Nie sądziłam, że mój poprzedni post, opatrzony grafikami o jakże prostej kresce i fabule nieskomplikowanej niczym konstrukcja cepa, spotka się z tak pozytywnym odzewem. Dzięki, moja czytelnicza ekipo! Widzę, że proste historie, w których ludzie podejmują decyzje, a potem muszą mierzyć się z ich konsekwencjami, trafiają do Was. Dlatego dziś kolejna historia. Tym razem poznajcie Anię i Tomka.








Szybka konsumpcja i wielkie nadzieje
Ania i Tomek są parą od kilku miesięcy. Poznali się dzięki słynnej aplikacji randkowej na literkę T. Ich znajomość rozpoczęła się od szybkiej, bardzo cielesnej konsumpcji wzajemnego zainteresowania, ale w łóżku było im ze sobą tak dobrze, iż postanowili spróbować stworzyć coś bardziej stałego. I przez pierwsze miesiące wydawało się, że jest to całkiem niezły pomysł. Ania wcześniej prowadziła żywot aktywnej randkowo singielki. Miała swoje doświadczenia, relacje i historię, której zdecydowanie nie dałoby się opowiedzieć podczas pierwszej randki przy kawie. Tomek zaś był świeżo po rozwodzie. Jego małżeństwo nie przetrwało próby czasu ani odległości, ale z żoną rozstał się w zgodzie. Bez rzucania talerzami, podziału znajomych na frakcje i walki o ekspres do kawy. Tomek domyślał się bogatej przeszłości seksualnej Ani, ale nie chciał znać szczegółów. Stwierdził, że ta wiedza jest mu niepotrzebna i chce skupić się na tym, co jest tu i teraz. Ania była zauroczona Tomaszem, jego spokojem i poczuciem bezpieczeństwa, jakie jej dawał. Jednak po pewnym czasie, iskra pożądania nieco przygasła. Ania postanowiła więc zadziałać.
Elegancka randka i mały plecak
Pewnego dnia, Anna powiedziała Tomkowi, iż w najbliższy sobotni wieczór ma się ubrać elegancko, z naciskiem na czarny kolor. Podekscytowany wyjściem Tomasz oczywiście posłuchał. Zastanawiał się pewnie, gdzie zabiera go Ania. Elegancka restauracja? Koncert? A może tajemniczy wieczór tylko we dwoje? Jego wyobraźnię dodatkowo pobudził fakt, że Ania zabrała ze sobą niewielki plecak, a w nim, jak przypadkiem zauważył, koronkową bieliznę. No cóż, czasami człowiek naprawdę nie powinien zadawać zbyt wielu pytań. Wszak kobieta różne rzeczy ze sobą nosi. Ania zamówiła taksówkę, nie zdradzając miejsca destynacji. Tomek najwyraźniej uznał, że niespodzianki bywają miłe, więc nie naciskał na informacje. To był moment, w którym los prawdopodobnie cicho zachichotał. Wysiedli przed willą na cichym przedmieściu. Tabliczka nad drzwiami informowała, że jest to klub swingerski. Nieświadomy Tomasz ucieszył się, że Ania zabiera go do miejsca związanego z muzyką swingową, której tak lubił słuchać w spokojne popołudnia. Słowo „swing” rzeczywiście się zgadzało. Reszta już trochę mniej.
„Ale jakie zasady tańca?”
Od samego progu coś zaczęło mu nie pasować. Pan na recepcji zapytał o rzeczy do przebrania, czy to ich pierwszy raz w klubie oraz czy znają zasady. Tomasz najwyraźniej uznał, że rozmowa dotyczy etykiety parkietowej.
„Ale zasady czego? Tańca? Czy jakieś konkretne kroki?”
Udali się do szatni, a w szatni Tomasz szybko zrozumiał, że nie jest to klub, w którym ludzie przebierają się w lakierowane buty i ćwiczą lindy hop. Wokół niego pojawiły się nagie ciała. Kobiece piersi. Męskie torsy i sterczące penisy, których obecności raczej na parkiecie się nie spodziewał. Tomasz nic nie powiedział. Nie zrobił sceny. Nie zapytał, czy może jednak trafił pod zły adres. Po prostu wyszedł.
