Site Loader

Jest późna noc. Wracacie z imprezy. Miasto powoli zasypia, a samochód sunie pustymi ulicami. W radiu cicho gra muzyka, której właściwie nikt z Was nie słucha. Jeszcze godzinę temu śmialiście się z nowo poznaną parą, tańczyliście, flirtowaliście, być może pozwoliliście sobie na coś więcej. Teraz każde z Was patrzy przez okno i układa w głowie ten wieczór. Nagle jedno z Was zadaje pytanie, które zawisa w powietrzu ciężej niż cisza.

„Powiedz mi szczerze… gdybyś kiedyś przede mną coś ukrył, uznałbyś to za zdradę?”

To nie jest pytanie o seks. To pytanie o zaufanie. I właśnie w tym miejscu rozpada się największy mit dotyczący otwartych relacji. Większość osób spoza świata swingu jest przekonana, że skoro para świadomie dopuszcza możliwość seksu z innymi ludźmi, pojęcie zdrady przestaje istnieć. Trudno im zrozumieć, że otwartość seksualna nie oznacza rezygnacji z lojalności. Wręcz przeciwnie. W wielu przypadkach sprawia, że staje się ona jeszcze ważniejsza, bo przestaje być oparta na prostym zakazie, a zaczyna wynikać z codziennie podejmowanej decyzji o uczciwości.

To może brzmieć jak paradoks, ale wiele swingujących par doświadcza zdrady dokładnie tak samo boleśnie jak osoby w związkach monogamicznych. Zmienia się jedynie jej definicja. Nie chodzi już o sam fakt współżycia z kimś innym. Chodzi o moment, w którym jedna osoba przestaje grać do tej samej bramki co druga.

Problem nigdy nie dotyczył seksu

Od dzieciństwa uczymy się, że zdrada ma bardzo konkretny obraz. Wyobrażamy sobie romans, ukradkowe spotkania, hotelowe pokoje, kłamstwa dotyczące nadgodzin i przypadkowo znalezione wiadomości. Wszystkie te historie mają wspólny mianownik. Seks z kimś, z kim nie powinno go być. Tymczasem psychologia relacji od dawna pokazuje, że dla większości ludzi najbardziej bolesny nie jest sam akt seksualny. Największy ból pojawia się wtedy, gdy zostaje naruszone poczucie bezpieczeństwa. Kiedy nagle okazuje się, że osoba, której ufaliśmy najbardziej, zaczęła prowadzić życie, do którego nie mamy dostępu. To właśnie dlatego, jedni potrafią wybaczyć jednorazowy skok w bok, a inni nie są w stanie poradzić sobie z kilkumiesięcznym ukrywaniem niewinnej z pozoru korespondencji. Zdrada nie jest bowiem wydarzeniem. Jest procesem, w którym zaufanie zaczyna być zastępowane tajemnicami. W otwartym związku ten mechanizm działa dokładnie tak samo. Zmieniają się jedynie granice, które para ustaliła między sobą.

Otwarty związek nie oznacza życia bez granic

To jeden z najbardziej krzywdzących stereotypów, z jakimi spotykają się swingersi. Wiele osób wyobraża sobie, że skoro para zdecydowała się na otwartość, wszystko staje się dozwolone. Nie obowiązują żadne zasady, każdy robi to, na co ma ochotę, a jedynym celem jest zaspokajanie seksualnych fantazji. Rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Im dłużej rozmawiam z parami funkcjonującymi w tym środowisku, tym częściej dochodzę do wniosku, że wiele z nich prowadzi znacznie więcej trudnych rozmów niż przeciętne małżeństwo. Rozmawiają o zazdrości, o lękach, o granicach, o fantazjach, o tym, co jeszcze jest komfortowe, a co już przestaje takie być. Uczą się mówić o emocjach, zanim przerodzą się one w konflikt. Nie dlatego, że są idealni. Dlatego, że wiedzą, iż bez komunikacji taki model relacji zwyczajnie nie ma szans przetrwać. Każda para tworzy własne zasady. Dla jednych niedopuszczalne będą spotkania bez partnera. Dla innych największym problemem okaże się regularny kontakt z tą samą osobą. Są też pary, które nie mają nic przeciwko samodzielnym randkom, ale oczekują absolutnej transparentności. Nie istnieje jeden właściwy model. Istnieje jedynie wspólnie zbudowane poczucie bezpieczeństwa. I właśnie ono staje się najważniejszym punktem odniesienia.

Zdrada zaczyna się tam, gdzie kończy się szczerość

Wyobraźmy sobie dwie historie. Pierwsza para poznaje podczas imprezy atrakcyjnych ludzi. Wieczór przebiega w fantastycznej atmosferze. Wspólnie tańczą, rozmawiają, flirtują i decydują się spędzić razem noc. Następnego dnia przy śniadaniu wspominają najzabawniejsze momenty i planują kolejny wyjazd.

Druga para również żyje w otwartym związku. Wszystko wydaje się układać dobrze, aż pewnego dnia jedno z partnerów zaczyna coraz częściej pisać z osobą poznaną kilka miesięcy wcześniej. Początkowo są to niewinne rozmowy. Z czasem pojawiają się wiadomości wysyłane późnym wieczorem, wspólne żarty, których druga osoba już nie rozumie, a później pierwsze przemilczenia. Telefon coraz częściej leży ekranem do dołu. Powiadomienia są wyciszone. Pytania spotykają się z wymijającymi odpowiedziami.

W której z tych historii wydarzyła się zdrada?

Dla wielu osób odpowiedź będzie oczywista. Nie dlatego, że w pierwszym przypadku doszło do seksu, a w drugim być może jeszcze nie. Dlatego, że w drugiej historii pojawiło się coś znacznie groźniejszego – kłamstwo.

