ZNOWU ZACZYNAM WSZYSTKO OD POCZĄTKU

2E7DE661A5Ponownie wracam do punktu startu. Wiele miesięcy spędzonych w podróży. Wspaniali ludzie napotkani w tak różnych sytuacjach. Nowa rola, w którą musiałam się wcielić. Rozłąka, z którą musiałam się zmierzyć. Każde z tych doświadczeń tworzyło nowe połączenia myślowe w mojej głowie. Kreowało moje nowe ja.

Wiem doskonale, co chcę w życiu robić. Do szczęścia potrzebny mi jest tylko czas i laptop (albo kartka papieru i przypadkowo wrzucony do torebki długopis). Pasja do pisania nie jest chwilową miłostką, jak niektórzy moi kochankowie, którzy krótkotrwale zapisują się na kartach mego życia. To jest miłość. Prawdziwa, głęboka i dozgonna. Jestem szczęściarą, bo niektórzy przez cały swój żywot poszukują sensu istnienia. I tak jak kiedyś wbijano nam do głów, że Słowacki wielkim poetą był, tak kiedyś i ja zapiszę się na kartach historii. Ale tej niemoralnej z dużą dawką pieprzu. I pieprzenia.

Zaczynając projekt Swing With Me miałam obawy, że w pewnym momencie dojdę do muru, którego nie przebiję. Że skończy się wena, tematy warte opisania, myśli warte zatrzymania. Zaraz minie rok od pierwszego wpisu. Przez ten czas udało nam się z Erykiem dotrzeć i zdobyć stałe grono czytelników. Pewnie mogłoby być ich więcej, ale tak jak w łóżku lubię dochodzić powoli, tak i sukcesem lubię się delektować. Sama, bez natarczywego wsparcia. Nie chcę płacić za sztucznie napędzane lajki, serduszka czy plusy. Wolę mniej, a konkretniej. Chociaż fakt, jak głupia cieszę się, gdy ktoś z własnej woli, demonstruje w ten sposób swą aprobatę dla tego co robimy. A najbardziej cenię sobie Wasze opinie i komentarze zostawiane na blogu. Wtedy wiem, że nie piszę do lustra, tylko każdym tekstem wkraczam do Waszej rzeczywistości.

Czasami biję się po rękach, że jestem tchórzem. Że już dawno powinnam być słynną pisarką. Że już powinnam odcinać kupony od swej „odważnej” twórczości. Tylko takie ze mnie dziwne dziewczę, że mi nie zależy na byciu pierwszą czy najbardziej kontrowersyjną. Pragnę stworzyć coś, co będzie po prostu dobre. I autentyczne. Mogłabym wydać książkę o swingowaniu po zaledwie kilku pierwszych przygodach seksualnych. Wszak wcielałam się w role czułej kochanki, jak i kobiety lubiącej dominować. Byłam damą i kurtyzaną. W oczach niektórych byłam i jestem dziwką, szmatą i kurwą. No cóż, ja mam inne zdanie na ten temat. Męża nie zdradzam oraz nie uprawiam seksu dla korzyści materialnych. Nie szmacę się z byle kim, tylko dla samego efektu włożenia. Ja najzwyczajniej jestem świadoma swych seksualnych pragnień i dojrzałam emocjonalnie do tego, by je spełniać.

Siedzę sobie teraz w kawiarni, pijąc pyszną mokkę. I chociaż wiem, że na nowo muszę się odnaleźć w tej „powyjazdowej” codzienności, to jest mi teraz cholernie dobrze. Bez udawania, bez wpychania się na siłę w utarte, lecz bezpieczne społeczne schematy.

I teraz nie mam obaw, że wyczerpią mi się pomysły na pisanie. Dlaczego? Bo życie jest jedną wielką powieścią. Niekończącą się opowieścią.

