Wszystko szło nie tak jak zaplanowali. Byli nie w tym klubie, co pierwotnie zakładali. Atmosfera też miała być bardziej erotyczna, a tymczasem siedzieli przy barze, sącząc drinka i marząc, aby znaleźć się w swojej sypialni. Bez tych wszystkich ludzi dookoła, niewiedzących czego chcą – czy przyjechali się bawić czy tylko udawać, że się dobrze bawią.

Wrzućmy na luz. Nieważne co się działo, ważne co może się przydarzyć – szepnął wspierająco Eryk.

A wiesz co, masz rację! W końcu to, jak zakończy się wieczór, zależy tylko od nas – odpowiedziała weselszym głosem Luiza. To co, nasze zdrowie?

Tak, za nas – powiedział Eryk, stukając delikatnie swoją szklanką, drink Luizy.

Z lepszymi humorami dosiedli się do ludzi. W tle było słychać odgłosy rozpoczętej zabawy. W zwykłym klubie do uszu docierają basy i miarowe beat`y. W klubie swingerskim melodia układa się z pojękiwań i dźwięków dłoni odbijających się od pośladków.

Im dłużej Luiza nasłuchiwały tych brzmień rozkoszy, tym bardziej pragnęła stać się aktorką, grającą główną rolę w erotycznej scenie.

Rozejrzała się po klubie, wybierając mężczyzn, z  którymi mogła się sobą podzielić. Najbardziej wpadł w jej oko Ivan, przystojny brunet pochodzący z Chorwacji. Nie dość, że jego aparycja przyciągała spojrzenia, to jeszcze na dodatek w rozmowie był szarmancki i błyskotliwy, a takie połączenie sprawiało, że Luizie miękły kolana, a między udami gromadziła się soczysta wilgoć. Tak, chciała go, tak jak jeszcze kilku innych panów.

***

Na co dzień nieśmiała, w klubie Luiza zmieniała swoje oblicze. Stawała się odważniejsza, bardziej wyuzdana, śmielsza w przekształcaniu fantazji w rzeczywistość. Wiedziała, że Eryk jest obok, więc nie musi się niczego obawiać. On nie był strażnikiem jej moralności, on był strażnikiem jej bezpieczeństwa.

­- Czy ktoś mnie dzisiaj zerżnie? – wypowiedziała słowa, których się po sobie nie spodziewała. Czy powiedziała to na głos czy tylko w myślach?

Chcesz, żeby ktoś cię zerżnął? – zapytał jeden z klubowiczów.

Czyli jednak powiedziałam to na głos. Czuła, jak na jej policzek spływa czerwień nieśmiałości.

­­– Tak, pragnę się dziś bawić.

– To chodź.

Jeden z mężczyzn wziął ją za rękę i poprowadził do pokoju.

***

Wcześniej ustalili z Erykiem zasadę, że bez obecności drugiej połówki, mogą pozwolić sobie na pieszczoty, pocałunki, dotyk, nawet seks oralny. Ale, gdy miałoby dojść do aktu zbliżenia, to chcą być przy tym razem. Niezależnie czy to Luiza pragnęła oddać się innemu, czy Eryk posiąść kobietę – chcieli na to patrzeć, trzymać się w trakcie za rękę czy szeptać do ucha niegrzeczne słowa.

Ta zasada dawała im większą swobodę. Zbyt wiele fajnych chwil stracili podczas poprzednich zabaw, zastanawiając się czy to, co robią jest dozwolone, a może jednak będzie to wychodziło poza ramy wewnętrznych ustaleń. Ciągłe pilnowanie zabierało im radość z zabawy, włączając tryb stałego czuwania. Swing był dla nich niekończącą się lekcją wzajemnych pragnień i oczekiwań, sprawiając iż świat zmysłowości stawał się niesłabnącym się źródłem sensualnych inspiracji.

Położyła się na czerwonym materacu. Przymykając oczy, oddawała się pieszczotom nieznanych dłoni. Otwierała się na nadchodzące doznania. Pragnęła skradających się palców, świdrujących języków, kropelek potu scalających ciała. Była gotowa…

Rozejrzała się dookoła, szukając wzrokiem Eryka. Nie było go obok, ale mając w głowie ich umowę, poprosiła aby ktoś po niego poszedł. Nie chciała, aby przez jedną chwilę zapomnienia, nadszarpnąć łączące ich zaufanie. Kiedyś zrobiła podobny błąd, bardzo tego żałując. Teraz przynajmniej konkretnie wiedziała, na co mogą sobie pozwolić, a czego unikać.

