JEST SEKS, JEST DOBRZE

Zawsze śmieszą mnie statystyki mówiące, że faceci myślą tyle razy o seksie, a kobiety tyle. Skąd oni je biorą? Siedzą w czyichś głowach? Robią ankiety? Przecież wiadomo, że w ankietach, nawet anonimowych szczerym do końca się nie jest. Ale wszędzie trąbią, że mężczyźni myślą o seksie znacznie częściej niż babeczki. Jeżeli ja miałabym stanowić reprezentację do badania, to z pewnością mocno zaburzyłabym jego wynik. Bo ja o seksie myślę często. Nawet bardzo. Dlaczego? Bo go lubię.

Nie szukam wymówek, że boli mnie głowa, albo że dzień nie ten. Fakt, czasami po prostu zmęczenie daje się we znaki. Ale wystarczy jeden gest, jeden pocałunek, aby ochota się pojawiła. A po wszystkim się zastanawiam czemu głupia ja chciałam odmówić sobie tej przyjemności, skoro teraz jest mi tak błogo i przyjemnie.

Zdarzają się jednak takie popieprzone okresy w życiu, kiedy wszystko jest nie tak. Zamiast mieć dla siebie czas, każde z Was podąża w przeciwną stronę starając się nadążyć za zwykłymi obowiązkami, które mają tą magiczną właściwość, że ich liczba powinna maleć, a jak na złość wręcz logarytmicznie wzrasta. A Wy nie macie później mocy ani ochoty nawet tyłkami w nocy się postykać. Tylko na walkę o kołdrę jeszcze macie ostatki sił.

Albo sytuacje kiedy musicie być osobno, bo wyjazdy, bo delegacje, bo… I wtedy pozostaje tylko telefon albo internet do komunikacji. A te łącza mają to do siebie, że lubią się przerywać. Tak jak wówczas porozumienie między Wami. Pojawia się złość i frustracja. Bo miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze.

Prawda jest taka, że jak jest seks, to jest dobrze. Serio. Przecież to jest największa forma bliskości jaką można sobie podarować. Zespolenie ciał, połączenie dusz. Przytulanie, pocałunki, zrozumienie, dotyk, dreszcze podniecenia, gorączka zaspokojenia. I to nie tylko siebie, ale przede wszystkim ukochanej osoby.

Zatem, jak w łóżku nie gra, to i w codzienności też nie będzie. Bo niby na czym miałaby opierać się harmonia, skoro jedna ze strun byłaby zerwana. Można próbować zagrać na niej melodię, ale i tak wyjdzie fałsz.

I wniosek z tego wpisu będzie jeden. Może i prosty, może i oczywisty, ale prawdziwy. Nie limitujcie sobie seksu niczym refundowanych leków. Kochajcie się kiedy tylko to możliwe. I gdzie tylko możliwe. Bierzcie od siebie ile się da i dawajcie jeszcze więcej. Seks to nie obowiązek ani praca domowa, które można wykonać byle jak, byle tylko zaliczyć. A potem zapomnieć.

Bo kto zadba o Waszą miłość, jak nie Wy sami?

Tekst: Luiza