WY SIĘ NIE KOCHACIE!

Wmawiają nam, że się nie kochamy. Wpierają nam, że nasze małżeństwo to fikcja. Próbują udowodnić, że między nami nie układa się najlepiej. Tak wiele oskarżeń, a tak mało chęci zrozumienia…

Jesteśmy ze sobą kilkanaście lat. Tak naprawdę to razem nauczyliśmy się iść przez dorosłe życie. I choć młodość uderzała do głowy, to jednak mądrość i wrodzona intuicja pozwoliły nam na dokonanie wielu słusznych wyborów. I jednym z nich było spróbowanie swingowania.

Dla niektórych swing to niepojęta abstrakcja, tak często obrazowo określana rypaniem, pierdoleniem, puszczaniem się, pieprzeniem czy ruchaniem. Nieumiejętność kontrolowania cielesnych żądzy. Całkowite zezwierzęcenie w imię wyższych idei.

Tylko my nie dopisujemy do swingu żadnych ideologii, bo… nie musimy tego robić. Nie musimy także szukać wymówek czy wyjaśnień dla obranej przez nas drogi, bowiem niby po co mamy komuś się tłumaczyć ze wspólnie podjętej decyzji? Jest nam dobrze i to jest najważniejsze, a to, że komuś to nie pasuje? No cóż, my mu do łóżka z butami nie wchodzimy, to niech i on trzyma się z dala od naszej sypialni. W końcu każdy ma prawo szukać szczęścia na własny sposób.

Kocham cię, ale inaczej

A czy miłość jest jednoznaczna? Czy słowa kocham cię są wyznacznikiem postępowania według ściśle ustalonych zasad gdzieś zapisanych, tylko nikt nie wie gdzie one są?

Wy się nie kochacie! Bowiem, jak możecie kochać się, a uprawiać seks z kimś innym?

Wy się nie kochacie! Bowiem, jak możecie chcieć dzielić się sobą?

Wy się nie kochacie! Bowiem Wasz związek przeżywa kryzys, a Wy nieudolnie pragniecie go ratować.

Wy się nie kochacie! Bowiem…

Wiele pytań

I tak długo można by wymieniać tę schematyczną argumentację. Co chwilę ktoś próbuje nam dowieść kruchość łączącego nas uczucia i lichość naszego żywota, plując jadem mającym zabić chęć przeżywania więcej.

Czy to zazdrość przez nich przemawia, że nie mają tego co my? Że można tworzyć udany związek, kochać się do szaleństwa, a przy tym przekuwać pragnienia na rzeczywistość?

A może religijne czy polityczne przekonania nie pozwalają im dojrzeć innych odcieni egzystencji oprócz tylko tych skrajnych?

Wiele pytań, które pozostaną bez odpowiedzi, ale ponoć każdy pisze własną historię. My już swoją mamy, a inni jak widać w sposobie stawiania tez czy w słowach pozostawianych w komentarzach  – wciąż jej szukają…

Tekst: Luiza