Mamy świadomość, że nasze wpisy nie nikną w próżni internetu, tylko są przez Was czytane i analizowane. Wiemy, że wielu parom pomogliśmy w kształtowaniu związku opartego na spełnianiu erotycznych fantazji. Ale…

Nie znamy Was osobiście, do łóżka z Wami nie chodzimy, dlatego czasem możemy coś Wam podpowiedzieć, lecz konkretne rozwiązanie musicie wybrać sami. Przeczytajcie krótką wiadomość, jaką ostatnio dostaliśmy na maila. Postanowiliśmy się nią z Wami podzielić, aby przy okazji rozwiać kwestie budzące pewne wątpliwości.

To nie wasza wina

Witam, czytam Państwa blog od jakiegoś czasu. Pamiętam wpis o tym że niektóre marzenia muszą pozostać w wyobraźni. Chyba dzisiaj popełniłem największy błąd mojego życia: powiedziałem żonie o mojej fantazji o swingowaniu. Nie przyjęła tego jako fantazji a tylko jak to że czegoś mi w niej brakuje. Nie winię Pański blog po prostu chciałbym żeby Państwo dodali może jeszcze jeden wpis na temat że to nie dla każdego i niech każdy inny kto zdecyduje się na otwarcie swojej połówce przemyśli to kilka razy. Nie wiem czym skończy się moje otwarcie, wierzę w to że nasza miłość  zwycięży.  Jako komunikat do innych powiem żeby jak co najmniej raz usłyszeli cokolwiek co nie wiąże się ze swingiem, nie warto próbować nic dobrego z tego nie będzie. Dziękuję.

Pośpiech złym doradcą

Nie zliczymy ile razy w naszych wpisach podkreślaliśmy, że swing nie jest dla każdego. Nie opisujemy swingowania tylko z jednej, beztroskiej strony – jako zabawy bez problemów czy bez ryzyka. Nie!

Choć dzielimy się swoimi doświadczeniami, to w wielu aspektach zachowujemy obiektywność, tak aby każda para pragnąca wkroczyć w świat swingu, wiedziała z jakimi pułapkami i zagrożeniami ten krok się wiąże.

Drogi Czytelniku. To, że powiedziałeś żonie o swoich pragnieniach nie można rozpatrywać w kategorii błędu. Szczerość w związku to podstawa. Bez niej nie ma szans na zrozumienie i budowanie zaufania. Ale na takie tematy nie można rozpocząć rozmowy z tak zwanej „grubej rury”. Do tego potrzebne jest odpowiednie wyczucie momentu, dyskretne zadawanie delikatnych pytań, słuchanie odpowiedzi, wyciąganie wniosków z obserwacji. To proces, którego nie można zamknąć w jednym zdaniu „muszę ci coś powiedzieć”. Nic dziwnego, że Twoja żona mogła poczuć się niepotrzebna, skoro w ogóle nie była przygotowana na poruszenie takiego tematu. Zresztą jak Ty byś się poczuł, gdybyś nagle usłyszał, że ona chce spróbować seksu z innym mężczyzną? Na pewno podobnie.

To już było

Dlatego pozwolimy sobie przypomnieć kilka tekstów przypominających o co w swingu chodzi i od czego rozpocząć z nim przygodę :

CZYM TAK NAPRAWDĘ JEST SWING? – tekst wprowadzający w tajniki swingu. Opisujący zarówno jego zalety, jak i sytuacje, w których nie jest on wskazany.

ZRÓBMY SOBIE SWING! – dość przekorny wpis, ukazujący w jakich relacjach swing na pewno się nie sprawdzi.

JAK TO POWIEDZIEĆ? – to swoista instrukcja obsługi, dla tych którzy chcą powiedzieć ukochanej osobie o swoich pragnieniach, ale nie wiedzą od czego zacząć…

JAK MAM ZACHĘCIĆ KOBIETĘ DO ZABAWY? – to odpowiedź Eryka na list jednego z naszych czytelników. Konkretne rady i konkretne przykłady.

To tylko niektóre z tekstów. Zagłębiając się w bloga,  znajdzie się w nim jeszcze wiele innych tekstów prezentujących różne oblicza swingu.

I na sam koniec jedna uwaga. Każdy bierze odpowiedzialność za swój związek, za swoje słowa i swoje gesty. My możemy coś podpowiedzieć, opisać drogę, którą sami przeszliśmy od tradycyjnego małżeństwa, do związku otwartego na nowe seksualne możliwości. To jest nasza historia, z której można brać co najlepsze, ale nie zapominając o przesianiu tego przez sito własnych doświadczeń. Tylko wtedy to ma sens.

Tekst: Luiza i Eryk

Fot.: Akshar Dave