BeOne FUN FACTORY – RECENZJA

#ZOSTANWDOMU. Ten hashtag pojawia się wszędzie, gdzie to tylko możliwe. Media nawołują do zamknięcia się w czterech ścianach i ograniczenia kontaktów z innymi. Ale w tej sytuacji są też i plusy. Można bardzo przyjemnie spędzić czas z drugą połówką, a żeby uniknąć kumulujących się napięć, warto sięgnąć po zabawki, które będą przynosiły satysfakcję obydwojgu partnerom.

Przypadkowe spotkanie

Na BeOne natknęliśmy się w jednym z sex shopów w Hamburgu. To niepozorne maleństwo od razu przykuło naszą uwagę. Przede wszystkim swoim kształtem, który pozwala w bardzo wygodny sposób trzymać wibrator między palcami. Zupełnie, jakbyście doczepili sobie dodatkowy, wibrujący palec. A BeOne ma czym wibrować, bo wyposażony jest aż w dwa silniczki, potrafiące zapewnić dreszczyk podniecenia przeszywający całe ciało.

Jeden przycisk do wszystkiego – do włączania i wyłączania oraz zmiany trybów intensywności. Tryby są cztery plus jeden tryb niespodzianka. Producenci nazwali go „Flirt”, bo tak samo jak flirt – jest nieprzewidywalny. Raz subtelniejszy, raz mocniejszy, bez możliwości kontrolowania. Wystarczy tylko dać się mu ponieść i sprawdzić dokąd zaprowadzi. A raczej jak silnie doprowadzi.

Jest cichutki oraz wodoodporny, a dzięki temu, że jest także leciutki – możecie zabrać go wszędzie. Producent dodał również praktyczne opakowanie, dzięki czemu wasza zabawka będzie chroniona, zarówno w sypialnianej szufladzie, jak i podczas podróży.

Żebyście mieli jak najwięcej informacji odnośnie tegoż nietypowego mini wibratora, postanowiliśmy podzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami:

BeOne według Luizy

To co najbardziej spodobało mi się w BeOne to jego uniwersalność. Przy dołączeniu okrężnych ruchów dłoni, za pomocą gadżetu udało mi się osiągnąć samodzielną rozkosz. Chociaż przyjemność była o niebo intensywniejsza, gdy moją rękę, zastąpiła ręka Eryka. Jego dotyk i delikatne wibrowanie okazały się połączeniem idealnym. Nie chcąc pozostać dłużną, pragnęłam sprawdzić jak BeOne będzie odczuwany przez mężczyznę. Wiem, że mój mąż dość sceptycznie podchodzi do wszelkich gadżetowych nowinek, ale do tego wibratora od BeOne przekonał się od razu. Oczywiście, też w połączeniu z moją dłonią. Zaokrąglony kształt wibratora, przyjemnie otulał penisa, podarowując nowe bodźce.

BeOne według Eryka

Czarne, małe, wygodne w uchwycie. Taki współczesny ergonomiczny długopis, tyle że bez wkładu i możliwości pisania. W zasadzie, gdyby ktoś Was zapytał, co chowacie możecie przyjąć taką odpowiedź za dobry wymyk przed wścibskim zainteresowaniem. W zakresie spostrzeżeń z BeOne to jego wibracje mogą być intensywne, lecz nie na tyle aby były negatywnie odczuwalne na palcach, pomiędzy którymi trzyma się zabawkę. Trzeba przyznać, że ergonomiczny kształt idealnie pozwala operować wibratorem nie nadwyrężając ręki. Jedynie zmęczenie nadgarstka następuje mimo woli po czasie około 45 minut, w szczególności gdy dawkuje się przyjemność… a Luiza lubi długo (w końcu sam jej tego nauczyłem :-P). W zasadzie wszystko zależy od ułożenia dłoni i wariactwa ruchów. Idealny gadżet do zabawy z partnerem w celu ćwiczenia wytrzymałości seksualnej. Można dzięki zmienności trybów dostosować je do pożądanej intensywności pieszczot. Na minus niestety potrzeba przerywania stymulacji w celu zmiany siły wibracji. Przycisk ulokowany na grzbiecie wymaga użycia drugiej ręki albo chwilowej przerwy. Nie ma możliwości zmiany natężenia fal jedną ręką, w której trzyma się urządzonko. BeOne jest wyprodukowany z najwyższej klasy materiału o nieporowatej powierzchni, co faktycznie można uznać za twierdzenie prawdziwe. Używając zabawki również bez lubrykantu nie czułem dyskomfortu suchego tarcia. Trzeba podkreślić słowa producenta podającego, że jest to materiał hipoalergiczny. Przyznam, że bardzo dobrze masażer nadaje się do pieszczot stref intymnych, jak za razem do delikatnego masowania karku, a zwłaszcza uszu. Muszę stwierdzić, że nie wyobrażam sobie innego wibratora, który by tak dobrze sprawdził się do masowania małżowiny usznej. Jest to na pewno bezpieczniejsza opcja, niż próba masowania łechtaczki pożądliwej kobiety. Powiem, że miałem (nie wiem czy słuszne) obawy o możliwość zassania gadżetu przy próbie masowania wejścia do środka pochwy. Przy pupie Luizy byłem śmielszy, ale czy słusznie? W mojej opinii BeOne przekonał mnie do siebie, mimo że nie do końca umiem zinterpretować jego nazwę. 😉

NIESPODZIANKA

Podsumowując, BeOne polubiliśmy obydwoje. Zabawka sprawdziła się jako gadżet erotyczny przynoszący orgazm, jak i niewielki masażer. Z pewnością jest i będzie baaaardzo miłym urozmaiceniem czasu spędzonego tylko we dwoje, zwłaszcza teraz, gdy przez najbliższe dni powinniśmy jak najwięcej przebywać w domu, dla bezpieczeństwa swojego, jak i innych. Dlatego sklep Kinky Winky oferuje na zakup opłacony z góry 7% rabatu. Podczas zakupu po prostu wpiszcie kod promocyjny BEONE. Dodatkowe 5% możecie zgarnąć zapisując się do kinkowego newslettera. Promocja trwa do 14 kwietnia.

BeOne dostępny jest TUTAJ 🙂

Niech rozkosz będzie z Wami! I spokój też 😉

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme