ZROBIŁAM TO!

zrobiłamMieli ochotę potańczyć. Tak po prostu. Żadnych znajomych. Tylko oni we dwoje. Muzyka, taniec i drinki. Inni nie byli im do szczęścia potrzebni. Byli samowystarczalni. Potrafili się doskonale bawić we własnym towarzystwie. Przypadkowi widzowie podglądali grę ich spojrzeń, uśmiechów i ulotnych dotyków. Ale ich samotność w tłumie nie trwała długo.

Roksana – samo jej imię budziło pożądanie. Ale w tańcu przykuwała uwagę wszystkich. Delikatnie kołysanie bioder, subtelne ruchy dłoni podkreślające kobiece kształty, włosy ułożone w lekkim nieładzie. I ta krwistoczerwona sukienka. Hipnotyzowała całą sobą. Mężczyźni przystawali zauroczeni tuż obok albo obserwowali ją sącząc powoli zamówiony trunek. Lśniąca na jej palcu obrączka nie przeszkadzała im. Nie tworzyła złudnego dystansu. Pożądali ją wzrokiem i wyobrażali sobie czy jest tak samo dobra w łóżku, jak na parkiecie. Paweł uwielbiał te spojrzenia wygłodniałych mężczyzn podziwiających jego kobietę. Co jakiś czas całował Roksanę namiętnie w usta, aby zgromadzeni samce wiedzieli, że należy do niego. I jeżeli mają ochotę na coś więcej, to potrzebna jego aprobata.

Dj zmienił nieco klimat i postanowił przenieść bawiących się w czasie do lat osiemdziesiątych. To nie były ich klimaty, zatem postanowili wykorzystać tą przerwę na odpoczynek i zaspokojenie potrzeby alkoholowego łaknienia.

Od jakiegoś czasu zaczęli bawić się w swing. Mieli już za sobą kilka spotkań w apartamentach. Wiedzieli, jak to jest być z kimś innym i rozsmakowali się w tym. A apetyt rósł w raz z konsumowaniem innych cielesności. Stali się myśliwymi na polowaniu. Obserwowali, analizowali, uwodzili i flirtowali. Bawili się miejscem, ludźmi i atmosferą.

Śmiejąc się i rozmawiając, Roksana przypadkowo ujrzała przechodzącego bruneta. Podniosła swoją szklankę i w geście toastu powiedziała na zdrowie. Brunet uczynił to samo, ale odpowiedział jej po angielsku.

Skąd jesteś? – zagaiła rozmowę Roksana

Z Niemiec. Zrobiliśmy sobie krótki wypad do Was. Dopiero co przyszliśmy i rozglądamy się po lokalu.

Roksana w kilku zdaniach opisała mu co gdzie jest, ale rozmowa toczyła się dalej. Bardzo swobodnie czuła się w towarzystwie tego mężczyzny. Max – tak miał na imię. Z kolei Paweł prowadził ożywioną dyskusję z jego kolegą Lucasem. Cała czwórka bardzo szybko przypadła sobie do gustu. Tematy rozmów zmieniały się niczym obrazki w kalejdoskopie. W międzyczasie jedne drinki się kończyły, drugie się zaczynały.

Czuć było wyraźne napięcie seksualne. Max dawał Roksanie wyraźnie do zrozumienia, że mu się podoba i że chciałby ją dotknąć, pocałować…

Niepewna czy może pozwolić sobie na taki krok, zerknęła na Pawła. On tylko szepnął jej do ucha:

­Podoba Ci się?

– Tak

– Chcesz jego?

– Tak

– A jego kolega też Ci się podoba?

– Tak

Poczuła falę gorąca przepływającą przez jej ciało. Już wiedziała, jak skończy się ten wieczór. Dziś spełni kolejną ze swoich fantazji. Ona jedna i trzech mężczyzn. Taki mały gang-bang. Jej uda zaciskały się coraz bardziej. Przyjemne mrowienie cipki nie pozwalało skupić się jej na czymkolwiek innym. Nie chciała czekać ani minuty dłużej.

­Chodźmy już – powiedziała ściszonym głosem do Pawła. On już wiedział co robić. Jednym słowem sprawił, że panowie szybko dokończyli zawartość swych szklanek, a sekundę później wszyscy odbierali już kurtki z szatni.

