ZATRZYMANI W EROTYCZNYM KADRZE

Sam przecież tego chciał. Nękał ją tymi wizjami. Ich dwoje i ktoś jeszcze. Zawsze ten pieprzony „ktoś jeszcze”. Już nie umiał malować słowami obrazów, przedstawiających tylko ich, gdzieś w romantycznej scenerii dających ponieść się uniesieniu. Szczęśliwych, spełnionych, zakochanych. Nie, to były czasy minione, bowiem od kilku miesięcy w intymnych dotąd fantazjach, zaczęły gościć cudze dłonie i obce pocałunki.

A wszystko zaczęło się od jego durnego kolegi z pracy – Feliksa. W przerwach na papierosa nęcił Sławka opowieściami, jak to udało mu się namówić żonę na seksualne wyzwolenie. O tym jak zaczęli chodzić do swingerskich klubów i jak spełniło się jego największe marzenie – on i dwie kobiety.

– Stary, nie uwierzysz co my potrafimy wyprawiać. Możemy pieprzyć się przez całą noc, a jeszcze nam mało. Nie przypuszczałem, że z Lilki taka kocica jest. Taka niby grzeczna, a w łóżku demon.

– Zazdroszczę Ci. Chciałbym, że moja Ala też taka była. Ale u niej wszystko musi być zaplanowane, pod linijkę. I te inne bzdury, jak dozgonna miłość. Kocham ją, ale ostatnio mam wrażenie, że robimy się nudni, a przecież nawet czterdziestki nie mamy na karku. To co w takim razie czeka nas później? Czytanie książek i wspólne lepienie pierogów? Nie chcę takiego beznadziejnego życia.

– Nie musi takie być. Mówię Ci, każdą babeczkę da się namówić na szaleństwa. Wystarczy tylko znaleźć i odkręcić ich zawór bezpieczeństwa. Wiesz, kobiety mają w głowie zaprogramowane te różne bzdury w stylu „nie chcę być łatwa” albo „co ludzie pomyślą”. A tak naprawdę kryje się w nich pierwiastek kurwy do zerżnięcia.

– I myślisz, że Alicja też ma w sobie ten pierwiastek?

– Jestem o tym przekonany.

***

I to był początek ich końca. Słuchając rad Feliksa, Sławek po prostu sfiksował na punkcie swingu. Niegdyś obdarowywał Alę książkami reportażowymi, które wręcz uwielbiała. Dzięki ich lekturze miała wrażenia odkrywania świata ze wszystkimi smakami: od słodyczy utopii przez gorzką niesprawiedliwość wyciskającą łzy. Teraz jedynymi książkami dostawanymi od męża były powieści erotyczne. A potem męczenie jej pytaniami co jej się najbardziej podobało i co by pragnęła wcielić w życie.

– Jedyne czego pragnę to jesteś ty. Nie potrzebuję do poczucia zadowolenia seksu z innymi.

– Jezu, Alka – jaka ty jesteś przewidywalna. Nic nie można tobie zaproponować, bo od razu wszystko negujesz.

– Sławek, czy ty siebie słyszysz? Ok, jak chcesz to pójdę z tobą do klubu. Ale tylko popatrzeć, nic więcej.

Po tych słowach, Sławek stał się innym człowiekiem. Radosnym, wesołym, nawet podśpiewującym sobie pod nosem. Skrupulatnie wszystko zaplanował. Gdzie pójdą oraz jak będą ubrani. Specjalnie na tę okazję kupił Alicji krwistoczerwoną sukienkę wraz z kompletem bielizny w podobnym odcieniu.

Chcę żebyś czuła się seksownie jak jeszcze nigdy wcześniej – mówił.

Przez krótką chwilę miała wrażenie, że go odzyskała. Znów był czuły i opiekuńczy, a ona była w centrum jego zainteresowania. Ach, jakież to błędne było myślenie…

***

Nie stresowała się pójściem do klubu, gdyż nie planowała niczego w nim robić. Umówili się, że idą tylko jako obserwatorzy, a dla dodania sobie animuszu – wybrali imprezę maskową. Anonimowość przecież zawsze dodawała złudnej pewności siebie.