I tu przechodzimy do meritum. Dlaczego Tomek wyszedł? Odpowiedź jest bardzo prosta. Bo nie był gotowy na to, gdzie przyszedł i co zobaczył. Właściwie nie miał nawet możliwości, aby się do tego przygotować. Był przekonany, że dziewczyna zabiera go na super randkę, a tymczasem ktoś otarł się o jego nogę gołą dupą. I to nie była kobieta. Ania za to czuła się w lokalu wyśmienicie i od pierwszych sekund wymieniała z innymi wymowne spojrzenia. Do Tomasza zaczęło docierać, że wcale nie zna kobiety, z którą dzieli życie od kilku miesięcy. I nie chodzi tutaj o to, że Ania miała wcześniej bogate życie erotyczne czy randkowe. To samo w sobie nie jest żadnym problemem. Problemem było to, że najwyraźniej znała świat swingu, a być może miała już jakieś doświadczenia, ale nie uznała za stosowne porozmawiać o tym z człowiekiem, z którym postanowiła stworzyć związek. Zamiast rozmowy była więc taksówka, elegancki strój i bielizna w plecaku.
Swing to nie prezent niespodzianka
Czasami na naszej grupie pojawiają się posty, iż ktoś chce zrobić w związku właśnie taką niespodziankę. Wierzcie mi, nawet jeśli temat swingu pojawił się między Wami w rozmowie, to decyzja o pójściu do klubu powinna być wspólna i przemyślana. Rozmowa o fantazji, zaciekawieniu czy nawet otwartości na nowe doświadczenia nie jest przecież jednoznaczna z tym, że druga osoba chce za kilka dni przekroczyć próg klubu swingerskiego. Można być ciekawym swingu i jednocześnie nie być gotowym na wizytę w klubie. Można fantazjować o seksie z innymi osobami i wcale nie chcieć realizować tych fantazji. Można powiedzieć: „Kiedyś może spróbujemy”, a to nadal nie znaczy: „Świetnie, w sobotę ubierz się na czarno, taksówka czeka”. Bo jeśli stanie się inaczej, może być tak jak w poprzedniej historii Kasi i Pawła, że ktoś poczuje się niepotrzebny, niewystarczający albo po prostu za mało atrakcyjny. A przecież swingowanie powinno być testem, próbą sił ani sytuacją, w której jedna osoba jest gotowa na przygodę, a druga zastanawia się, jak szybko może wrócić do domu. To ma być wspólne doświadczenie, na które obie strony są przygotowane i którego naprawdę chcą.
Czy Tomek da Ani drugą szansę?
Czy Tomek dalej będzie chciał być z Anią? Szanse są, ale osobiście nie dawałabym im szczególnie wysokich notowań. Relacja, w której pojawia się brak szczerości, raczej nie ma solidnych podwalin do przetrwania. Można oczywiście próbować ją później remontować, tylko najpierw trzeba sprawdzić, czy fundament jeszcze stoi. Oczywiście może się również okazać, że Tomasz po kilku dniach ochłonie, zacznie zadawać pytania, a nawet obudzi w sobie demona namiętności. Może stwierdzi, że pierwszy szok minął i jednak jest ciekawy. Tylko czy będzie chciał kontynuować tę przygodę właśnie z Anną? To już zupełnie inna kwestia.
Dlatego, w lekko moralizatorskim tonie, postawcie na prawdę. Nie dlatego, że za chwilę zacznę drukować życiowe aforyzmy na kubkach, ale dlatego, że w związku prawda i tak prędzej czy później się ujawni. Czasami podczas spokojnej rozmowy, czasami w trakcie kłótni, a czasami w szatni klubu swingerskiego, kiedy Wasz partner właśnie próbuje zrozumieć, dlaczego ktoś pyta go o zasady, a dookoła zdecydowanie nie odbywa się lekcja swingu.Prawda i tak się ujawni. Pytanie tylko, czy chcecie powiedzieć ją sami, czy wolicie, żeby zrobiła to za Was rzeczywistość.
Tekst: Luiza:
ZOBACZ rolkę na naszym Instagramie: https://www.instagram.com/p/Dc_v1CkiJBL/
PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/dlaczego-kasia-placze/
___
Teraz Twoja kolej! Dołącz do naszej swingerskiej społeczności!
Facebook: https://www.facebook.com/SwingWithMeBlog/
Grupa na FB: https://www.facebook.com/groups/164573377243615
Discord: https://discord.gg/sthJtZnXfZ
Instagram: https://www.instagram.com/swingwithme_blog/
TikTok: https://www.tiktok.com/@swing.with.me.blog
Zbiornik: https://zbiornik.com/Swing_with_me_blog
___
Jeżeli masz ochotę wspierać nas w tym, co robimy – to możesz zrobić to tutaj:
Dziękujemy!