Nigdy wcześniej tego nie robili, ale w końcu kto nie ryzykuje, ten nie zyskuje. Ich małe mieszkanko znajdowało się niedaleko klubu i choć było to zaledwie kilkaset metrów, droga jakby nie miała końca. Wreszcie przekręcenie klucza i byli w środku. Zapoznani goście usiedli wygodnie na kanapie, choć było widać, że są onieśmieleni. Że pragną zabawy, ale nie wiedzą jak zacząć.

To ja pójdę się odświeżyć – Roksana kokieteryjnym krokiem udała się do łazienki.

***

Musiała wziąć kilka oddechów. Perspektywa zbliżającego się pieprzenia podniecała ją do granic możliwości, ale jednocześnie napawała nieznanym lękiem.

Na pewno wiesz co robisz? Chcesz tego? Jeszcze możesz się wycofać!

Wewnętrzna bitwa myśli nie dawała jej spokoju. Opłukała twarz chłodną wodą i nieśpiesznie rozpięła zamek sukienki. Stała teraz w bieliźnie. Podobała się sobie. Nawet z małymi mankamentami ciała, które w jej głowie były bezsensownie wyolbrzymiane.

Kobieto. Jesteś piękna. Zrozum to wreszcie.

Uśmiechnęła się do siebie i śmiało wyszła z łazienki.

Mężczyźni osłupieli. Prowadzone rozmowy ucichły. Oni zjadali ją teraz wzrokiem. Kawałek po kawałeczku. Podeszła do nich i nie czekając długo, usiadła na kolanach Maxa, rozpoczynając kaskadę pocałunków po jego szyi. Wolną dłonią zaczęła wodzić po torsie Lucasa. Paweł chwilowo przyjął rolę pojedynczej publiczności, delektując się widokiem swojej kobiety zaspokajającej dwóch innych mężczyzn. Kręciło go to nieziemsko. Czuł jak na ten widok twardnieje. Ale wiedział, że chwilowo musi przyjąć rolę reżysera. Zostawiając na chwilę bawiące się towarzystwo, poszedł do sypialni przygotowując miejsce do przyszłych uciech. Satynowa pościel, tlące się świeczki. Nastrój musiał być.

Wrócił do salonu i ruchem ręki wskazał, że wygodnie będzie przenieść się na łóżko. Nikt nie protestował. W okamgnieniu, gładko ułożona pościel, była już zmierzwiona od pieszczot. Roksana wodziła językiem po penisie Maxa. Uwielbiała dawać oralną rozkosz. Doprowadzać do stanu szaleństwa i zwalniać. Znów doprowadzać i znowu zwalniać. Kusząco wypięta, wabiła Lucasa. Odgłos otwieranej prezerwatywy zapowiadał zwierzęce połączenie się ciał. Wszedł w nią. Wpierw delikatnie, niczym peryskop penetrujący otoczenie. Potem wbił się w nią mocniej, sprawdzając na ile może sobie pozwolić.

Roksana była chętna na zabawy. Z każdym ruchem wystawiała się coraz bardziej.

Głębiej, mocniej!

Tak, bierz mnie!

To było zaskakujące uczucie. Z jednej strony czuła się zdominowana, ale z drugiej – to ona była królową wieczoru i panią sytuacji. To ona dyktowała tempo i rodzaje pieszczot. A oni posłusznie spełniali jej zachcianki.

Usłyszała głębokie westchnienie Lucasa. Doszedł w niej. Jej ciało znowu było dla kogoś źródłem przyjemności. On zaś jej kolejną zdobyczą. Następną ekspozycją na półce wyobraźni z trofeami.

Teraz pora na Maxa. Ale jego chciała widzieć. Czuć ciepło i spływający pot po jego ciele. Przygryzać ucho, wbijać paznokcie w plecy wraz z nadchodzącym orgazmem, sprawić by odpłynął razem z nią we wspólnym orgazmie. Jednocześnie pieściła ręką Pawła. Bez niego ta gra nie mogłaby się odbyć. Inni mogli ją brać, ale to on był dla niej najważniejszy. Czuła, jak Max przyspiesza. Jak jednocześnie rozpędu nabierają jego oddechy i bicie serca.