Lokal usytuowany był w willi pod miastem. Alicję zdziwiła ilość zaparkowanych przed bramą samochodów. Myślała, że będą nielicznymi gośćmi. Myliła się. W środku było już kilkadziesiąt osób, a w tle ciągle rozbrzmiewał dzwonek zapowiadający następnych przybyłych.

Przywitała ich skąpo ubrana blondynka. Właściwie to nawet nie była ubrana, gdyż jej piersi przyozdobione były jedynie złocistymi nasutnikami, a pośladki wyeksponowane stringami, również w kolorze najcenniejszego z kruszców. Alicja nie mogła oderwać od niej wzroku. Ona nigdy nie odważyłaby się nałożyć czegoś takiego, nawet tylko dla Sławka…

***

Przenieśli się dalej. Seksowny kelner z ciałem wyrzeźbionym niczym posąg rzymskiego wojownika poczęstował ich szampanem i wskazał wolne miejsce, gdzie mogli usiąść. W rogu stały dwa niewielkie fotele – miejsce idealne do obserwacji.

– I jak ci się podoba? Spodziewałaś się czegoś takiego? Bo nawet chyba mnie to przerosło.

– Faktycznie, mam wrażenie, że jesteśmy zatrzymani w erotycznym kadrze.

– Ciekawe tylko jak się fabuła potoczy – zażartował Sławek.

– Na szczęście nie ty tu jesteś reżyserem – odparła nieco buńczucznie Alicja.

Z każdą godziną liczba gości się zwiększała. Nastrojowa muzyka sączyła się do ich uszu, a ciepłe światło świec wyostrzało zmysł wzroku. I choć Alicja ukryta była za maską to miała wrażenie, że przykuwa spojrzenie mężczyzny stojącego niedaleko nich, opartego o framugę drzwi.

– Może się przejdziemy i zobaczymy co się dzieje w pozostałych pomieszczeniach? – zapytał.

– Dobrze, chodźmy.

Weszli w długi i ciemny korytarz. Kandelabr zawieszony u sufitu dawał zaledwie nikłą poświatę. Ale światło było niepotrzebne, wystarczyło iść za dźwiękami dobiegającymi gdzieś z oddali.

Jęki. Wiele różnych jęków. Nie mogły one wydobywać się z gardła jednej osoby. Zdecydowanie nie.

Odchylili kotarę i zaniemówili.

Ciało przy ciele. Ciało w ciele. Świdrujące języki prześlizgujące się powoli po nagich wzgórzach i dolinach. Dłonie rozchylające wargi, pocałunki wypełniające ich przestrzeń. Kobiety oddające się rozkoszy, mężczyźni rozkosz ofiarujący.

I nagle STOP. Prędkie przetasowanie i znów AKCJA.

Ci sami aktorzy, lecz w innych rolach i z innymi partnerami. Wymiana penisów w ustach i waginach. Smak innego ciała, wypełnienie inną energią. Tylko cel ten sam – bezgraniczne spełnienie.

***

Stali osłupieni. Czy to był sen? Czy to była jawa? Niczym podróżnicy na pustyni czuli iż dotarli do nieistniejącej ułudy, fatamorgany otumaniającej postrzeganie rzeczywistości. Nie, to się nie dzieje naprawdę. To nie może dziać się naprawdę. Przecież takie miejsca nie istnieją. One są tylko wymysłem pijanych malarzy i niewyżytych pisarzy.

Może się dołączycie?

To pytanie było do nich? Przecież ich tu nie ma. Są skryci za maską, przytuleni ciemnością.

Chodźcie…

– Wychodzimy! – Alicja szarpnęła męża za rękę.

Prawie po omacku przedarli się przez korytarz.

– Sławek, ja chcę stąd wyjść. Natychmiast. To był błąd, że tu przyszliśmy. Nie tego się spodziewałam. Myślałam, iż po prostu w takim miejscu ludzie są po prostu nadzy. Ktoś się pocałuje, ktoś się dotknie. Nic więcej. Nie byłam gotowa, na to co zobaczyliśmy. Proszę zabierz mnie do domu.