Kiedy zobaczyła, że Eryk kładzie się obok niej, rozluźniła się.

Teraz mogę wszystko.

***

Pierwszy, drugi, trzeci… Mężczyźni zmieniający się jak w kalejdoskopie, a ona była ich zawirowaną perspektywą.

Jej cipka była niczym jaskinia pełna tajemnic – otwarta na eksplorację i na odkrycie skarbów jakimi były orgazmy  przeszywające ciało.

Nie myśleć, zapomnieć się, wznieść się na wyższy stan świadomości – uwielbiała ten stan.

Ona czeka na ciebie – usłyszała głos Eryka.

Otwierając lekko powiekę, dojrzała Ivana. Chwyciła go za rękę i delikatnym uściskiem dała mu znać, że będzie następny. Uśmiechnął się do niej i cierpliwie poczekał na swoją kolej.

­- Ty będziesz moim zwieńczeniem wieczoru – pomyślała, kiedy Chorwat zaczął się w niej zagłębiać. Penis w środku, drugi w dłoni. Brakowało jeszcze trzeciego – w ustach, ale takie igraszki zostawiali sobie na zabawę w zaufanych układach w apartamencie. Klub rządził się innymi prawami. Tu króluje zwierzęcość i podążanie za seksualnym instynktem.

Pieszcząc dłonią męskość Eryka, czuła jak obydwoje pęcznieją. Eryk między palcami, Ivan między wargami, które choć mówić nie umiały, to potrafiły zasysać lepkością podniecenia. Czuła się jak iluzjonistka potrafiąca gestem zmienić ich stan naprężenia. Była władczynią ich ekstazy, oni zaś byli królami zmuszającymi ją do poddania. Zawiązali cielesny sojusz przynoszący korzyści dla wszystkich uczestników układu. Nie musieli podpisywać żadnej umowy. Umową była dogłębna penetracja.

Ivan pocałował ją w czoło, mówiąc ciche Dziękuję. Sojusz zakończony.

***

Gdzie idziesz? – stanowczym tonem zapytał Eryk, do ubierającej się Luizy.

Nie idziemy jeszcze? – odparła ze zdziwieniem.

– Jeszcze nie. Kładź się – nakazał.

Grzecznie posłuchała, bo wiedziała co teraz nastąpi. Odda mu się. Nie jako żona, ale jako kochanka, którą przed chwilą miało wielu. A przecież ona należy do niego.

Uderzał miarowo, napinając pośladki.

­– Czyja jesteś?

– Jestem twoja.

Brał ją łapczywie, nie mogąc się nasycić mieszanką zapachów. Pachniała nimi, pachniała sobą i zapachem słodkich perfum, którymi skrapiała ciało, wiedząc że będzie się pieprzyć. Ich woń sprawiała, że z grzecznej kobiety stawała się grzeszną suką. Była suką. Jego suką.

Pragnął spuścić się w niej. Była tak mokra, że mogłaby przyjąć jeszcze z kilku mężczyzn. Widział ponownie ustawiającą się kolejkę do zaspokojenia, ale oni mogli tylko patrzeć. Teraz on ją rżnął.

W domu, cipka Luizy była cipką do kochania. W klubie – cipka Luizy, by cipką do lizania, cipką do pieprzenia, cipką do spuszczania. Inni mogli kończyć tylko w prezerwatywie, on mógł zakończyć w niej całym sobą. Wytrysnąć głęboko do środka, zaznaczając białą strużką prawo własności, które nie tylko ustanowił, ale też właśnie podpisał.

Po wszystkim, lubił patrzeć, jak sperma z niej wycieka, zostawiając mokry ślad na materacu, a ona nie ma sił, aby wstać. Przyspieszony oddech, rumieniec na twarzy i potargane włosy. Czy może być piękniejszy widok niż spełniona kobieta?

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/zaufaj-mi/