Tak. Dojdź we mnie. Spuść się we mnie. Pokaż, jak jest Ci dobrze…

Cichy jęk wydobył się z jego piersi. Trzeba zrobić miejsce na następne trofeum. Gablota zdobyczy powiększała się.

Ale to jeszcze nie koniec igraszek. Lucas rozanielony leżał obok, patrząc na wszystko z minimalnej odległości. Potrzebował chwili odpoczynku. Za to do akcji wkroczył Paweł. Nie pytał się czy może i na co ma ochotę. On miał całkowitą wyłączność na jej cipkę. Mógł ją brać jak chciał i kiedy chciał. I tak też robił.

A Max znów był gotowy do działania. Jego penis nie chciał odpoczynku. Chciał więcej. Ust i tej przyjemnej wilgoci między ustami. A ona chciała jego. Znów do końca.

Poczuła, jak lepka sperma wypływa z niej. Jak rozlewa się po ciele i prześcieradle pozostawiając ślady rozkoszy. Była wypełniona i spełniona. Pragnęła chwilkę odpocząć, ale Max nie pozwolił jej na to. Zapytał się czy może wejść bez. Nie zdążyła nawet odpowiedzieć, bo Paweł zdecydował za nią. I tak po raz pierwszy inny mężczyzna wziął ją zaraz po innym. Zanurzał się w spermie, wpychając biały płyn wprost do jej wnętrza. Nie wiedziała co się z nią dzieje. Chciała krzyczeć. Z ekscytacji i ze strachu. Przestać i jednocześnie kontynuować.

To się zaraz stanie. On zaraz w niej skończy. Zaleje ją całym sobą. A ona mu na to pozwala. Ona tego pragnie. To normalne? Ale czymże jest w końcu normalność? Myśleniowym schematem, z którego ram tak bardzo chciała się wyrwać. Te ramy w jej świadomości już nie istniały. Wyrwała je i wyrzuciła w otchłań rzeczy niepotrzebnych.

Pieprzył ją rytmicznie, patrząc się w oczy. Wyczytała w nich bezmiarowe pożądanie. Jego źrenice coraz bardziej się rozszerzały zwiastując nadchodzący orgazm. Kilka płytszych pchnięć i jedno głębokie, mocne, władcze. Teraz to on ją zdobył, zostawiając biały ślad zwycięstwa w jej środku.

Dziękuję Ci – wyszeptał wychodząc z niej. A ona nie miała sił na nic. Jakby jej ciało nie należało do niej, a jednocześnie tak bardzo było jej własnością. Zwłaszcza teraz. Paranoja podświadomości.

Poszła do łazienki. Spodziewała się, że ujrzy w lustrze kobietę zepsutą. Ale było inaczej. Widziała kobietę spełnioną.

Zrobiłam to! – wykrzyczała w myślach.

Zrobiłam to!

Znów fantazja przemieniła się w rzeczywistość. A ona teraz potrzebowała orzeźwiającego prysznica na ukojenie zmysłów. Letnia woda opłukiwała z niej zapach mężczyzn, którym się oddała. Ale zapachu jednego z nich nigdy nie spłucze, bo zapach Pawła był także jej zapachem. Inne mogą odejść, ale ten zostanie z nią na dłużej. Zwłaszcza, że za chwilę na nowo ją otuli. Do snu.

Tekst: Luiza

  • davyjohn

    Elizka – bardzo udany tekst – idź tą drogą 😉

  • davyjohn

    Luizka – bardzo udany tekst – idź tą drogą 😉

    • Będę szła w stronę światła :p A tak na poważnie – to dziękuję i postaram się tworzyć więcej takich tekstów 😉

  • Wow! Niezły tekst, wciąga już od pierwszych słów 🙂

    • Miałam przypływ weny. Słowa jakoś tak same się układały w zdania 🙂

  • Kompletnie nie mój klimat, ale spokojnie możesz pisać książki 😛

    • I taki mam zamiar. A klimat ma to do siebie, że lubi się zmieniać 😉

  • Łuhu, tego się sowa nie spodziewała:)

    • Przynajmniej udało mi się zastosować efekt zaskoczenia 😉

  • Anonim

    świetny tekst, podnieca

Close