Nie szukamy ludzi do zaliczenia, odhaczenia, zapomnienia. Szukamy emocji, zrozumienia, połączenia. Tego błysku w spojrzeniach, kiedy wiadomo, że to pierwsze spotkanie przejdzie na wyższy poziom. Tej niecierpliwości w gestach, by już teraz, w tej chwili poczuć drugiego człowieka bliżej. W sobie.
Szukamy rozmów rozbudzających pragnienie. Takich, po których wraca się myślami jeszcze długo po zakończeniu wieczoru. Szukamy niedomówień będących obietnicą spełnienia. Delikatnego napięcia, które buduje się powoli, niemal niezauważalnie, aż w końcu wypełnia całą przestrzeń między ludźmi.
Nie prowadzimy statystyk, nie określamy limitów, nie wypełniamy wskaźników. Zatrzymujemy wspomnienia warte zachowania i wracamy do nich później. W rozmowach prowadzonych nocą. W spojrzeniach rzucanych sobie nagle, bez powodu. W fantazjach, które z czasem nie tracą intensywności, a wręcz dojrzewają razem z nami. Mamy ich wiele, wciąż znajdując w sobie odwagę na próbowanie nowych. Bo im więcej smakujesz, tym bardziej świadomie wybierasz. Nie chodzi już o ilość doświadczeń, ale o ich głębię. O ludzi, przy których coś w środku naprawdę drży.
***
Nie lubimy głośnych imprez, gdzie cielesność mierzona jest ilością, nie zaś częstotliwością porozumienia. Lubimy ciszę, intymność, nieśpieszność. Moment, w którym można usłyszeć własny oddech i wyczuć zmianę napięcia w ciele drugiej osoby. Tacy jesteśmy. Niektórzy potrzebują hałasu i niekończących się bodźców, by zagłębić się w stan oddania. My oddajemy się kameralności. Światłu, które miękko układa się na skórze. Dłoniom zatrzymującym się na chwilę dłużej niż powinny. Ciszy, w której wszystko staje się bardziej intensywne niż jakiekolwiek słowa.
W zbliżeniu też nie jesteśmy głośni, choć czasem emocje wymykają się spod kontroli. Dostrzegamy szczegóły. Rozchylone usta. Przyspieszony oddech. Wzrok, który na chwilę traci ostrość, kiedy przyjemność bierze górę nad myśleniem. Napinające się mięśnie i dłonie szukające bliskości odruchowo, instynktownie. Bywamy finezyjni, bywamy zachłanni na siebie nawzajem. Tworzymy atmosferę, ale też potrafimy się jej poddać. Zatracić w niej bez potrzeby udawania kogokolwiek.
***
Nie szukamy ludzi do zaliczenia, bo to nie egzamin. Nie wystawiamy później ocen ani sobie, ani innym. Nie wracamy do domu z poczuciem zdobycia kolejnego doświadczenia. Wracamy z emocjami, które zostają pod skórą na długo. Z pamięcią dotyku, zapachu, spojrzenia. Z poczuciem, że przez chwilę naprawdę było się gdzieś bardzo blisko drugiego człowieka. Tak blisko, że bliżej już się nie da.
Może właśnie dlatego wciąż tu jesteśmy. Nie dla samego przekraczania granic, ale dla ludzi, przy których granice przestają być potrzebne. Dla tej rzadkiej chwili, kiedy napięcie znika, a zostaje wyłącznie autentyczność.
Jeżeli odczuwasz swing tak jak my, być może kiedyś spotkamy się gdzieś pomiędzy ciekawością a pragnieniem. I zobaczymy, dokąd poniesie nas ta bliskość.
Tekst: Luiza i Eryk
Fot.: Swing With Me
PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/czy-to-kiedys-minie/
___
Teraz Twoja kolej! Dołącz do naszej swingerskiej społeczności!
Facebook: https://www.facebook.com/SwingWithMeBlog/
Instagram: https://www.instagram.com/newswingwithme/
Grupy na FB: https://www.facebook.com/groups/rozmowyoswingu/
https://www.facebook.com/groups/otwartagrupaswingu/
Grupa na Discord: https://discord.gg/sthJtZnXfZ
Zbiornik: https://zbiornik.com/Swing_with_me_blog
https://zbiornik.com/Luiza_Eryk
___
Kawka? Bardzo chętnie! Jeżeli masz ochotę wspierać nas w tym, co robimy – to możesz zrobić to tutaj:
