Popołudnie w około gęstniało, przechodząc w lekką szarość, trącącą niepokojem i oczekiwaniem na wieczór. Wsiadły na tylne siedzenie auta. Drzwi zamknęły się, cicho. Obie, odcięte przez delikatne przyciemnione szyby oraz cichą muzykę, która objęła panowanie nad rzeczywistością za oknami, miały poczucie nierzeczywistości.

W lusterku widziały jego spojrzenie. Ciepłe, radosne a jednocześnie wyczekujące… Jakby zwierzęco głodne… Spojrzały na siebie i chyba nawet chciały zacząć od słowa, gestu, który przykryłby niepewność, zdenerwowanie. Gdy tylko to spojrzenie na siebie stało się jednym myśli zaczęły odpływać zastąpione skupieniem. Potrzebą.

***

Bez słowa, odcięte uczuciami, które zaczęły narastać tą muzyką i ciszą, pochyliły się do siebie. Najpierw spotkały się wargi. Miękkie, ciepłe, subtelne. Każde usta w podwójnej roli. Całującej i całowanej. Badającej i badanej. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, po pierwszym długim, ale jakby niewinnym spotkaniu warg, z ust… jednych, a może obu wydobyło się westchnienie. Pomieszanie ulgi, radości, spełnienia i rozładowania tych nerwów, które systematycznie narastały wraz z oczekiwaniem.

Tym razem już śmielej, ich usta spotkały się znowu. Pocałunek, lecz do pieszczot dołączyły się też dłonie. Jedna i druga, ich place zaczęły podobnie jak usta muskać skórę policzka, szyi, karku. Uczyć się tego nowego ciepła, nowego ciała, jego reakcji. Dawać dodatkową przyjemność. Obie zerkały w lusterko a On, gdy droga przed nim pozwalała, patrzył na nie. Wchłaniał je wzrokiem, zapadały się obie… takie seksowne w głębi źrenic i rysowały wspomnienie, którego nikt już nie odbierze.

Silnik mruczał jak kotka… A może to One mruczały nie zdając sobie z tego sprawy?

***

Głodne drugiej kobiety usta, głodne coraz bardziej. Coraz bardziej pobudzone pocałunkami i coraz mniej nimi zaspokojone rozchyliły się lekko. Widział w lusterku, jak do przyjemności warg, palców i dłoni dołączyły języki. Dotykały się, gdy jeden napierał, drugi lekko się wycofywał… jak w tańcu. Widział, jak pieszczą językami swoje usta, wargi… Jak pieszczone wargi obejmują język na znak akceptacji. Chwila trwała i trwała, bez czasu. Momentami wyglądały jak zamrożone w krysztale przyjemności posągi bogiń.

Coraz intensywniej świecące światła aut i ulicznych latarni połyskiwały na ich włosach i migały jasnymi, ciepłymi promykami na ich twarzach. Miały zamknięte oczy i nie mogły się od siebie oderwać. W pewnej chwili jedna z dłoni… która, już nie wiedział czyja zsunęła się w dół. Po szyi… coraz niżej…. Dokładnie tam, gdzie znajdowały się falujące oddechem piersi.

***

Mógł tylko sobie wyobrażać co czują. Co czuje pierś, która właśnie została objęta w posiadanie. Co czuje dłoń, która dokonuje tego cudownego aktu. Po sekundzie… a może nawet nie, po drugiej stronie, jak w lustrzanym odbiciu tę samą drogę odbyła druga dłoń.

Czy tylko się gładzą czy może delikatnie ściskają swoje piersi? Czy czują na opuszkach palców, w dłoni swoje sutki? Czy twardnieją pod wpływem takiego dotyku? Mógł się tylko domyślać. Ale jeszcze głębsze westchnienia rozkoszy, które wydobywały się z ich ust sprawiały, że nie musiał domyślać się tego czy jest to przyjemne. Zagubione w sobie, podążały za swoimi potrzebami niczym auto, którym jechały. W nieznane. Drogę wskazywały usta, języki i dłonie.

Autor: Nostra_Amor

Fot.: DekoArt-Gallery/Pixabay

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/trojkat-doskonaly/