Kiss: Ryan Gilbert + Michael Correntte / 20100117.7D.02110.P1.L1Czy jesteś tolerancyjny? O tak, tak, jak najbardziej. Tylko, że zaraz pojawia się myślenie w stylu „Nie mam nic do gejów, ale lepiej żebym nie musiał ich widzieć”. Lesbijki – to co innego. Z chęcią byś je zaprosił do trójkąta, nawet jako bierny widz. O różnych odmianach „trans” wolisz nie słyszeć, chyba, że jesteś zmuszony oglądać, co niektóre przypadki w telewizji.

Czy ja jestem tolerancyjna? Im więcej poznaję świata, to paradoksalnie moja tolerancyjność się zmniejsza. Zacofanie? Ograniczenie? Nazywajcie to jak chcecie, a ja i tak podzielę się z Wami swoimi spostrzeżeniami.

W Polsce, gdy jakiś celebryta ogłosi publicznie swoją homoseksualność wpierw jest wielkie zdziwienie, a potem sztuczna aprobata. W końcu trzeba żyć w zgodzie z własną seksualnością. Zero udawania. Wszyscy przyklaskują, a gdy znikną paparazzi obrabiają dupę do granic możliwości. Tak wygląda nasza tolerancja.

Jesteś kobietą. Jeden z Twoich znajomych obwieszcza Ci, że jest gejem. I co? I nic. Masz kolejnego kumpla na zakupy i na ploty przy kawie. Ale, gdy Twoja koleżanka przyzna Ci się, że jest lesbijką, to albo także uruchomisz swą biseksualność (wiem wiem, to takie stereotypowe, choć po kilku drinkach różne rzeczy mogą się przydarzyć), albo Wasza relacja powoli zacznie wygasać. Dlaczego? Bo boimy się tego, czego nie znamy czy nie rozumiemy.

Jesteś mężczyzną. Jeden z Twoich znajomych obwieszcza Ci, że jest gejem. I co? Spinasz mocno poślady i boisz się z nim zostać sam na sam. Tak jest przynajmniej na początku. Czy znajomość przetrwa? To w głównej mierze zależy od Ciebie. Koleżanka lesbijka raczej w żadnym przypadku nie będzie Ci przeszkadzała. Wręcz przeciwnie – może doszkoli Ciebie z pieszczenia kobiety.

Jestem gejem, ale nie pedałuję

Nie lubię określenia „pedał”, ale nie będę też udawała, że tego słowa nie ma w potocznym języku. Ale wśród nas są i geje i pedały. Co ich odróżnia? Bardzo wiele…

Wakacje na Ibizie. Słońce, plaża, drinki, imprezy i najatrakcyjniejsi ludzie, jakich w życiu widziałam. Kobiety wyrwane niczym z okładki „Playboya”, a mężczyźni z taką rzeźbą ciała, że z trudem powstrzymywałam się od przeciągnięcia ręką po ich muskularnej klacie. Razem z Erykiem lubimy nagość, zatem nie mogło nas zabraknąć na plaży dla nudystów. Szybko okazało się, że jesteśmy jedną z nielicznych heteroseksualnych par. Dookoła nas w większości były gejowskie pary. Nie uciekliśmy. Zaczęliśmy przyglądać się. I po chwili ich widok stał się dla nas czymś zwyczajnym. Ale dlatego, że widzieliśmy naturalne relacje oparte na bliskości i chęci bycia razem. Przytulanie, głaskanie, pocałunki. Niczym się nie różniliśmy oprócz układu płci w związku. Przy bliższym poznaniu odczuwałeś, że oni tak samo kochają i potrzebują bycia kochanym jak każdy inny. Mają codzienne życie, wspólne mieszkanie, zainteresowania, plany na przyszłość… I to akurat była najlepsza lekcja otwartości na inne orientacje, bo widziałam w nich autentyczność i swobodę, których w naszym kraju nawet nie mam możliwości zaobserwowania.

Chodź Cię zerżnę

Bywamy w różnych miejscach. Tych komercyjnych i tych alternatywnych. Staramy się poznawać świat takim jakim jest naprawdę, dlatego nie boimy się odwiedzać miejsc należących do „podziemia” danego miasta. W końcu żeby móc się wypowiadać, należy samemu doświadczać. I doświadczamy – także to, co dla nas wydaje się być dziwne i czasami nie do zaakceptowania. I tu powrócimy do tematu pedała. Kurcze, naprawdę nie lubię tego słowa, więc na potrzeby tego tekstu użyjmy zamiennika „homo”. Ok?

W krajach o poziomie liberalności wyższym niż w Polsce, możesz robić co chcesz. Zwłaszcza odmienne orientacje seksualne mają większe prawa, aby dla świętego spokoju unikać posądzania o ograniczanie swobód obywatelskich. To taki mały wniosek z naszych licznych podróży. I właśnie taki „homo” jest znakomitym tego przykładem. Jemu wszystko wolno. To, że ubiera się jak chce – to już kwesta gustu, a o gustach podobno się nie interesuje. Ale ich zniewieściały i bezpośredni sposób odnoszenia się do innych – to już bywa momentami denerwujące. Na kobietę patrzą jak na gorszy gatunek, zastanawiając się po co w ogóle takie „stworzenie” chodzi po ziemi. Za to, gdy jakiś przedstawiciel płci męskiej przykuje ich uwagę, stają się nachalni (chodź – zerżnę Cię w toalecie), a gdy słyszą odmowę – wręcz chamscy. Tu nie liczą się relacje, oni nastawieni są przede wszystkim na pierdolenie i na poszukiwanie dupy, którą mogliby prędko zakorkować.

I wracając do pytania postawionego na początku. Czy jestem tolerancyjna? Dla gejów tak, dla „homo” – nie. No cóż. Kto powiedział, że tolerancja musi być całościowa. Wszak może być także wybiórcza.

Autorka: Luiza

Lubisz Nas czytać? Śledź Nas, a żaden pikantny szczegół Cię nie ominie:

Facebook

Google +