Przez cały dzień czujesz napięcie. Oczekiwanie buzuje w organizmie i trudno skupić się na codziennych obowiązkach, bo myśli nieustannie uciekają w zupełnie innym kierunku. Do miejsca, w którym w szatni zostawiasz codzienność. Do przestrzeni, gdzie wraz z przekroczeniem progu wkraczasz do innego świata. Wchodzisz do klubu, zamawiasz w barze drinka, siadasz na czerwonej kanapie i chłoniesz atmosferę. Obserwujesz ludzi, wymieniasz spojrzenia, posyłasz uśmiechy. Czujesz ekscytację i przyjemne motyle w brzuchu. I nagle dopada cię dziwne, trudne do nazwania uczucie niewidzialności.
Spoglądasz na swoją drugą połówkę i widzisz, że ona czuje dokładnie to samo. Kilka nieodwzajemnionych spojrzeń, rozmowa kończąca się po dwóch zdaniach, a potem niezręczna cisza przerwana klasycznym: „rozejrzymy się jeszcze po lokalu”. W takich momentach w głowie bardzo łatwo uruchamia się wewnętrzny krytyk. Zaczynasz zastanawiać się, czy z twoim wyglądem wszystko jest w porządku, analizujesz każde wypowiedziane zdanie i szukasz błędów w swoim zachowaniu. Na siłę wyszukujesz niedoskonałości, bo próbujesz zrozumieć, dlaczego wieczór nie wygląda tak, jak sobie wyobrażałeś. Tylko że robienie czegokolwiek „na siłę” rzadko kończy się dobrze.
Samo przyjście do klubu to nie gwarancja sukcesu
Samo pojawienie się w klubie swingerskim nie jest gwarancją udanej zabawy. To jeden z najczęstszych błędów nowicjuszy. Pojawia się przekonanie, że skoro zapłaciło się za wejście, to coś musi się wydarzyć, bo inaczej wieczór będzie stracony. W efekcie, niektórzy zaczynają wywierać presję przede wszystkim na samych siebie, a stąd już bardzo blisko do przekraczania własnych granic.
Presja jest złym doradcą. Pod jej wpływem ludzie czasami decydują się na zbliżenia, na które w normalnych okolicznościach nigdy by się nie zgodzili. Robią to tylko dlatego, że nie chcą wracać do domu z poczuciem porażki. Tymczasem prawdziwa porażka zaczyna się wtedy, gdy przestajesz słuchać siebie. Po powrocie do domu pojawiają się wyrzuty sumienia, niedomówienia i pytania, które długo pozostają bez odpowiedzi. Dlatego warto zapamiętać jedną prostą zasadę: nie czujesz, nie zgadzasz się. To ty będziesz później patrzeć na siebie w lustrze i to twoje samopoczucie jest najważniejsze.
Odmowa nie jest oceną
Środowisko swingerskie jest dość hermetyczne. Wiele osób przychodzi do klubu już ze swoim towarzystwem. Część zna się od dawna, inni umawiają się wcześniej na pierwszą lub drugą randkę właśnie w klubie. Często nie szukają nikogo dodatkowego do wspólnej zabawy, tylko chcą spędzić czas wyłącznie we własnym gronie. Dlatego odmowa nie zawsze ma cokolwiek wspólnego z tobą.
Choć odrzucenie potrafi zaboleć, szczególnie na początku swingerskiej drogi, warto pamiętać, że każdy ma prawo bawić się dokładnie tak, jak lubi. Raz ktoś odmówi tobie, innym razem to ty odmówisz komuś. Taka jest specyfika tego świata i nie ma w tym niczego niezwykłego.
Każda impreza jest inna
Musisz też zrozumieć, że w tym samym klubie możesz bawić się zupełnie inaczej w piątek, inaczej w sobotę, a jeszcze inaczej za miesiąc. Zmieniają się ludzie, atmosfera, temat imprezy, energia obecnych osób, ale zmienia się również twój własny nastrój, poziom zmęczenia czy gotowość na nowe doświadczenia. Czasami wystarczy jedna rozmowa, by wieczór okazał się wyjątkowy. Innym razem nawet najbardziej obiecująca impreza nie przyniesie tego, czego oczekiwałeś. I to również jest w porządku.
Im częściej będziesz bywać na swingerskich wydarzeniach, tym więcej osób poznasz i tym swobodniej będziesz się czuć. A kiedy w głowie pojawia się luz, ciało również staje się bardziej otwarte na nowe doświadczenia.
W niewidzialności również tkwi siła
Choć zabrzmi to nieco enigmatycznie, w niewidzialności również tkwi pewna siła. Kiedy przestajesz koncentrować się wyłącznie na sobie, zaczynasz dostrzegać rzeczy, które wcześniej umykały. Widzisz więcej, słyszysz więcej i lepiej odczytujesz dynamikę między ludźmi. To bardzo cenna lekcja. Dlatego nie zniechęcaj się, jeśli podczas którejś imprezy poczujesz się niezauważalny. Ten stan jest ulotny, ale wymaga emocjonalnego oswojenia. Czasem właśnie takie wieczory uczą nas o sobie najwięcej.
Tekst: Luiza
PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/najwazniejsza-lekcja-jaka-dal-nam-swing/
___
Teraz Twoja kolej! Dołącz do naszej swingerskiej społeczności!
Facebook: https://www.facebook.com/SwingWithMeBlog/
Grupa na FB: https://www.facebook.com/groups/164573377243615
Discord: https://discord.gg/sthJtZnXfZ
Instagram: https://www.instagram.com/swingwithme_blog/
TikTok: https://www.tiktok.com/@swing.with.me.blog
Zbiornik: https://zbiornik.com/Swing_with_me_blog
Newsletter: https://swingwithme.pl/newsletter/
___
Jeżeli masz ochotę wspierać nas w tym, co robimy – to możesz zrobić to tutaj:
Dziękujemy!
