ZROBISZ MI KILKA ZDJĘĆ?

Czasami zwykłe robienie zdjęć może być całkiem… zabawne. No dobra, u nas zdecydowana większość sesji kończy się wesoło. Nie jesteśmy ani modelami, ani fotografami, ale lubimy zatrzymywać w kadrze ulotne chwile. Nawet jak jesteśmy na urlopie 😉

Skarbie, pobudka. Wstawaj. Szkoda dnia na spanie, bo już jest dwunasta popołudniu – delikatnie starałam się wybudzić swojego męża zmęczonego po kolejnej imprezie do rana na Ibizie.

Ale cóż się dziwić. Wszak tak wygląda urlop na tej wyspie. W ciągu dnia spanie bądź plażowanie albo spanie na plaży, a wieczorem, kiedy gorące słońce chowa się za horyzontem, to gorące kobiety i mężczyźni szykują się na podbój nocy.

Jeszcze dziesięć minut… – mamrotał Eryk.

Nie ma mowy. Poza tym potrzebuję ciebie.

– Poranny numerek?

– Być może, ale wpierw zrobisz mi kilka zdjęć?

– Ale nago? Teraz? Przecież pełno ludzi jest na basenie!

– Jestem trochę ekshibicjonistką, ale wtedy, kiedy mogę sobie na to pozwolić. Mam nowe fajne body, które z przyjemnością uwiecznię na zdjęciach. A raczej ty uwiecznisz. To, co? Widzimy się zaraz na balkonie?

– A mam wybór?

– Nie za bardzo.

***

Podczas, gdy mój mąż dokonywał rytuału wstawania, ja ochoczo zaczęłam się przebierać. Żadna ze mnie modelka. Nie mam ani wybiegowych rozmiarów ani wielkiej odwagi przed obiektywem, ale gdy fotografem jest Eryk, to takie mini sesje sprawiają mi wiele radości. Ot, fajna opcja spędzenia wspólnego czasu. Poza tym zawsze przy tym mamy głupawkę, więc czemu rezygnować z takiej zabawy?

– Oprzyj się o barierkę. A teraz wychyl się bardziej. Ok. Zmiana pozycji. Wypnij się, ale mocniej.

Posłusznie wykonywałam polecenia męża i z wielkim rozbawieniem obserwowałam jak coraz więcej spojrzeń przykuwałam swoimi balkonowymi akrobacjami. Jedna pani nawet chwyciła stanowczo za rękę swojego lubego i poprowadziła go na drugi koniec basenu, by jego oczy więcej nie spoczęły na mym czarnym wdzianku. Posłałam mu całusa na pożegnanie. Jego żona posłała mi zaś uśmiech z kącikami ust skierowanymi w dół. No trudno, jakoś będę z tym żyć.

– Dobra, starczy tych zdjęć – zadecydował Eryk.

– Nie, jeszcze zrób mi kilka w środku – poprosiłam grzecznie.

– To stawaj przy ścianie.

– A co ciekawego jest przy tej ścianie?

– Ty.

– Aaaaa… Czyżby to był komplement?

– Niech ci będzie.

***

Pewnie się zastanawiacie, po co Wam to opisuje. Powód jest jeden – lubię pisać. Ale jest jeszcze inna ważna rzecz. Otóż pomyślałam sobie, że spróbuję wcielić w życie nowy pomysł. Wiele razy niekorzystnie przekonałam się, że często zdjęcia katalogowe nie odzwierciedlają wyglądu produktu w rzeczywistości. W programach graficznych można zdziałać cuda. Tu coś dodać, tu coś odjąć, tu zmatowić, a tu dodać blasku. Ale życie to nie Photoshop. Jak chcę coś odjąć, to muszę schudnąć – innej możliwości nie ma. Kilka razy przekonałam się, wyjmując z pudełka bieliznę bądź ubrania do klubu, że ich sposób układania się na ciele, ma się nijak do tego, co prezentowane jest w sieci. Rozczarowanie gwarantowane.

A ja jestem normalną kobietą, z pewnymi krągłościami tu i ówdzie, która lubi czuć się seksownie. I sama, zanim coś kupię, chciałabym zobaczyć jak różnego rodzaju fatałaszki wyglądają na niewieście o budowie zbliżonej do mojej.

Nie wiem czy Wam się ten pomysł spodoba, czy może będzie to jednorazowa akcja. To się okaże, ale ja bawiłam się przy tym świetnie z mężem. I to jest dla nas najważniejsze.

Szczegóły

Zaś co do samego body, to bardzo przypadło mi ono do gustu. Przede wszystkim dlatego, że jest uniwersalne. Mogę je założyć zarówno do lokalu swingerskiego, a łącząc z czarną spódnicą – również do „zwykłego” klubu. Nie jest nadmiernie wyzywające, ale odkrywa tyle ile jest potrzebne do pobudzenia wyobraźni. Jedyny mały mankament jaki dostrzegłam, to „czepliwość” materiału. Zwłaszcza kropeczki na siateczce przyciągają do siebie wszelakie drobinki, ale wystarczy tylko przetrzeć je wilgotną dłonią i po problemie. Body posiada paseczki do pończoch, które można zdjąć w razie potrzeby oraz rozpinany dół – co szczególnie się przydaje podczas swingerskich zabaw.

Model, który mam na sobie na zdjęciach to: Laverna LC90385 Nasim Rosa Collection. Jeśli macie ochotę wzbogacić swoją kolekcję erotycznej bielizny bądź pragniecie zrobić komuś taki zmysłowy prezent, to klikajcie TUTAJ.

Tekst: Luiza

Zdjęcia: Eryk

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme