„FACET NA TELEFON” – RECENZJA

Kiedy skończył się cały ten medialny szum związany z naszym udziałem w rankingu najlepszych blogów o seksie w Polsce, postanowiłam przyjrzeć się bliżej działalności twórców znajdujących się w zestawieniu. Może pominę udział w nim Sexmasterki, bo choć bez wątpienia jest ona ciekawym zjawiskiem socjologicznym, to jej sztucznie wykreowana postać, jedynie spłyca tematykę seksualną, sięgając wręcz dna. Aczkolwiek żeby się nie zniechęcać całkowicie, sięgnęłam po książkę „Facet na telefon” A.J. Gabryela. I…

Całkiem nieźle

Wpierw weszłam na jego blog: https://ajgabryel.wordpress.com/. Sami przyznacie, że ze względu na powiedzmy szczerze – bardzo kiepską estetykę, i na dodatek mikroskopijną czcionkę wpisów, strona nie zachęca do zagłębiania się w treść. Byłam przekonana, że z książką będzie podobnie. Że przeczytam kilka kartek i już nie będę chciała więcej. Myliłam się, bo książka okazała się być całkiem dobra.

„Facet na telefon” to historia Adama, przystojnego, wręcz narcystycznego mężczyzny, który uwodzi kobiety nie dla przyjemności, lecz dla pieniędzy. Prostytuowaniem Adam zajmuje się od młodzieńczych lat, a pieniądze, które przynosi mu ów zawód, pozwalają mu żyć na bardzo dogodnym poziomie. Kobiety lgną do niego niczym ćmy do światła. Jedne go wykorzystują, drugie się w nim zakochują.

Każda jest niepowtarzalna

„Pomyślała, że jeśli się zdecyduje na spotkanie, to tym razem nie będzie żadnej rozmowy, zwierzeń, wywnętrzania się, żadnego spotkania w kawiarni. Zapłaci mu za goły seks, tak jak inne. Postara się zdystansować, patrzeć na niego takiego, jaki jest, na męską dziwkę, która robi to codziennie z inną. Choć, co dziwne, w jego towarzystwie zupełnie nie miała wrażenia, że jest jedną z wielu. Czuła się jak ta jedyna. Najważniejsza. Niepowtarzalna.”

Adam wie, jak zapewnić kobiecie rozkosz i stara się zadowolić swoje klientki na wszystkie możliwe sposoby. Skoro płacą mu za to, to robi wszystko czego oczekują. Gdy jest potrzeba, to przytuli, porozmawia, odegra scenkę przed zazdrosnym byłym mężem czy wypieprzy żonę na oczach rogacza. W końcu „klient nasz pan”. I to czasami dosłownie:

„Wyzywa mnie, rozkazuje, poniża, szmaci, kopie. Najpierw proszę, błagam, płaszczę się, potem tylko leżę, pozwalając jej robić ze mną, co chce.”

Otworzę cię

Do każdej płacącej mu niewiasty stara się znaleźć klucz, otwierający ją na inny wymiar doznań. Bada, obserwuje, próbuje. Gdy zamek jednak pozostaje zamknięty, to szuka innego sposobu dotarcia.

„Niemniej każdą klientkę staram się traktować w indywidualny sposób. Nie stosuję uniwersalnych testów, nie używam przygotowanych z góry fraz. Każdą z tych pań zajmuję się nieco inaczej. Ale większość klientek jest mi w gruncie rzeczy zupełnie obojętna i nie pozostawia po sobie żadnego śladu.”

Wiele kobiet jednak doszukuje się w jego osobie czegoś więcej. Chcą go uratować, wybawić z opresji grzechu, choć same z tego grzechu korzystają. Próbują zatrzymać go przy sobie i mieć na wyłączność. W końcu facet umiejący prawdziwie zaspokoić kobietę, to najcenniejszy skarb.

„Dziś w końcu powie mu prawdę. Powie mu, że go kocha, pomimo wszystko. Pomimo oczywistej, kłującej wręcz w oczy niedogodności. Czyli sposobu jaki wybrał na życie. Nie mogła się doczekać, bo była niemal przekonana, że on odwzajemnia jej uczucia.”

Zarezerwowany

Ale Adam nie poddaje się ich urokowi. Odmawia, przyjmując późniejsze ciosy. Nie chce rezygnować z czegoś, co przynosi mu satysfakcję. On lubi kobiety i lubi ich liczbę mnogą. Stały związek popsułby to, na co pracował latami. Pomimo tego, że czasem dopada go samotności, to szybko jest ona rekompensowana kolejnym telefonem rezerwującym go na wieczór.

„Mówi się, że każda dziwka ma jakieś tabu, jedne nie całują klientów, inne nie szczytują. Ja nie robię tego w moim łóżku, to jest moje tabu.”

Co jeszcze można napisać o książce „Facet na telefon”? Że zaskoczyła mnie bogatymi opisami scen erotycznych. Nie były one na wyrost wulgarne czy prześmiewcze, tylko czytało się je naprawdę dobrze, czasami aż z wypiekami na twarzy.

„Lekko przesuwam palcem wzdłuż jej obojczyka, dotykam piersi, brzoskwiniowych aureoli i o odcień ciemniejszych sutków. Przejeżdżam dłonią wzdłuż galaktyki piegów rozproszonych na skórze płaskiego brzucha i w końcu delikatnie, ostrożnie dotykam łechtaczki; jej ciało drga, jednak szybko odzyskuje zgubiony na moment rytm.”

Imiona bez znaczenia

Autor wykorzystał zabieg podwójnej perspektywy, czyli że dana historia była przekazywana zarówno ze strony Adama, jak i jego klientek. A ich było naprawdę wiele przez co imiona mieszały się niesamowicie, wprowadzając lekki chaos. To nieco utrudniało czytanie, bo w pewnej chwili zaczęłam się zastanawiać, czy o niej już czytałam, czy jeszcze nie. Przy okazji powstał taki erotyczny kalendarz imion.

„Nie mam wewnętrznych rozterek. Ja swoich klientek nie podrywam, nie wabię do łóżka, żeby potem oskubać. Nie kradnę cudzych żon, same mnie szukają, same się proszą, same do mnie przychodzą, z ochotą. Gdyby nie znalazły mnie, z pewnością wzięłyby kogoś innego. Nie jestem jedyny ani niezastąpiony, jestem jednym z wielu.”

Jest popyt, jest podaż. Seks również podlega prawom sprzedaży.

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/czy-akceptujesz-swoje-fantazje/