CHCĘ ŻAŁOWAĆ CHWIL PRZEŻYTYCH

Beat wbijający się w umysł, ukierunkowujący przepływ między synapsami na zapomnienie i pożądanie. Nie myśleć, nie analizować, zwyczajnie poddać się chwili. Wyjść na parkiet. Zamknąć oczy, kołysać biodrami, gładzić się po szyi. Wyrzucić poprawność, zaprosić namiętność w mroku przykrytą. Ruszać się do rytmu albo wbrew niemu. Aerodynamika ruchów, opływowość krągłości. Cielesność wyzwalająca się spod jarzma schematyczności.

Połamane dźwięki, poukładane żądze. Rozstępujący się tłum. Idę ścieżką wyznaczoną przez nieznanych ludzi. Zasłonięci za maskami są śmielsi, pozbawieni strachu zdemaskowania. Zadziwiające jak niewielki skrawek materiału potrafi wiele zmienić w psychice. Dodać odwagi, przyprawić wyuzdaniem. Uwolnić dłonie skrępowane powtarzalnym stwierdzeniem nie wolno. W głowie rozbrzmiewa ciągłe nie rób tego, będziesz tego żałować.

Chcę żałować chwil przeżytych niż tych odbytych tylko w mojej wyobraźni.

***

Duże łoże, wyścielone czerwone materacem i poduszkami w podłużnym kształcie. Przygaszone światło, lustro na suficie i na głównej ścianie.

Widzę swoje odbicie. Wolnym krokiem zmierzam ku swojemu przeznaczeniu. Tłum za mną zamyka okrąg. Zatrzymuję się przed progiem lubieżności, delektując się oczekiwaniem. Ich oczekiwaniem. Wsłuchuję się w muzykę. Ona przyspiesza, ja spowalniam. Slow motion pragnienia. Patrzą na mnie. Czuję to. Ich świdrujący wzrok wkradający się w każdą szczelinę mej kobiecości. Odwracam się do nich, lustruję wzrokiem. Wybieram trofea.

Ty, ty oraz Was dwoje – możecie iść ze mną. Reszta syci się za moment rozgrywającymi się scenami. Każdy naruszający tę zasadę, opuszcza klub. Natychmiastowo i nieodwołalnie.

Wdrapuję się na łoże niczym kotka. Wyginam się, prężę, kuszę. Zaproszeni goście kumulują napięcie, uwypuklające się w ich męskości. Rosną, sztywnieją. Są jak radar poszukujący zaginionego statku pełnego skarbów.

Zwilżam palec i wolno sunę w dół. Gorączka między udami staje się nie do zniesienia. Muszę ją ugasić. Dotykam łechtaczki. Jest nabrzmiała, gotowa na ekstazę. Rozchylam skórzaną spódniczkę w kolorze czarnej nocy. Pokazuję im się. Wydepilowana, z nieśmiałym paseczkiem wskazującym drogę wejścia ku rozkoszy. Pieszczę się nieśpiesznie bawiąc się ich niecierpliwością. Przygotowuję się na nieokiełznanie.

Skinieniem głowy zapraszam ich do siebie.

Ty pierwszy – wskazuję na przystojnego bruneta. Daj mi siebie.

Chwytam go w dłoń i bez pytania zagłębiam w mokrym gardle. Jęknął z zaskoczenia. Wolne dłonie szybko znajdują wypełnienie. Uwielbiam dawać jednoczesne spełnienie, ale nie zapominam o sobie. Pozostały z czwórki pieści moje piersi. Raz delikatniej, raz agresywniej, dopasowując się do mych rozkazów.

Zamiana. Inny penis w ustach. Rotacja zezwierzęcenia. Za chwilę to oni będą pracować na moje zaspokojenie. Bez wytchnienia.

***

Kładę się na brzuchu, wypinając jędrne pośladki.

Rżnijcie mnie ­wypowiadam stanowczo

Odgłos otwieranej gumki i gwałtowne wepchnięcie. Zatrzymuję czas, skupiając się na sobie. Na twardości obijającej się o miękkie tkanki zespolenia. Na kropelkach potu łączących się na plecach, na zapachu pożądania, który zaraz we mnie wytryśnie.

Kadr stop! Następny proszę!

Teraz mnie nie pytaj czy jest mi dobrze. Nic nie mów, nie odzywaj się. Rób swoje. Pieprz mnie bez zastanowienia. Myśleć będziesz później, teraz myślenie jest zakazane, bo ono wszystko psuje. Zabija spontaniczność.

Sutki ocierają się o rozgrzany materac. Ten ból jest przyjemny, urozmaicający drogę do orgazmu.

Kolejna prezerwatywa wypełniona pożądaniem, ale ja jeszcze jestem nienasycona. A głodna jestem zła. Wierz mi, nie chcesz widzieć mnie zezłoszczonej. Na co czekasz? O tak, tak lepiej. Mocniej, szybciej, bez zatrzymywania. Nie wytrzymujesz tempa, kończysz przedwcześnie i uciekasz jak pobity pies ze skulonym ogonem. Nie będziesz miał drugiej szansy. Zapamiętam cię.

***

Jesteś ostatni. Podołasz? Kiwasz głową, że tak. Kładę się na plecach. Chcę cię widzieć, zaciskać ręce na pośladkach, zostawić krwisty ślad paznokci na plecach. Jesteś inny. Teraz to ty bawisz się mną, dyktując tempo. Poskramiasz temperament, karmisz zmysłowością. Ulegam. Moje ciało należy do ciebie. Rób z nim co chcesz. Patrzysz mi się w oczy, próbując zgadnąć kim naprawdę nie jestem. Nie próbuj, i tak nie zgadniesz. Sama nie potrafię rozwiązać tej tajemnicy. Po prostu jestem tajemnicą.

Nie musisz przyspieszać, by z mej piersi wydarł się niespodziewany krzyk. Orgazm. Przeszywający orgazm. Podniecenie dociera nawet do koniuszków stóp. Zalewam cię swą wilgotnością, a ty zagłębiasz się w niej niczym w gorących wodach Morza Karaibskiego. Odpływamy razem ku nieznanym lądom.

Wciąż jesteś we mnie. Trudno złapać mi oddech, a ty wciąż się we mnie wpatrujesz. Odsłaniasz z twarzy zwichrowane kosmyki włosów, całujesz czule w czoło i mówisz:

Jesteś piękna. Dziękuję, za zaprosiłaś mnie do siebie.

I odchodzisz.

Teraz nic już nie będzie takie samo. Twój pocałunek na do widzenia zostanie ze mną na zawsze.

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/juz-nie-zapomnisz-o-mnie/

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme