drawing-876896_1280Kiedy jesteśmy razem, oddaję się Tobie całkowicie. Leżę przed Tobą naga. Ze wszystkimi swoimi atutami, ale też niedoskonałościami. W Twoich oczach szukam miłości i akceptacji. Tego błysku w oku, kiedy na nowo odkrywasz tak znane Tobie zakamarki mego ciała. Nie potrzebujesz już nawigacji po topografii mej cielesności. Ale jest coś o czym pragnę Tobie powiedzieć…

Kiedy nikniesz między moimi udami, kiedy czuję Twój ciepły i wilgotny język…

Odpływam.

Zanurzam się w fali przyjemności. Przytrzymuję Twoją głowę, zwiększając nacisk. Nie muszę nic mówić – wiesz doskonale co masz robić. Jak lizać, jak całować, jak pieścić, jak doprowadzać…

Nie lubię słowa dowód, bo przecież nic sobie nie musimy udowadniać. Ale orgazm, który dostaję od Ciebie, gdy całujesz moją łechtaczkę, nie może równać się z żadnym innym. To miłość w najczystszej postaci. Ukazanie, że kochasz mnie taką jaką jestem. Bez żadnych warunków i erotycznych algorytmów.

Twój język jest mokry. Ode mnie. Robię się biała, lepka, spragniona Ciebie. Wiję się, unoszę biodra, abyś miał lepszy dostęp do mojego wnętrza.

Czuję, że jestem bliska ekstazy. Że jeszcze chwila i mnie nie będzie. Że opuszczę swoje ciało przeżywając swoistą nirwanę.

Nie przestawaj. Całuj. Ssij. Spijaj mnie.

Dochodzę…

Nawet nie mam siły krzyczeć.

Opadam z sił. Jestem Twoja. Całkowicie Twoja. Pragnę Ci się oddać.

Wejdź we mnie i rób ze mną co chcesz.

Nie ma takiej miłosnej skali, która byłaby w stanie opisać potęgę miłości, jaką Cię wówczas darzę. Po prostu nie ma.

Jesteśmy tylko My, nasze spocone ciała, połączone myśli i uśmiech ukryty w spojrzeniu…

Tekst: Luiza