2M+K I PIERWSZY KONTAKT ZE SWINGIEM

To opowieść z życia zabieganego singla, kiedy to szukając zaspokojenia seksualnych pragnień wszedłem w świat swingu. Miałem wówczas 25 lat. Pogoń za karierą, nieustanna walka o utrzymanie się w elicie najefektywniejszych korpo-ludków sprawiła, że kompletnie zaniedbałem sprawy damsko-męskie. Fizjologii jednak nie da się oszukać. Młody mężczyzna, w świecie wypełnionym erotyką nie jest w stanie normalnie funkcjonować bez rozładowania napięcia seksualnego.

Przeglądając w internecie treści pornograficzne trafiłem na portal społecznościowy, który uruchomił moje fantazje. Czułem, że muszę założyć tam konto. Jedyne wątpliwości jakie miałem dotyczyły loginu i danych personalnych. Zdecydowałem, że w wirtualnym świecie występować będę pod przybranym imieniem – Sebastian.

Tego samego wieczora uzupełniłem rubryki opisujące mnie, moje pragnienia, lokalizację oraz zdjęcie profilowe. Wirtualny świat wypełniony amatorskimi zdjęciami pochłonął mnie całkowicie. Wyszukałem profile spełniające moje oczekiwania i zdecydowałem się rozesłać prywatne wiadomości. Ekscytacja sięgnęła szczytu, gdy na moją skrzynkę przychodzić zaczęły pierwsze odpowiedzi. W profilu zadeklarowałem, iż jestem bi, dlatego też dużą część nadawców stanowili mężczyźni. Kręciła mnie wymiana wiadomości z nieznajomymi. Po dziś dzień uważam, że właśnie ten element nadaje swingowi najwięcej pikanterii. Po kilku wieczorach spędzonych na wymianie wiadomości zapragnąłem czegoś więcej. Postanowiłem pójść na całość i sięgnąć po spełnienie mojej największej wówczas fantazji – spotkania z parą. Nie chodziło mi o seks, a jedynie o możliwość obserwowania nieznajomej pary w chwili miłosnych uniesień. Za pomocą wyszukiwarki wybrałem potencjalnie zainteresowane pary z najbliższej okolicy i nawiązałem kontakt.

Jedna z par szczególnie przypadła mi do gustu. Dobrze wyglądali, chociaż jedyne co mogłem oceniać to ich nagie ciała. Sam również nie opublikowałem, ani nie wysłałem zdjęcia z twarzą. W wiadomościach jakie wymieniliśmy rozumieliśmy się idealnie. Ja poszukiwałem pary, oni zaś singla na sex w układzie 2M+K. Był to czas, w którym nie rozumiałem, jak można dzielić się własną partnerką. Pojęcie „cuckold” tj. zdrada kontrolowana było mi całkowicie obce. Z drugiej strony chęć przeżycia takiego doświadczenia wywoływała u mnie olbrzymie podniecenie. Odrzucając na bok moje osobiste rozmyślenia zdecydowałem się umówić w realu.

Nadszedł dzień zapoznawczego spotkania. Chociaż umówiliśmy się tylko na przysłowiową „kawkę”, to w myślach dopuszczałem możliwość pójścia do łóżka jeszcze tego samego dnia. Dobrze ubrany, starannie wydepilowany, wyruszyłem na zapoznanie z męskim reprezentantem poznanej pary. Spotkanie w takim układzie miało nam dać gwarancję, że za profilami w portalu erotycznym kryją się realne osoby. Z nowo poznanym kolegą rozmawiałem jak z najlepszym kumplem. Seks nie był tematem tabu – w końcu po to się spotkaliśmy. Ku mojemu zdziwieniu opowiadanie o własnych doświadczeniach i fantazjach przychodziło nam z łatwością. Pewni własnego istnienia i potwierdzenia, że sylwetka ze zdjęcia odpowiada realnej postaci zdecydowaliśmy się na seks spotkanie w trójkącie następnego dnia.

