SŁÓW KILKA DO PTASZKA DEBILKA

bydłoMoże nie do końca w swoim zwyczaju, lecz stwierdzam, że czas na opiniotwórczy wpis z mojej strony. Jestem swingersem. Z większymi, tudzież mniejszymi doświadczeniami. Moim największym atutem jest Luiza. Miałem możliwość bywać w różnych lokalach, miejscach, mieszkaniach, gdzie przyjemność przenikała moje ciało. Lubię delektować się seksem… patrzeniem, dotykaniem, penetracją… Dostrzegam niestety jednak, w tym wszystkim pewien mały problem. Na tyle mały, że aż irytujący samym faktem istnienia.

Siusiumajtki, machosy, ciecie… Mężczyźni – gatunek, którego sam jestem przykładem. Szkoda tylko, że bardzo często stereotypowanym. Fakt uwielbiam kobiety. Cipki, piersi, ciało… Za każdym razem, gdy mam możliwość posiąść jedną z Was pragnę być zwierzęcy, lecz delikatny. Pokazać, że wiem jak się pieprzyć, ale również jak smakować chwilę, jak czuć kobietę zmysłowym pchnięciem w jej środku… i tutaj dostrzegam pewien problem. Wielu z Nas – mężczyzn myśli, że sam fakt posiadania (przepraszam za dosadność, lecz inaczej się nie da) chuja do jebania wystarczy. Wiem, sam widziałem zabawy, gdzie dla kobiet pragnących mocnych wrażeń to wystarcza… lecz bez przesady.

Czym potrafię zdobyć zaufanie mojej fantazji?… Tajemniczością, spojrzeniem, lekkim uśmiechem na twarzy. Staram się być przy tym sobą… mężczyzną, który jest pewny siebie. Wyprostowany, bez skarpetek stanowiących mój jedyny ubiór, bez penisa na siłę miętolonego w ręku… Lubię okazać przyszłej partnerce zainteresowanie, zaakcentować moją chęć jej zdobycia, wzięcia, dotknięcia, rżnięcia.

Podobne pragnienie do róży rozkoszy kołyszącej się między udami starają się okazać także inni konkurenci, lecz w od różnieniu od nich nie biegam za suką jak pies w rui. Lubię być czasem zdominowany, co jest może i rzadkością w moim przypadku, lecz pozwalam na to Kobiecie, która okazuje mi szacunek, poczucie godności… tworzy ulotne zaufanie na potrzebę chwili. Jednakże, gdy moje zainteresowanie pada na płeć przeciwną chełpiącą się tym, że biega za nią ogłupiałe stado bydła (nie sfora psów, bo te są bardziej samcze), z którego wybierze w ostateczności niedoje…chanego ogra wyłączam się z gonitwy. Wychodzę z założenia, że nic nie stracę a zyskam na pewności siebie. Uwierzcie mi panowie, iż sztuką jest odmówić sobie pościgu, gdy adrenalina we krwi i cel kuszący. Oczywiście ktoś zaraz powie, że boję się odrzucenia ze stadka cielaków, lecz doświadczenie podpowiada mi coś całkowicie innego. Zainteresowanie i zaintrygowanie mną wzrasta. Zastanawia fakt, że przyglądam się tym podchodom i bez zawstydzenia okazuję zaciekawienie, ale nie robię z siebie ciecia. Często swoją nagrodę otrzymuję po czasie, lecz jako jedyny a nie jeden z wielu. Być może niektórzy z Was chcieliby stać w kolejce po upust emocji po kimś innym… rozumiem, lecz nie dajcie się szmacić… nie w sytuacji, gdy nie jest to podszyte zabawą ale i szacunkiem do Was.

Można być męską kurwą, można być żigolo… byle dawało to Wam poczucie spełnienia i budowało Wasze Ja. Inaczej doświadczycie wytrysku, który rozładuje napięcie ale w dłuższej perspektywie jeszcze bardziej zamknie Was w sobie. Będzie podpierać przygarbieni filar swingersklubu katując swojego członka z beznamiętną pustką w oczach… zezłomowana erotyka na dnie śmietnika. Moim zdaniem nie warto…

Tekst: Eryk

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme