JESTEŚMY BEZNADZIEJNI

Wydaje nam się, że jesteśmy królami i królowymi życia. Że nikt nie oprze się naszemu urokowi osobistemu. Że możemy wszystko i ze wszystkimi. A tak naprawdę przez większość czasu jesteśmy beznadziejni.

Zresztą, nie bawmy się w kurtuazję. Jesteśmy chujowi. Właśnie w tym niekończącym się wyścigu ze samym sobą do bycia perfekcyjnym. Że jak ktoś ma lepiej, to my musimy mieć jeszcze lepiej. Że kariera zawodowa powinna nadążać za galopującą inflacją. Że udajemy, iż wszechobecna mania posiadania, nie kontroluje naszego życia, bo przecież „więcej” jest wyznacznikiem statusu. Że jemy, konsumujemy, wpierdalamy, a i tak jesteśmy głodni. Nienasycony apetyt komercyjnego jestestwa.

Ten moment

Aż prędzej czy później przychodzi moment pierdolnięcia. Zazwyczaj nieoczekiwany i uderzający ze wzmożoną siłą. Na przykład dzwonisz do kumpla czy wpadnie na domówkę bez okazji, a on ci odpowiada, że nie może, bo jego żona zaczęła rodzić przed terminem i dziecko nie przeżyło porodu. I ta cholerna cisza po obu stronach połączenia. Nie wiesz co masz powiedzieć, nie wiesz co masz zrobić. Jak pomóc, jak pocieszyć. Wracasz do domu i widzisz przygotowaną na nowego obywatela paczkę z ubraniami i zabawkami. Nie wytrzymujesz, siadasz w kącie i zaczynasz płakać.

Płaczesz ze smutku, z bezsilności. A za chwilę rozglądasz się i płaczesz z innego powodu. Bo właśnie wtedy uświadamiasz sobie, że masz wszystko. Własne cztery kąty, kochaną osobę obok, futrzaki grzejące stopy.

Kurwa! Czy my naprawdę jesteśmy tak beznadziejni, że coś się musi stać, abyśmy dopiero zaczęli doceniać to co mamy? Czy nie można tak od razu? Cieszyć się z ulotnych momentów, wystawiać twarz do słońca, nawet tego zimowego. Przytulać się i to jak najczęściej, i bez powodu, bo do przytulania się żaden powód nie jest potrzebny. Śmiać się z dobrych komedii, wzruszać się przy dobrych książkach. Zamiast wyznaczać sobie cele z obietnicą bez pokrycia, czuć satysfakcję z małych kroków. Bo to małe kroki prowadzą do wielkich czynów.

Wszystko płynie

Pozwolić sobie płynąć. Z czasem, w zgodzie z pragnieniami. W seksie też zbyt często udajemy kogoś, kim nie jesteśmy. Zadowolenie innych stawiamy ponad wewnętrzną satysfakcję. Nie mówimy co nam w duszy gra, zakopujemy fantazje w podświadomości, pozwalając im popłynąć jedynie podczas zabaw solo. Boimy się kogoś urazić, zatracając potrzebę bycia sobą. Tylko do czego do prowadzi? Do kłótni, wątpliwości, rozstań, coraz droższych wizyt u psychologa.

Odpuśćmy. Nauczmy się mówiąc tak i nie do rytmu grających w nas emocji. Uwolnijmy ekspresję. Jak się radować, to śmiechem wypełniającym każdy kąt przestrzeni w jakiej się znajdujemy. Jak się smucić, to niech popłyną łzy. Lepiej żeby płynęły po policzkach niż w ciszy do serca. Nie skupiajmy się na sprzeczkach o pierdoły. Całe życie kręci się wokół pierdół i dupy w różnorakim znaczeniu. Albo jesteś w dupie, albo dupy dajesz. Ale jak masz być dupą, to bądź dupą szczęśliwą. Nie bojącą się zmysłowo trząść w takt porywających beatów.

I czasem się zatrzymaj. Zobacz, jak wiele posiadasz i jak wiele z tego nie posiada żadnej ceny.

Tekst: Luiza

Fot. Simedblack/Pizabay

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/male-przyjemnosci/

Lubisz to, co robimy? Niech inni też się o nas dowiedzą :)
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •