Zewsząd trąbią, że maj jest miesiącem masturbacji. To ja się pytam – czy tylko w maju mogę robić sobie dobrze? Bo jeśli tak, to ja protestuję, gdyż ja wielką zwolenniczką masturbacji jestem.

A teraz na poważnie – popieram wszelkie akcje promujące pozytywną seksualność. Seksualność otwartą, wyzwoloną, momentami też wyuzdaną. Zaś masturbacja powinna być czymś całkowicie naturalnym. Czymś przed czym nie powinniśmy uciekać oraz udawać iż to temat zły i brzydki. Nie! Masturbacja jest dobra i piękna, a przy tym baaaaaardzo przydatna!!!

Same plusy

To nie będzie długi wpis, ale zwięzły i konkretny. Po prostu napiszę Wam ze swojej perspektywy dlaczego masturbacja jest fajna. O to plusy samomiłości:

  • dzięki niej nie chodzę wkurwiona jak osa żądląc wszystkich jak leci, a wierzcie mi – temperament mam dość ostry. Masturbacja pomaga mi rozładować napięcie i błyskawicznie potrafi przenieść od stanu nie podchodź bez kija do przytulić cię kochanie? Mówiąc krótko – poprzez masturbację jestem lepszym człowiekiem 🙂
  • to najefektywniejsza kołysanka – gdy dopada mnie bezsenność i nawet wtulenie się w męża nie przynosi upragnionego snu, to wówczas otwieram swoją magiczną szufladę z zabaweczkami i w przeciągu chwili mój oddech staje się głębszy, serce spokojniejsze i od razu jestem gotowa na randkę z Morfeuszem.
  • masturbacja jest nie zastąpiona podczas rozłąki. Kiedy partnerów rozdziela praca/kwestie zdrowotne/wyjazdy. Takie zaspokojenie na odległość, substytut brakującej bliskości.
  • to najbardziej sprawdzony sposób do poznawania samej siebie. Odkrywania jaki dotyk sprawia mi przyjemność, a pieszczoty największą rozkosz. To niesamowita podróż po alkowach intymności – pobudzająca, podniecająca, niezwykła.
  • tak jak lubię wzbogacać swoją szafę o sukienki i torebki, tak niedawno przekonałam się, że lubię również wzbogacać kolekcję erotycznych gadżetów. A jest z czego wybierać, bowiem co chwilę na rynku pojawią się nowości i można dopasowywać seks zabawkę do orgazmowego nastroju. Świetnie, prawda?
  • zresztą kto powiedział, że masturbacja musi być w pojedynkę? Obydwoje z Erykiem ubóstwiamy momenty, kiedy nic nas goni i możemy pozwolić sobie na wielogodzinne pieszczoty. Wówczas bawimy się sobą, zamiennie przerywając i kontynuując igraszki. Orgazm wtedy jest NIESAMOWITY!
  • doprowadzając siebie często fantazjuję. Niektóre z tych fantazji przenoszę do rzeczywistości, a niektóre opisuję. Podsumowując – dzięki moim orgazmom macie co czytać, a ja czuję się spełniona jako kobieta, i jako pisarka.

Dlatego bawcie się swoim ciałem, eksplorujcie tajemnice fizyczności i odkrywajcie w sobie seksualny potencjał! Tako rzecze ja – Luiza!

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/przyznam-wam-sie-do-czegos/