Przyznaję się bez bicia ani jakichkolwiek innych tortur – lubię dostawać ładne rzeczy. Takie, które chcę wyrwać z pudełka i od razu zacząć używać. Albo wpierw nacieszyć się nimi – ich fakturą i wyglądem, dopiero później dopieszczać się ich funkcjonalnością…

Tak jak w życiu codziennym nie przepadam za bylejakością, tak i w gadżetach erotycznych doceniam jakość wykonania. I kiedy chwyciłam w swe łapki Smart Wand od firmy Lelo – wiedziałam, że od razu się polubimy. Przede wszystkim jestem absolutną fanką rodzaju silikonu, jakim szwedzki producent pokrywa swoje zabawki. Jest on naprawdę bardzo przyjemny w dotyku. Ponadto, nie przyciąga do siebie zbędnych elementów w postaci kurzu, okruszków czy innych takich „przeszkadzaczy”, które chcąc czy nie chcąc pojawiają się wszędzie. Czy to w domu, czy w podróży – zawsze znajdzie się coś, co będzie chciało się przyczepić. Lelo na szczęście daje sobie z tym problemem radę.

Przeglądając filmy promocyjne w sieci, najbardziej rozbawiło mnie pokazanie Smart Wand jako masażera do wszystkiego oprócz… miejsc intymnych. Cóż to do mnie przyjdzie? – zastanawiałam się skwapliwie. Masażer cipki czy masażer karku? Gadżet, który będzie mi służyć do dawania orgazmu czy pogromca zakwasów mięśni w trakcie biegania?

Zresztą zobaczcie jak sam producent reklamuje swój produkt:

Nieco nietypowo, przyznacie?

Rozmiar i moc do wyboru

Smart Wand jest dostępny w wersji Medium oraz Large. Z racji tego, że lubię zabierać swoje zabawki w podróż, to postawiłam na wersję średnią. Czym się różnią między sobie te wersje? Oczywiście wielkością. Medium jest wielkości 22 cm, Large – ma kilka centymetrów więcej, bowiem około 30. Z większym rozmiarem wiąże się również większa moc, ale mając na uwadze, że moje mieszkanie nie posiada magicznej właściwości powiększania się, to w tym przypadku z wielkością nie chciałam przesadzać. Zresztą jak się okazało, Medium poradził sobie z moim rozhulanym libido.

Smart Wand jest zabawką bezprzewodową, dzięki czemu nie musimy się obawiać, że gdzieś w niepożądane miejsce zawieruszy nam się kabel. I choć ta „mądra różdżka” nie ma zasilania sieciowego, to kryje w sobie doprawdy niezłą moc.

I do cipki, i do karku

Przeprowadzone metodą organoleptyczną testy udowodniły, że Smart Wand jest zarówno masażerem karku, jak i pochwy. Zaokrąglona rączka sięga tam, gdzie wzrok nie sięga (nie ma to jak powoływać się na Mickiewicza w recenzji erotycznego gadżetu) i ułatwia nawigowanie wibrującą końcówką. Jest to zwłaszcza przydatne podczas zabawy w niestandardowych pozycjach oraz dla osób plus size.

Fajne jest to, że gdy urządzenie jest włączone, to wibracje nie kumulują się wyłącznie w okrągłej główce, lecz rozchodzą się także po rączce, co sprawia iż Smart Wand jest uniwersalnym masażerem erotycznym. Sprawdziłam go na swoich sutkach oraz wykorzystałam do masażu pośladków celem pozbycia się pomarańczowej skórki. Ale na efekty będę musiała jeszcze trochę poczekać 😉

Czy potrafi doprowadzić?

I teraz pytanie najważniejsze – czy Smart Wand może doprowadzić do orgazmu? Odpowiadam – może. Mnie doprowadził. Różdżka oferuje aż osiem trybów wibracji i każdy ma ośmiostopniową skalę intensywności. Muszę przyznać, że na najwyższych obrotach ta niepozorna zabawka wibruje jak mini młot pneumatyczny.

Przyciśnij mnie mocniej

Najlepsze zostawiam na koniec. Otóż Smart Wand oferuje coś więcej niż tylko wibracje. Mianowicie jest pierwszym na świecie masażerem całego ciała wyposażonym w technologię SenseTouch™. Ów technologia sprawia, że siła wibracji wzrasta wraz z siłą nacisku. Dzięki temu, oprócz zaprogramowanych intensywności, sami mamy kontrolę na urządzeniem oraz jego możliwościami. Czy to zwykły chwyt marketingowy? Nie! To przemyślana technologia, którą bardzo doceniłam podczas bawienia się różdżką. Nie wiem jak Wy, ale ja po osiągnięciu orgazmu albo mam ochotę wycisnąć z siebie jeszcze więcej przyjemności albo od razu się wyciszać. Kontrolowanie siły wibracji okazało się wielce przydatną funkcjonalnością, niespotykaną w innych zabawkach tego typu.

Owszem, to nie będzie mega szybki orgazm, jak w przypadku Sony, ale bez wątpienia ofiarowana rozkosz będzie rozpływała się na całe ciało. Zresztą czy zawsze szybkie orgazmy są najlepsze? Niekoniecznie. Celebrowanie chwili, kiedy można pobyć sama ze sobą, jest wartością dodaną jaką przynoszą seks zabawki. Doceniam te momenty, gdy mogę zamknąć się w swoim intymnym świecie i odkrywać różne oblicza mej kobiecości. Wam również to polecam.

Smart Wand dostępne jest w kolorach: czarny, kość słoniowa oraz śliwkowym oraz w dwóch wariantach wielkościowych: Medium oraz Large.

Parametry techniczne:

  • materiał: silikon medyczny
  • wymiary: 220 x 58 x 42,5 mm
  • waga: 155 g
  • zasilanie: akumulator litowo-jonowy 500 mAh 3.7V
  • czas ładowania: 2 h
  • czas użytkowania: do 2 h na jednym ładowaniu
  • czas gotowości: do 90 dni
  • częstotliwość: 120 Hz
  • max poziom głośności: 50 dB
  • 3-przyciskowy interfejs, 8 trybów stymulacji oraz 8 trybów intensywności

P.S. Poza tym wreszcie mam mikrofon do domowego śpiewania. Pilot od telewizora wreszcie będzie mógł odpocząć od moich wokalnych eksperymentów.

Instrukcję użytkowania Smart Wand znajdziecie w tym filmie:

Bez wątpienia ta magiczna różdżka na długo zagości w mojej sypialnianej szafce, bym miała ją zawsze pod ręką, bo nie dość, że pięknie wygląda, to jeszcze spełnia swoje orgazmiczne zadanie wręcz wyśmienicie.

UWAGA

Razem z Lelo przygotowaliśmy dla naszych czytelników promocję. Wystarczy, że podczas zakupów wpiszecie kod: SWINGSWM. Oferta ważna od 5 lipca do 31 lipca br. Jestem przekonana, że pokochacie Smart Wand tak samo jak ja.

 

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/sona-stymulator-lechtaczkowy/