Tekst: Luiza

  • ~Eve

    Trafiłam na Ciebie przypadkiem. Ale wciągnęłam się bez reszty! W kilka wieczorów przeczytałam bloga od deski do deski z wypiekami na twarzy. Piszesz o czymś otwarcie, o czym ja na razie tylko marzę. Nie wiem czy kiedyś uda mi się namówić męża na swinging party. Ale Twoje doświadczenia i spostrzeżenia dostarczają mi nie lada przyjemności 😀
    Dzięki, że jesteś! Że tworzysz! Czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy 🙂

    • Bo moją misją jest dawanie przyjemności… I taką misję z chęcią wypełniam 🙂 A pomysłów na wpisy mam jeszcze wiele. Bardzo wiele…

  • Anonim

    Pisz,pisz…ukladasz mi mysli… albo pokazujesz, ze nie jestem sama… chcialabym kiedys wyjsc przed szereg i otwarcie mowic o tym co daje mi przyjemnosc…zlinczuja mnie zazdroszczac w samotnosci…
    Mam nadzieje, ze kiedys bedzie nam dane wypis wspolna kawe i oprocz pisania wymienic sie slowami mowionymi:)
    Dzieki, ze jestes…czytam na biezaco i zawsze czekam na kolejne wpisy:)
    Buziaki
    A.

    • Nie jesteś sama. Poznając to środowisko, przekonuję się, że jest wiele osób wokół nas, które spełniają swoje wizje i pragnienia. I odnajdują tak swoje szczęście. Nie żyjesz dla innych, tylko dla siebie. A na kawę z chęcią z byśmy się z wybrali z Erykiem, aby Ciebie poznać 😉

  • ~trinity

    To mój drugi komentarz na Twoim blogu. Ten wpis to…troszkę jakbym o sobie czytała. Też zaczynam wszystko od nowa, też prowadzę bloga (tylko, że o tematyce urodowej) i też chciałabym napisać książkę. W rodzinie twierdzą, że mam styl i dobrze piszę tylko, że to wielkie wyzwanie. Nie wiem czy starczy mi siły odwagi, zbyt wiele rozczarowań… Nie wiem co dalej, moja wielka pasja i jednocześnie praca legła w gruzach, wszystko wskazuje na to, że nie wrócę do branży. Jestem na zakręcie…tylko, że końca zakrętu nie widzę.
    Powodzenia w rozwijaniu dalszej twórczości. Pozdrawiam 🙂

    • Pisz, pisz i jeszcze raz pisz. Jeżeli to Ci daje satysfakcję, to nie rób czegoś innego. Czegoś, co będzie Cię ograniczało. Sama postawiłam wszystko na jedną kartę, bo kto nie ryzykuje ten nie zyskuje. Fakt, nie jest łatwo na początku, ale wierzę, że czas poświęcony na realizację swoich marzeń, to inwestycja, która w przyszłości się opłaci 🙂

      I podeślij linka do siebie. Na pewno zajrzę 😉

      • ~trinity

        Nie chcę się przechwalać, ale swego czasu spełniłam wszystkie swoje marzenia i plany. Co do joty. I tak sobie myślę, co się we mnie zmieniło, że nagle przestałam wierzyć , że naprawdę MOGĘ. Właśnie …

        • To tym bardziej skoro już się przekonałaś, że możesz wiele, to uwierz – że możesz wszystko! I tylko nie szukaj żadnych wymówek. Cel sam się nie osiągnie. Sukces potrzebuje autora 🙂

  • Kapitalny blog! głębokie teksty. Czas na chwilę nostalgii…. 🙂
    Zapraszam również do siebie 🙂
    http://niemalaczarna.blog.pl/

    • Zapraszam, zapraszam. I to nie tylko na chwilę. Ale na dłużej 😉

  • roxanne

    Luiza, jestem kolejną, która czyta ten wpis tak jakby sama go pisała… :). Zazdroszczę wytrwałości! Ja również mam bloga, dużo bardziej grzecznego 😉 i zaniedbanego niestety, bo wciąż inne sprawy, albo weny brak, ble ble :). Trzymaj kciuki za mój powrót :).

    • Trzymam – i to bardzo. I z przyjemnością zajrzałabym na Twoją stronę…

Close