Sexy beauty coupleIlekroć byłem w klubie, gdzie zabawy nie kończyły się na dobrym drinku, pieczołowicie przygotowanym przez śliczną barmankę (lub przystojnego barmana) oraz tanecznym podrygiwaniu na parkiecie, dostrzegałem pewną intrygującą zasadność. Regułę, która była, jest i będzie częstym pochyleniem karku niejednego zdrowego i jurnego mężczyzny. Mianowicie mowa jest o wzwodzie, erekcji, usztywnieniu… penisa… nie siebie ;-). Teoretycznie polegającym na silnym ukrwieniu penisa zbudowanego z tkanek jamistych w wyniku zwiększonego dopływu i zmniejszonego odpływu krwi z organu. Praktycznie, jak jest to przyjęte wedle wielowiekowych stereotypów, na stanięciu na wysokości zadania. Nie, ja mówię takim interpretacjom stanowcze NIE!!!

Bardzo częstym problemem jest nasza psychika. Niejednokrotnie słyszę o kobietach, które obawiają się odmówić seksu partnerowi, kiedy on tego pragnie, by nie być posądzonymi o zimnokrwistość, sukowatość w mniej przyjemnym znaczeniu 😛 Od mężczyzn wymaga się zwierzęcości. Nie dopuszcza się myślenia, że oni też nie chcą lub nie mogą… że analizują… że także potrzebują czułości. Oczekuje się, żeby każdorazowo w sytuacji podniecenia i stymulacji byli naprężeni do granic, wręcz do bólu… Powiem Wam, piękne Panie (zwracam się, w szczególności do Was), że ów efekt nie świadczy o Naszym pobudzeniu… bynajmniej nie zawsze. Uwierzcie mi, iż Wasz subtelny dotyk, gładzenie penisa, pieszczenie główki, rytmiczne zsuwanie napletka, niejednokrotnie jest bardzo przyjemnym doznaniem mimo braku wzorowej erekcji.

Nie śpij, proszę!

Jako praktykujący swingers na początku swoich przygód z Luizą myślałem, że w sytuacji wijących się ciał, kipiącego seksem miejsca, zapachami uniesienia muszę być sztywny i gotowy na każdą Kobietę. Niestety, gdy po raz pierwszy zwątpiłem w siebie, w swoje możliwości czułem się źle. Nie rozumiałem, czemu gdy spełniają się moje fantazje – i mój penis śpi. W głowie słyszałem wewnętrzny krzyk do samego siebie – „Nie śpij, proszę! Nie teraz!”. Presja otoczenia, znajomych, mężczyzn tworząca wizerunek faceta, który zawsze może i nigdy nie odmawia była dla mnie olbrzymia… przytłaczająca… męcząca…

Wątpiąc w swoje zdrowie, gdyż aspekt psychiczny był dla mnie wówczas niedostrzegalny zasięgnąłem opinii lekarskich i… jestem zdrów jak ryba… mogę pływać w nieznanych mi wodach rozkoszy… Szukając, analizując, ucząc się siebie i innych zrozumiałem, iż wzwód nie jest najważniejszy. Dzięki temu doświadczeniu nauczyłem się asertywności… nie tej w życiu codziennym… lecz asertywności seksualnej. Potraficie zamknąć oczy i skupić się na ustach okalających Wasz żołądź nie myśląc o erekcji? Oddajcie się chwili… Z doświadczenia wiem, że Panie będą bardzo chciały Nas pobudzić licząc na dobry, zaspokajający seks, ale czy zawsze?

Satysfakcja seksualna… 🙂

Do seksu można podchodzić w różny sposób. Liczne odsłony tej sfery naszego życia dowodzą, że można ostro, można mocno, delikatnie lub też czule. Dla jednych z Nas oczekiwany jest orgazm (gonitwa za nim nie jest dobra, jak ma być to będzie ;-)), dla drugich wytrysk (nie mylić z orgazmem), a dla jeszcze innych sam akt bez gwieździstego finału na niebie Naszych ciał. Ja lubię każdą z powyższych form. Wszystko zależy od chwili, miejsca, czasu…

Seksualność człowieka jest tematem bardzo złożonym i zarazem trudnym. Każdy z Nas szuka jej na swój sposób. To co jest przyjemne dla mnie nie musi być miłym doznaniem dla innych. Jedynie wiedzmy, iż erekcja penisa nie jest bardziej istotna niż nasza chęć do zabaw, pocałunków, dotyku, smakowania kobiety… nie tylko penetracją, lecz i ustami… do obcowania z nagimi ciałami.

Z Luizą mogę zawsze i wszędzie. Z pięknymi Kochankami nie zawsze i nie od razu. Dekoncentrujące słowa obok, czasami natarczywe spojrzenia, nadmierne oczekiwania od samego siebie… i wiele innych rozpraszaczy ma wpływ na ten aspekt męskości.

Pamiętam, gdy jedna z moich Kochanek zapytała się mnie (w krępującej na ten czas sytuacji) – „Czy wszystko dobrze? Czy coś mam zrobić inaczej?” Jej słowa zadziałały na mnie zaskakująco pozytywnie, gdyż zamiast usilnie maltretować moje przyrodzenie okazała mi czułość, której potrzebowałem w danym momencie. Noc była Nasza. 🙂

Zapytacie się jaki z tego morał?

Chciałbym, abyście spojrzeli na wzwód z mojego punktu widzenia. Erotyzm bez niego może być tak samo piękny. Istotnym abyśmy jako mężczyźni nie krępowali się Naszej natury, a Kobiety nie zrażały się do Nas tylko ze względu na jego brak…

Tekst: Eryk

Swinguj z Nami na:

Facebook

Google +