patrzaIdziesz przez miasto. Niedawno kupiona sukienka ładnie opina Twe ciało. Czujesz się pięknie. Sama ze sobą. Lubisz swoją zewnętrzną powłokę, która okrywa to co najważniejsze – Twoje prawdziwe ja. Twoją osobowość, Twój temperament. Połączenie piekła z niebem. Muzyka wpływająca przez słuchawki do Twych uszu nastraja Ciebie pozytywnie. Czujesz, że możesz wszystko. Ale…

Mijasz po drodze ludzi. Nie przywiązujesz do nich zbytniej uwagi, bo są jak przewijające się tło w drodze do Twojego celu. Tym celem może być spotkanie, praca, albo zwyczajny spacer dla przyjemności. Mkniesz przez miasto niczym gazela na safari. Z gracją omijasz przeszkody chwilowo zmieniające trajektoria Twojej trasy. Wiesz dokąd iść i wiesz jak iść. Twoje biodra kołyszą się lekko, lecz chód masz zdecydowany. W końcu jesteś pewną siebie kobietą, świadomą swego seksapilu. I to niektórych boli. Kłuje w oczy, jak odbicie słońca w lusterku.

Twój biust delikatnie faluje przy każdym kroku. Mogłabyś iść w worku na ziemniaki, ale natury nie oszukasz. Wszak nie odczepisz swych bujających się skarbów i nie schowasz głęboko do szafy, aby nie wabiły swym słodkim urokiem.

Podążasz ulicami, a Twoje piersi razem z Tobą. Gdzie Ty, tam i one. I to zawsze przed Tobą. Jakby chciały ogłosić radosną nowinę, że o to nadchodzisz.

Tadam! Jestem (jesteśmy)!!!

Czasami Cię to wkurza. Chciałabyś zostać niezauważona. Przemknąć przez tłum. Założyć pelerynę niewidkę chroniąca Cię przed tymi spojrzeniami…

A tych spojrzeń jest wiele rodzajów. Mężczyźni zazwyczaj jak zahipnotyzowani zawieszają swój wzrok niby na wisiorku, który okala Twą szyję. A gdy są na Twej wysokości, bez skrępowania ich oczy wędrują niżej, głębiej…

Niektórzy Ciebie pozdrawiają, przesyłają całusy. To akurat jest miłe.

Niektórzy gwiżdżą na Ciebie, jak na sukę, która posłusznie powinna zatrzymać się, wypiąć i poddać dogłębnym rozkazom.

Inni gwałcą Ciebie. Spojrzeniem, mimiką, gestami.

Kobiety przeważnie patrzą na Ciebie, jak na najgorszą lafiryndę urwaną z łańcucha spod najciemniejszej latarni. Są złe, są zazdrosne. Bo ich mężczyźni bez pardonu oglądają się za Tobą, nawet gdy mają dzieciaka przywiązanego do dłoni i ciążącą obrączkę na palcu.

A Ty po prostu idziesz. Nie robisz nic złego. Nie jesteś ubrana w same stringi i nasutniki, jak dziwka z nocnego lokalu. Nie. Jesteś normalną kobietą, która po prostu dobrze czuje się sama ze sobą. Która wie jak ładnie wyglądać, i która jest świadoma swych cielesnych wad i zalet.

I w dupie miej tych wszystkich obłudników i zazdrośników. Rób to na co masz ochotę. Ubieraj się tak jak chcesz. Słuchaj czego lubisz. I baw się według własnego przepisu na udaną zabawę.

A oni niech patrzą. Niech chociaż tyle mają z życia.

Tekst: Luiza