O umówionej godzinie przyjechałem pod wskazany adres. Umówiliśmy się w ich mieszkaniu. W głowie miałem mętlik. Od skrajnie negatywnych myśli dotyczących np. ukrytej kamery w jakiej mogę się znaleźć, po pozytywne np. mega wytrysk jakiego oczekiwałem tego wieczoru. Drzwi otworzył on, ubrany tylko w bokserki. Ona – wciąż znana mi tylko ze zdjęcia zamieszczonego na profilu brała w tym czasie prysznic. Poszliśmy do pokoju, w którym czekało już przygotowane łóżko. Usiadłem w fotelu zabierając otrzymaną szklankę soku. Po około 5 minutach z łazienki wyszła ona. Miała na sobie zmysłową, czarną bieliznę. Ciało wyglądało jeszcze lepiej niż na zdjęciach, była naprawdę ładna. Krew uderzyła mi do głowy i nie tylko do głowy. Poczułem jak twardnieje moja męskość. Wiedziałem już, że tego wieczora spełnię swoje największe pragnienie. Dla rozluźnienia atmosfery postanowiliśmy najpierw zamienić kilka zdań. Czas mijał, zaś ja nie miałem odwagi wykonać pierwszego kroku. W końcu oni zaprosili mnie do łóżka. Pieszczoty rozpoczęliśmy od zrobienia dobrze naszej kobiecie. Wszystko działo się powoli, ale było to tak wyjątkowe, że nie miałem zamiaru przyspieszać. Ja rozpocząłem od dotyku dużych, jeszcze zakrytych piersi, partner zajął się pieszczeniem podbrzusza. Gdy stanik wylądował na podłodze, moim oczom ukazały się młode, jędrne piersi i sterczące sutki. Podoba jej się – pomyślałem. W tym samym czasie mój kompan zdążył ściągnąć majtki i solidnie nawilżyć brzoskwinkę. Przerwałem na chwilę upajając się widokiem minetki wykonywanej przez partnera. Moja bierność przerwana została ściągnięciem bokserek. Mój penis prężył się dumnie, spragniony pieszczot. Wzięła go do buzi. Byłem w siódmym niebie. Piękna dziewczyna, poznana około godziny wcześniej robiła mi loda. Zwilżyłem palce i sięgnąłem łechtaczki. Kolega bardzo się postarał – była naprawdę mokra. Gdy jej usta oplatały mojego penisa, do jej buzi zbliżył się on. Wiedziała co robić. Na zmianę muskała językiem raz jego raz mnie. Stykała nasze prącia, co podkręciło mnie jeszcze bardziej. Postanowiłem zająć się jej muszelką. Była pachnąca, po niedawno odbytej kąpieli. Pieściłem uda i wzgórek. Wiedziałem, że chce więcej. Gdy jednoznacznie rozłożyła nogi, nie pozostałem obojętny – wypieściłem ją językiem. Była gotowa na penetrację. On doskonale wyczuł chwilę, zmienił mnie jednym pchnięciem wchodząc po same jądra.

Stało się – spełniłem swoje marzenie. Bez skrępowania, w bezpośrednim otoczeniu mogłem obserwować miłosne uniesienia pary nieznajomych. Rżnął ją naprawdę dobrze. Na twarzy wyrysowane miała wyjątkowe doznania jakich właśnie doświadczała. Po naprawdę długim okresie fantastycznego seksu wyszedł z niej i skończył zalewając jej ciało. Niezapomniany widok… Gdy po chwili doszedł do siebie, wyszeptał do mnie – wejdź w nią. Ona w tym samym czasie podała mi gumkę. W życiu mój penis nie był tak naprężony. Nałożyłem prezerwatywę i po chwili drażnienia się z jej muszelką – wszedłem do środka. Robiłem to powoli, gdyż obserwowanie każdego centymetra zanurzonego w tej soczystej muszelce sprawiało mi radość. Kochaliśmy się w pozycji klasycznej. Tym razem to on nas obserwował, dodając że uwielbia ten widok. Nie czułem się skrępowany, czułem za to, że swing pochłonie mnie na dobre. Zapytałem czy mogę skończyć na wciąż mokrych piersiach i brzuszku. Skinęła ochoczo, po czym zsunąwszy gumkę przeżyłem niezapomniany, obfity wytrysk. Moje nasienie znalazło się na ciele nieznajomej. Tego wieczoru wszedłem nie tylko w nią. Wszedłem w pasjonujący świat swingu.

Tekst: Sebastian

Fot.: https://www.viewbug.com/member/peterrooney