ŻAL ZA MINIONYM

Spójrz!!! – Krzyknął do niej pełnią sił.

Ona zaś nieśpiesznie odwróciła się w jego stronę. Nie dlatego, że nie była sama wystraszona i ciekawa tego co się ukazało, ale nie chciała okazać mu swoich emocji. Mimo to widział na jej twarzy przerażenie. W tej chwili nie można stanu jej towarzyszącego było określić innym mianem.

Początek

Test. Test, jak każdy inny. Co mam Tobie więcej powiedzieć? – Zagryzła wargę.

Stali tak razem i patrzyli na kawałek plastiku, na którym papierek barwił się liniami życia. W ich przypadku, to nie było czymś czego oczekiwali. Nie, w tym momencie. Nie, w tej chwili.

Pewnie był przeterminowany, nic więcej.

Być może, ale umówię nas do lekarza. Chciałbym, aby zbadał Ciebie ginekolog.

Pewna swego odpowiedziała – Jasne. I dasz mi wtedy spokój? Spokój, gdy okaże się, że nic z tego?

Zobaczymy…

Szybko wykonał kilka rozmów przez telefon. Ustalił termin i już byli w drodze do lekarza. Niby blisko, ale ten czas, który potrzebowali na jazdę trwał wiecznie. Dłużej niż powinien, nawet zakładając stres powodujący kołatanie serca.

Racjonalność czy szaleństwo?

Starał się nie okazywać emocji. Oczekiwał suchych faktów. Prostego TAK lub NIE. Niczego więcej. Potwierdzenia lub negacji. Racjonalności, albo szaleństwa. Potrzebował reakcji. Nawet, jak na swój umysł, który wielu odbierało w jego przypadku za logiczny i niezmętniony chaosem czekał na diagnozę. On ją znał, jednakże bez oficjalnego potwierdzenia nie przyjmował do wiadomości.

Ona… Ona zaś chciała się wyprzeć tego co miało nastąpić. Za długo czekała, za dużo marzyła, za dużo łez wylała w poduszkę. Teraz mogło się okazać, że świat, z którym już się pogodziła, i z którym się oswoiła odwrócił się do góry nogami. Tyle planów, myśli, oczekiwań, weryfikacji.

Pomyślała sobie „Nie chcę już zmian. Nie teraz, gdy pogodziłam się z tym co jest!” Niestety krzyk jej był niemy, niewerbalny, niesłyszalny. W rzeczywistości miał się wybić do świata realnego. Dać znać, że potrzebuje wsparcia, pomocy, wspólnych decyzji. Pozostawał jednak w ciszy umysłu go tworzącego.

Werdykt do ogłoszenia

Drzwi lekko uchyliły się. – Proszę wejść. – Dobiegł ich głos z zaciemnionego pomieszczenia.

Państwo razem?

Tak. – Odpowiedzieli w jednym momencie.

Dobrze, więc zapraszam.

To była nietypowa sytuacja. Inna od dotychczasowych. To nie było rutynowe badanie, a chwila zmieniająca ich życie. Zarazem potwierdzająca nowe.

Wybiegła z płaczem z gabinetu. Był zła, że to ma miejsce teraz. Zaszaleli, pozwolili sobie na więcej. W zasadzie to On zadecydował tego wieczora o przebiegu sytuacji. A co, jeżeli? – Pomyślała. Nie było to możliwe, jednak po otrzymaniu jasnych informacji od ginekologa nic nie było racjonalne. Splątane myśli, żal, strach, skryta radość. PŁACZ. On wtedy płakał. Łkał w środku, jak dziecko, które miało być także jego. Wtedy jednak, nie okazywał nic. Spokój. Lekko uśmiechnięta twarz, lecz odzwierciedlająca wyższy stan analizy.

Tak wiele rozterek

Wrócili do domu. Ona nie mogła się pogodzić z nowym stanem. On zaś myślał, że miniona chwila, gdy w trakcie zabaw pozwolił skończyć w niej innemu mogła być przyczyną obecnego. Wiedział, że terminy minionego wieczoru nie pasowały do siebie, lecz szamotały się w nim różne irracjonalne myśli. Alkohol, podniecenie, klub, a potem apartament zrobiły swoje. Tego wieczora doszli w niej, jeden po drugim. Tego pragnął dać jej coś, czego być może nie mógł sam podarować. Nikt nie był w stanie wyjaśnić im dlaczego… a teraz… jest mały punkt na ekranie. Przecież dopiero co się przeprowadzili i nie planowali nikogo dodatkowego w moszczonym wspólnie gniazdku. Było przytulnie, bezpiecznie, ich, ale nie przewidzieli, w tym wszystkim zmian. Tak dużych i poważnych zarazem.

Zawsze, gdy człowiek godzi się z losem, on drwi z niego. Śmieje się do rozpuku zmieniając swoje oblicze.

Zapomnienie

Był spokojny wieczór, gdy zadzwoniła do nich koleżanka. Lubili ją bardzo obydwoje. Chwilę się wahali, lecz chcieli spotkania. Przyjemna knajpka, jeden drink, drugi. Ona nie piła, patrzyła tylko na Niego i ich towarzyszkę wieczoru. Wszyscy znali się ze świata swingu, który mieli już przyjemność wspólnie zasmakować.

Postanowili, że pojadą do nich. Noc była młoda, a mieli ochotę na więcej. Na dotyk, na jędrne piersi, na pocałunki, na siebie. Niby tylko ich troje, a plątanina ciał tworzyła coraz zmyślniejsze figury, niczym wprawnej trupy akrobatów. Spazmy przeszywały ciało, a rozkosz unosiła się w powietrzu. Mokre, gorące kwiaty kobiecości czekały na swojego adoratora chwil. On był w siódmym niebie rozkoszując się niewiastami i patrząc na ich wspólne igraszki. Wspólnie upojeni sobą zakończyli wieczór pełen doznań, który jak się potem okazało był ich ostatnim.

Zwątpienie

Coś było nie tak. Czuli to obydwoje. Dziwna aura towarzyszyła i wisiała nad nimi. Dzień pracy mimo to nie czekał i upominał się o swoich pracowników.

Zadzwoniła do niego – Przyjedź, proszę… coś jest nie tak!

Przeprosił grzecznie, wyszedł z pracy i gnał do niej do utraty tchu. Zastanawiał się, czy minione spotkanie było warte ryzyka. Wpierw jedno zapomnienie dające nadzieję, po czy drugie niosące zwątpienie. Ponownie łkał, płakał. Nic nie widział w trakcie jazdy do domu. Nie przez deszcz na szybie, a łzy które intuicyjnie płynęły mu strużkami.

Natychmiast zabrał ją do lekarza.

Potem był w nich już tylko żal za minionym.

 

Pojawiło się także w ich głowach pytanie – Czy warte to wszystko było, aby dotrzeć do miejsca, w którym teraz jesteśmy?

Dopiero po czasie umieli odpowiedzieć sobie na nie odpowiedzieć.

Tekst: Eryk

 

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/wieczor-z-kochanka/