„MIŁA ROBÓTKA” – RECENZJA

„MIŁA ROBÓTKA. Polskie świerszczyki, harlekiny i porno z satelity”. W zasadzie mogłabym opisać ten reportaż jednym słowem – genialny! Książka autorstwa Ewy Stusińskiej to nietuzinkowa podróż po czasach współczesnej Polski, w którym seksualność oraz erotyka przechodziły różnorodne etapy. A jak życie pokazuje – historia lubi się powtarzać. Niestety.

Zakazana nagość

W reportażu znajdziemy wielobarwne opisy istniejących zjawisk. Od nieśmiałego napływu świerszczyków po rozwój wydawnictw specjalizujących się w tematyce dla dorosłych. Kiedy przeczytałam ile niegdyś było dostępnych tytułów na rynku, przecierałam oczy ze zdumienia. Owszem, pamiętam za dzieciaka, gdzieś poukrywane w kiosku tytuły z nagimi paniami, ale wówczas w głowie mi było zdobyć kolejny numer Bravo niż patrzenie na jakieś dziwne obrazki. Natomiast, gdy niedawno miałam chęć kupić dla nas obydwojga jakąś erotyczną gazetę na wspólny wieczór, to wpierw zostałam obdarzona, co najmniej, niesmacznym spojrzeniem od pani sprzedającej, a po drugie dostałam odpowiedź – coś tam pani znajdzie za gazetami o motoryzacji. Uff, co za ulga. Dobrze, że nie za poradnikami domowymi. I znalazłam, jakiś wyświechtany egzemplarz z… 2013 roku. Nie, to nie żart.

„Gdy w marcu 1989 roku, podczas obrad okrągłego stołu, zapowiedziano zniesienie cenzury, wystarczyło zaledwie kilka tygodni, aby mimo pełnego zakazu pornografii pojawiły się w kioskach pierwsze gazety „erotyczne”, a w ciągu kilkunastu miesięcy przybyło nawet kilkadziesiąt kolejnych tytułów. W całym kraju jak grzyby po deszczu wyrastały sex shopy i peep showy, mnożyły się wypożyczalnie kaset wideo, w których ważniejsze niż oscarowi zwycięzcy okazywały się filmy ukryte za zasłonką od prysznica.”

I powiedzcie mi, gdzie to wszystko się podziało? Stacjonarnych sklepów z akcesoriami w Polsce jest coraz mniej. Owszem, wszystko przeniosło się do wirtualnego świata, ale przecież to fajnie tak na żywo porozmawiać z kimś o gadżetach, kto się na tym zna, a najlepiej wypróbował na sobie. Dla mnie to by była praca – móc opowiadać o różnych trybach wibracji, a przy okazji ucinać sobie pogawędki o seksualności. Nieskromnie napiszę, że byłabym idealną sprzedawczynią, która mogłaby pokazywać działanie zabawek także na sobie. Ale to już dla wybranych i stałych klientów 😉

Ale wróćmy do poważniejszego tonu. Nie macie wrażenia, że choć żyjemy w czasach z założenia pozwalających na więcej, paradoksalnie możemy mniej? Choć oficjalnie nie ma głównego organu cenzuralnego, to niemal na każdym kroku czuć oddech cenzora. Nawet nie trzeba daleko szukać, wystarczy przeczytać niedawną historię dotyczącą niedoszłego programu „Magia nagości” (PRZECZYTAJ) i doszukać się podobnych zachowań społecznych opisywanych w rozdziale „Wojny kioskowe”:

Gdzie ta wolność?

„Sierpień 1996. Problemem zasygnalizowanym przez „Gazetę Wyborczą” i „Rzeczpospolitą” zainteresowała się grupa białostoczan. Trzyosobowe delegacje odwiedzają kiosk po kiosku i informują sprzedawców, że ci kolportują pisma pornograficzne, nie żadną niewinną „erotykę”. Domagają się wycofania podobnych gazet z lokalnych sklepów oraz zaprzestania rozprowadzania ich przez kolporterów. Grożą bojkotem. Jeśli nie pomoże, posypią się zawiadomienia do prokuratury.”

Ech, strażnicy moralności. Oni zawsze byli, są i będą. Czyżby doprawdy nie byłoby łatwiej, że każdy ma wolność wyboru co chce czytać lub oglądać? Najzwyczajniej – żyć według własnych upodobań? Czy wolność to jedynie pojęcie występujące w słowniku bądź udawanych aktach prawnych?

Poznamy się?

Fascynującą podróżą po meandrach polskiej seksualności stanowi rozdział poświęcony anonsom towarzyskim. Aż jakie tam smaczki można znaleźć, ale ich zdradzać nie będę, gdyż sami je z ciekawością przeczytacie.

„I właśnie tam, na łamach „Seksretów”, Polki i Polacy przez prawie dwadzieścia lat szukali rozkoszy, chłosty, kamuflażu, miłości i wielu innych niespodziewanych doznań.”

Podziały na ogłoszeniowe kategorie dawały szeroki przekrój polskiego społeczeństwa pod kątem seksualnych pragnień. Swingersi, zwolennicy bdsm, geje i lesbijki. Oraz kategoria X – gdzie trafiały ogłoszenia nie dające się zaszufladkować pod żadną etykietą…

Tyle do opowiedzenia, tyle do przeczytania

Nie chcę zdradzać całej treści książki, ale to naprawdę niezwykła skarbnica wiedzy. Znajdziecie w niej i opowieść o Teresie Orłowski i jej międzynarodowym podboju branży porno. O szwedzkiej redaktorce odpisującej na erotyczne listy – Ylvie, która skradła serca Polaków. O nieco zazębiających się karierach Katarzyny Figury oraz Klaudii Figury. O…

Sięgnijcie po reportaż „MIŁA ROBÓTKA. Polskie świerszczyki, harlekiny i porno z satelity”, który ukazał się dzięki Wydawnictwu Czarne. I polecam też zajrzeć na stronę autorki http://www.porno-grafia.pl/, bowiem warto śledzić osoby potrafiące tak dobrze pisać o wielopłaszczyznowych aspektach seksualności, zwłaszcza tych opisywanej w literaturze. Książka dostępna w promocyjnej cenie TUTAJ, zaś e-book TU.

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/trans-wyznania-anarchistki-ktora-zdradzila-punk-rocka-recenzja/

Lubisz to, co robimy? Niech inni też się o nas dowiedzą :)
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •