo przecież ona ma:

  •  większe cycki
  •  dłuższe/krótsze włosy
  •  ładniejszą sukienkę
  •  pełniejsze wargi
  •  większe wcięcie w talii
  •  wyższe szpilki
  •  bardziej czerwoną szminkę
  •  chudsze łydki
  •  bardziej zarysowany obojczyk
  •  mniej zmarszczek
  •  smuklejszą szyję
  •  ładniejszy kształt brwi
  • dłuższe rzęsy
  • mniejszą/większą pupę
  • no i w ogóle jest białka oczu są bardziej białe niż moje

Wiem, jestem kobietą i powinnam trzymać solidarność płci. Ale czasami sama śmieję się do siebie, gdy dotrze do mnie na jakie ja szczegóły zwracałam kiedyś uwagę. Totalny absurd. I tak siedziałam, tworzyłam algorytmy ze ścieżkami TAK lub NIE, „strzelałam focha”, a za chwilę tego focha już nie było. A mój mąż posyłał mi pytające spojrzenie z kategorii ale o co chodzi. A ja jak taka księżniczka na tysiącu materaców żądałam od niego, aby znalazł to ziarenko grochu, które tak bardzo uwierało moją psychikę.

Wciśniesz enter czy escape?

Facet z góry jest skazany na porażkę w tym wyzwaniu. Kobieto – jak on może ciebie zrozumieć, skoro sama nie potrafisz zdefiniować problemu? Jeżeli nie powiesz mu szczerze co Ci na wątrobie leży, to nie znajdziecie rozwiązania. Ale problem nie zniknie. On będzie się pogłębiał. I to co miało być zabawą, zamienia się w farsę, a później w dramat. Wówczas nawet przycisk Esc nie zadziała.

Naprawdę nic nie musicie. To od Was zależy z kim, kiedy i jak się bawicie. Do pełni zadowolenia dochodzi się etapami. Czasami pojawia się zazdrość, czasami zwątpienie. Te etapy trzeba przejść. Innej opcji nie ma. Ale jeśli obydwoje tego chcecie, jeżeli wspólnie Was to kręci, to nie twórzcie problemów na siłę. Tylko czerpcie z tego jak najwięcej, bo to Was zbliży tak bardzo, że żadna skala tego nie ogarnie.

Może zabrzmi to nieco patetycznie, ale jeśli nie będziecie siebie akceptować, to nie znajdziecie tej akceptacji u innych. Moja Droga – Ty i tak w oczach swojego ukochanego będziesz tą najpiękniejszą. To z Tobą po zabawie wróci do domu. To do Ciebie przytuli się zasypiając. Dlaczego? Bo on z innymi się bawi, ale kocha Ciebie. Uświadom to sobie wreszcie i ciesz się tym, że potraficie szaleć tak, o czym „przeciętni” ludzie nawet nie mają odwagi fantazjować 😉

Wszystko możesz, nic nie musisz – nie zapominaj o tym!

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/nie-wszystko-musi-konczyc-sie-lozku/

Close