– Nie! Zostaniemy jeszcze chwilę. Wiem, że znając ciebie na pewno tu już nie wrócimy, a mi się tu podoba. Właśnie czegoś takiego poszukiwałem.

– Czy słyszysz co mówisz? Patrzenie na pieprzenie się innych jest dla ciebie ważniejsze niż nasz związek budowany latami? Czy tobie totalnie już odbiło?

– Ala, bądź chociaż raz uczciwa względem siebie. Czy doprawdy chcesz, aby nasze życie ciągle przypominało domek dla lalek, w którym wszystko jest poukładane, a każdy dzień wyglądał tak samo? Bo ja mam dość. Dość tej przewidywalność, dość codziennych schematów i dość udawanego szczęścia. Chcę coś zmienić w naszej marnej egzystencji, a gdy przyjdzie mój koniec pragnę mieć napisane na nagrobku „Ten, co czerpał z życia pełnymi garściami”, a nie „Ten, który po prostu żył”. Zatem idziesz czy zostajesz?

– Idę.

– A ja zostaję.

I poszedł. Zostawił ją samą, znikając w czeluściach ciemnego korytarza. Ich miłość już nie istniała. Właśnie w tym momencie stali się dwoma osobnymi bytami.

***

Czuła jak łzy spływają jej po policzku. Miała wrażenie, że wszyscy teraz się na nią patrzą, taksują ją w myślach przypisując odpowiednią etykietę. Ale tak naprawdę nikt nie zwrócił uwagi na wewnętrzną batalię jaką toczyła teraz ze sobą. Goście byli zajęci czymś innym albo: egoistycznym zaspokojeniem albo altruistycznym dawaniem przyjemności. Alicja była dla nich niewidoczna.

Lecz dla jednych oczu była najważniejsza…

Ich spojrzenia skrzyżowały się. Mężczyzna, który wcześniej tak bacznie jej się przyglądał, znów świdrował ją wzrokiem. Zawstydzało ją to i podniecało jednocześnie.

Ala, weź się w garść. Przebierz się i wyjdź wreszcie z tego cholernego klubu. To nie jest miejsce dla ciebie.

Opuściła głowę, by odłączyć się od hipnotyzującego uroku błękitnych oczu nieznajomego. Ale te oczy nagle były coraz bliżej i bliżej… Stanął przed nią i nie pytając o zgodę, pocałował ją. Wpierw delikatnie, muskając zaledwie jej słodkie wargi, lecz widząc, że Alicja przyjmuje jego pocałunki, obudziła się w nim namiętność. Przycisnął jej szczupłe ciało do swojego i opuszkami palców dotykał szyi i ramion, tak aż zaczęła drżeć z podniecenia.

Chodź ze mną…

Nie musiał mówić nic więcej.

Nic już nie mam do stracenia. Jedyne co mogę, to wygrać siebie. Odnaleźć w sobie nową i silną Alicję.

Ścisnęła jego dłoń i skinieniem głowy dała znać, że się zgadza. Że może robić z nią to co tylko zechce. Że na tę noc ona należy do niego, a on do niej…

Ponownie miała wrażenie, że są zatrzymani w erotycznym kadrze. Tylko główny aktor się zmienił.

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/w-roli-glownej/

 

Fot.: https://webapp.zedge.net/browse/wallpaper/?id=9758529#featured

  • Anya_86

    Hmm przyznam, że zakończenie mnie nieco zaskoczyło;)

    • To dobrze, bo nie lubię oczywistych zakończeń 😉

  • Sara

    Przykra historia

    • Nie zawsze zakończenie jest szczęśliwe… Sami byliśmy świadkami kilku sytuacji w klubach, kiedy pary nie radziły sobie z tą próbą.

  • S.

    Luizo, chętnie przeczytalabym artykuł, co robicie, gdy np poklocicie się a tego wieczoru macie zaplanowany wieczór ze swingiem

    • Na szczęście takie sytuacje już rzadko kiedy się zdarzają, ale już zapisuję pomysł na tekst w swoim notatniku 😉