ANYA SVAKOM – RECENZJA

Czekaliśmy na opublikowanie tej recenzji aż nadejdą mroźne poranki i jeszcze mroźniejsze wieczory. Nie wiem jak Wy, ale ja teraz za oknem widzę śnieg. W ruch poszły milusie kocyki oraz kubki z gorącą herbatą, oczywiście z miodem, imbirem oraz cytryną. Zima jednocześnie wkurza mnie, jak i rozczula. Denerwuje mnie to nakładanie kilku warstw ubrań na siebie, bo jak wiecie, jak zdecydowanie wolę negliżową swobodę i zamiast ocieplanych kaloszy – kuszące szpilki.

Ale, gdy widzę biały puch na drzewach, a ja się grzeję w ciepłym mieszkaniu i cieszę się światłem świec, roztaczających przy tym słodki zapach wanilii – to jest mi po prostu dobrze. Lecz odkryłam jeden sposób, aby było jeszcze cieplej, i jeszcze przyjemniej…

Już czas!

Przyznam, że ostatnio minął mi entuzjazm do opisywania gadżetów. Przeglądałam oferty sklepów erotycznych i na głos mówiłam: to już było, to sprawdzałam, to jest podobne do poprzedniego… Ale dziewczyny z Lula Pink zaproponowały coś innego – Anyę od firmy Svakom. Małe, smukłe urządzenie, które na dodatek rozgrzewa. Pomyślałam wtedy – winter is coming! Trzeba będzie odnaleźć nowe rozkosze na te krótkie dni i długie noce.

Anya była cierpliwa. Czekała spokojnie aż wreszcie po nią sięgnę. I nadszedł ten moment. Na zewnątrz wiatr i zawierucha, ja ukryta pod ciepłą kołdrą. Mąż jak zwykle wyjechał w Polskę, więc nie było nikogo obok, kto by mógł rozgrzać me spragnione pieszczot ciało. Nie było wyjścia – trzeba było zaprosić do łóżka koleżankę. Szepnęłam, chodź maleńka, a ona już była gotowa na to co zaraz nastąpi…

Anya nie jest skomplikowana w obsłudze. Posiada trzy przyciski nawigacyjne, jeden do zmiany trybów, dwa– do zmiany intensywności. I jest jeszcze jeden magiczny guziczek – do rozgrzewania. Oczywiście, to nie będzie żar jak z kaloryfera, lecz przyjemne ciepełko. Funkcja ta sprawia, iż zapraszając Anyę do swego wnętrza mamy od razu poczucie… przytulności. Nie trzeba rozgrzewać jej w dłoni czy pod poduszką. Dziewczyna sama doskonale wie, co ma robić.

Gdy raz się spróbuje…

Na początku może się wydawać, iż funkcja grzania nie będzie przydatna. Ale, gdy się ją wypróbuje  kilka razy, to człowiek szybko się do dobrego przyzwyczaja. To tak samo jak z ogrzewanymi fotelami w samochodzie. Jak ich nie masz, to nie potrzebujesz. Lecz, jak już poczujesz grzanie w dupcię i plecy, to aż w fotelu się rozpływasz. I potem każdy kolejny samochód wyposażasz w tę opcję. Mylę się? Wiem z własnego doświadczenia, że nie.

Anya ma pięć różnorodnych trybów, każdy o pięciostopniowej intensywności. Jako bonus jest tryb inteligentny, który stopniowo prowadzi przez różne wibracje, począwszy od delikatniejszych, kończąc na zdecydowanie mocniejszych. Subtelne żłobienia sprawiają, iż ów wibracje rozkosznie docierają do cielesnych zakamarków. Oczywiście, gadżet jest też wodoodporny, zatem, gdy woda zbyt szybko zacznie Wam stygnąć w kąpieli, to z pomocą na rozgrzanie przyjdzie Anya.

Na plus jest dodanie woreczka do przechowywania, na mały minus – nawigowanie przyciskami. Niby żadnej filozofii to nie ma, ale podczas pieszczot solo trochę trudno trafić w odpowiedni przycisk. Wiadomo, ćwiczenia czyni mistrza, ale jak dla mnie guziczki powinny być bardziej pod palcem wyczuwalne.

Czy polubiłam się z Anyą. Tak, bo dziewczyna nie dość, że grzeje, to jeszcze ma moc. Od takie, przyjemne z pożytecznym. Z pewnością będę miała ją pod ręką, zwłaszcza że noce coraz chłodniejsze, a ja nie lubię jak przenika mnie chłód. Zdecydowanie wolę wnikające ciepło.

Anya dostępna jest w sklepie Lula Pink w cenie 210 zł. A jak zapiszecie się do lulowego newslettera to otrzymacie 10% rabat na wszystko co będziecie mieli w koszyku. I jeszcze jedno – dostawa będzie darmowa, więc same bonusy. A teraz idźcie i rozgrzewajcie się wszyscy 🙂

Tekst: Luiza

Fot. Swing With Me

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/pomysly-na-erotyczne-prezenty-2020/

Niech inni też się o nas dowiedzą :)