Najbardziej boli poczucie wykluczenia

Osoby, które doświadczyły zdrady, bardzo często mówią o czymś, co na pierwszy rzut oka wydaje się zaskakujące. Nie wspominają przede wszystkim o zazdrości. Nie koncentrują się nawet na obrazie partnera z kimś innym. Najczęściej opowiadają o poczuciu, że nagle przestały uczestniczyć w jego życiu. I to uczucie jest niezwykle trudne do opisania.

Jeszcze niedawno byliście zespołem. Rozumieliście swoje spojrzenia, znaliście swoje rytuały, dzieliliście się wszystkim. A potem pojawia się ktoś trzeci. Nie dlatego, że odbiera partnera fizycznie. Odbiera go emocjonalnie. To z nim zaczyna dzielić się pierwszymi przemyśleniami. Jemu wysyła wiadomość o sukcesie w pracy. Z nim konsultuje problemy. Jego opinia zaczyna znaczyć więcej.

W pewnym momencie orientujesz się, że największym bólem nie jest świadomość, iż partner kogoś pożąda. Najbardziej boli myśl, że przestałeś być osobą, z którą chce dzielić swoje życie. I właśnie dlatego zdrada emocjonalna bywa znacznie bardziej destrukcyjna niż seksualna.

Czy można zakochać się poza związkiem?

To pytanie budzi ogromny lęk, zwłaszcza u osób rozpoczynających swoją przygodę ze swingiem. Wielu ludzi zakłada, że skoro seks jest możliwy, zakochanie jest jedynie kwestią czasu. Tymczasem jest to zagadnienie bardziej złożone. Miłość rzadko pojawia się dlatego, że dwoje ludzi uprawia seks. Znacznie częściej rodzi się wtedy, gdy zaczynają budować intymność poza fizycznością. Kiedy rozmawiają godzinami. Kiedy stają się dla siebie wsparciem. Kiedy zaczynają tworzyć własny świat.

Dlatego wiele par nie obawia się jednorazowych spotkań seksualnych, ale bardzo ostrożnie podchodzi do regularnych kontaktów z tą samą osobą. Wiedzą, że emocjonalna bliskość rozwija się powoli i często zupełnie niezauważalnie. Nie dzieje się jednej nocy. Buduje się tygodniami. Czasem miesiącami.

Wolność nie zwalnia z odpowiedzialności

Jednym z najpiękniejszych aspektów świadomie otwartych relacji jest to, że uczą odpowiedzialności za własne decyzje. Nie można zasłonić się prostym argumentem, że czegoś nie wolno. Każdy wybór wymaga rozmowy, refleksji i zastanowienia się, jakie będzie miał konsekwencje dla drugiej osoby. To trudniejsze niż życie według gotowych zasad. Znacznie łatwiej jest powiedzieć: „Nigdy nie dotknę nikogo poza swoim partnerem”, niż szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy to, co robię, buduje między nami zaufanie, czy powoli je niszczy?”

Otwartość nie jest drogą na skróty. To często bardziej wymagająca forma związku, ponieważ zmusza do szczerości tam, gdzie w wielu relacjach monogamicznych od lat panuje wygodne milczenie.

Może źle zadajemy to pytanie?

Być może największym problemem jest to, że od początku pytamy o niewłaściwą rzecz. Zamiast zastanawiać się, czy w otwartym związku można zdradzić, warto zapytać, czym właściwie jest wierność. Czy naprawdę sprowadza się wyłącznie do seksualnej wyłączności? A może jest czymś znacznie głębszym? Może oznacza odwagę, by powiedzieć partnerowi o swoich emocjach, zanim staną się tajemnicą. Może oznacza gotowość do trudnych rozmów wtedy, gdy znacznie łatwiej byłoby coś przemilczeć. Może oznacza wybieranie uczciwości nawet wtedy, gdy prawda bywa bolesna.

Nie chodzi o to, ilu ludzi pojawi się na Waszej wspólnej drodze. Chodzi o to, czy po każdej z tych dróg nadal będziecie wracać do siebie z poczuciem, że niczego nie musicie ukrywać. Bo można przeżyć całe życie w monogamii i nigdy nie być wobec siebie naprawdę szczerym. Można też świadomie otworzyć swój związek na innych ludzi i każdego dnia wybierać lojalność, która nie wynika ze strachu przed zakazem, ale z szacunku do osoby, z którą buduje się wspólne życie. Wtedy wierność nabiera zupełnie nowego znaczenia. Nie jako obietnica, że nigdy nie spojrzysz na nikogo innego, ale jako decyzja, że niezależnie od okoliczności, Twój partner zawsze będzie znał prawdę. A prawda, nawet jeśli czasem jest niewygodna, zawsze daje znacznie więcej bezpieczeństwa niż najpiękniejsze kłamstwo.

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/otwarty-zwiazek-rozmowa-z-patrycja-wonatowska/

___

Teraz Twoja kolej! Dołącz do naszej swingerskiej społeczności!

Facebook: https://www.facebook.com/SwingWithMeBlog/

Grupa na FB: https://www.facebook.com/groups/164573377243615

Discord: https://discord.gg/sthJtZnXfZ

Instagram: https://www.instagram.com/swingwithme_blog/

Zbiornik: https://zbiornik.com/Swing_with_me_blog

Newsletter: https://swingwithme.pl/newsletter/

___

Jeżeli masz ochotę wspierać nas w tym, co robimy – to możesz zrobić to tutaj:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dziękujemy!

Niech inni też się o nas dowiedzą :)