MASZ MOJĄ ZGODĘ

Mamy z mężem zasadę, że w swingu robimy wszystko razem. Nie odczuwamy potrzeby całkowitego otwierania związku i spotykania się z kochankami na osobności. Wolimy wspólnie doświadczać swingerskich doznań, patrzeć na siebie w trakcie cielesnej wymiany. To nas kręci.

Na samym początku, chcieliśmy być ciągle obok siebie. Na tej samej kanapie, na tym samym łóżku. Owszem, teraz też lubimy być blisko, ale pozwalamy sobie na większą swobodę. Ważne, abyśmy mieli siebie w zasięgu wzroku. Dzięki temu zapewniamy sobie komfort psychiczny, że w razie gdyby sytuacja rozwijała się w niepożądaną stronę, możemy szybko zareagować. Zaś to poczucie bezpieczeństwa pozwala nam na słodkie zapomnienie.

Ufamy sobie. Swing polega na wzajemnym dawaniu przyjemności. Nie na udowodnianiu sobie czegokolwiek. To nie jest giełda atrakcyjności, pewności siebie, seksapilu. Świadoma seksualność nie potrzebuje skal porównawczych, sztucznego podbijania punktów wzrastającą ilością penetracji. Ilość nie przekłada się na jakość. Jakość relacji i jakość wspomnień.

Mówimy otwarcie o tym co się nam podoba, a także kto nam się podoba. Nie mamy oporów przed powiedzeniem ta kobieta jest piękna albo naprawdę przystojny z niego mężczyzna. Nasze gusta się zmieniają, a nie ukrywając przed sobą własnych upodobań, wiemy kto może nam wpaść w oko. Znajomość potrzeb i oczekiwań wiele ułatwia oraz likwiduje wiele niepotrzebnych znaków zapytania.

Wytrwałość popłaca

Na jednej z apartamentówek poznaliśmy jednego singla. Podczas spotkania bardzo między nami zagrało, ale potem zaczęły się nasze liczne wyjazdy i co on do nas napisał z propozycją spotkania, to my ciągle byliśmy poza zasięgiem. Przyznam, że bardzo zaimponował mi wytrwałością, gdyż to wcale nie była próba sprawdzenia jak bardzo mu zależy, bo przecież nie szukam drugiego męża, lecz kochanka, który będzie wsłuchiwał się w moje pragnienia i szanował nas jako parę.

Nie mogę pisać o swingu bez jego smakowania. To nasze przygody dają mi inspirację do tworzenia. Dzięki nim otwieram umysł i ciało. Byłoby hipokryzją pisać o swingowaniu bez swingowania. Przed chwilą wysłałam do Eryka sms`a:

– Mogę napisać do naszego singla?

Po niecałej minucie otrzymałam od niego odpowiedź:

– Masz moją zgodę.

I to jest siła związku.

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/zrobilam-to/

Lubisz to, co robimy? Niech inni też się o nas dowiedzą :)
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •