Coś ci zdradzę… Otóż – nie wszyscy lubią być pieszczeni w ten sam sposób. Taaddamm! O to prawda objawiona. Myślisz sobie, przecież to oczywiste, więc o czym ty Luiza znowu pieprzysz. Odkrywczyni się znalazła. Może to nie jest odkrywcze, ale wierz mi – nad wyraz prawdziwe. I niejednokrotnie się o tym przekonałam. Tak samo jak mój mąż.
Poza ramami
Żyjemy schematami. Choć staramy się im wymykać, zamykać za sobą niewygodne drzwi, to pamiętam jeszcze z liceum słowa Cycerona: „Consuetudo altera natura hominis est” („Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka”). I czasami jak wbijemy sobie coś do łba, to ciężko te nawyki zmienić. W swingu jest podobnie. Wiadomo, będąc w stałym związku, wiemy, co nasza ukochana osoba lubi. Jakie pieszczoty ją nakręcają, a jakie są poza jej granicami akceptacji. Uczymy się siebie wzajemnie ,i ta nauka trwa latami. Nic więc dziwnego, że jesteśmy przekonani, że wiemy już wszystko. Nic bardziej mylnego.
Mężczyzno – zwolnij!
Tu robię miejsce na kolejny banał, o którym warto przypomnieć – każdy z nas jest inny. Każdy lubi coś innego. I to co się sprawdza z twoją żoną niekoniecznie sprawdzi się ze mną i na odwrót. Ja należę do tych kobiet, które lubią zaczynać delikatnie. Owszem, w trakcie zmysłowych pieszczot, może mnie najść ochota na bardziej dzikie harce, ale nie cierpię, jak facet nie wsłuchując się w moje wskazówki, tarmosi moje piersi jak Reksio szynkę i na siłę próbuje wciskać dwa palce to cipki, bo przecież on jest mistrzem palcówki. Tak to nie działa mój drogi. Na szczęście ja problemów z asertywnością nie mam i potrafię przerwać zabawę, a moje NIE potrafi być bardzo stanowcze. A wtedy hasta la vista. Pociąg zwany pożądaniem odjechał i wznowieniu kizi – mizi nie ma mowy. Nie słuchałeś, to znaczy, że moje potrzeby nie były dla ciebie ważne. Zakończmy to, zanim na dobre się rozpoczęło.
Kobieto, nie pędź!
To samo dotyczy się babeczek. Dla wielu głębokie gardło to synonim jedynego, słusznego obciągania. Tak ma być i basta. Ty masz być głęboko, a ja mam się krztusić i wydawać z siebie różne charczące dźwięki. Tak jest w pornosach, czyli tak jest dobrze. A gdzie miejsce na delikatność? Bo mężczyzna ma fiuta, to nie potrzebuje nieśpiesznej sensualności? Ano potrzebuje i to częściej niż nam się wydaje. Rytmicznie pierdolenie to nie jest rytm swingu (ależ dobitnie zdanie mi się stworzyło, aż sama będę siebie cytować).
A wystarczy w repertuar erotycznych działań, włączyć jedną kluczową umiejętność – umiejętność słuchania. A raczej wsłuchiwania się: w szepty, przyspieszony oddech, pojękiwania. Obserwowanie, jak mięsnie się napinają, a palce zaciskają. W takich momentach słowa są zbędne, bo one są ukryte w gestach, mimice. Zauważ je, a wówczas osiągniesz mistrzostwo w dawaniu spełnienia. Jaką to przynosi satysfakcję…
Tekst: Luiza
PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/poza-kontrola/
___
Teraz Twoja kolej! Dołącz do naszej swingerskiej społeczności!
Facebook: https://www.facebook.com/SwingWithMeBlog/
Grupa na FB: https://www.facebook.com/groups/164573377243615
Discord: https://discord.gg/sthJtZnXfZ
Instagram: https://www.instagram.com/swingwithme_blog/
Zbiornik: https://zbiornik.com/Swing_with_me_blog
Newsletter: https://swingwithme.pl/newsletter/
___
Jeżeli masz ochotę wspierać nas w tym, co robimy – to możesz zrobić to tutaj:
Dziękujemy!
