NIKT CI TEGO NIE ZABIERZE

Masz wrażenie, że coś jest nie tak. Że życie uwiera ciebie niczym wychodzące fiszbiny ze stanika albo za ciasna gumka w slipach. Niby wszystko ok. Uśmiechasz się, ale gdy inni Ciebie nie widzą, kąciki ust opadają. Są zmęczone, jak cała twoja cielesność. Są zmęczone, jak twoja duchowość, gdzieś się powoli ulatniająca. Wydaje ci się, że tak już będzie, że nic się nie zmieni. I wiesz co ci powiemy – pieprzysz głupoty.

Mamy alergię na marudzenie. Na ględzenie w kółko, jak to jest źle, niesprawiedliwie, niemożliwie, itd. Ciągle będzie czegoś brakowało: czasu, pieniędzy, ochoty, zdrowia. Ale tylko na to ostatnie możemy znaleźć wytłumaczenie, bo tak naprawdę tylko brak kondycji zdrowotnej może stanowić ograniczenie. Cała reszta jest wymówką.

Nie jesteśmy krezusami, nie śpimy na pieniądzach. Z finansami raz jest lepiej, raz gorzej. Niespodziewane wydatki potrafią nieźle uderzyć po kieszeni, dlatego zawsze z Erykiem staramy się mieć zapewnioną poduszkę finansową. Po prostu, żeby „czarna godzina” nie sprawiła, że będziemy głęboko w dupie.

Brak czasu? Paradoksalnie im więcej mamy obowiązków, tym lepiej jesteśmy zorganizowani. Owszem, zdarzają się takie momenty, że harujemy od rana do wieczora, a w nocy jedyną bliskością jest stykanie się tyłkami, bo na nic więcej nie mamy siły, ale wiemy że robimy to po coś. I zazwyczaj w perspektywie mamy podróże.

Motywacja na żądanie

Nasza wymarzona praca? Podróżować i opisywać hedonistyczne miejsca na świecie. Być przewodnikami w lokalizacjach seksualnego wyuzdania. Docierać tam, gdzie nie każdy będzie miał szansę dotarcia. Gdyby tylko nadarzyła się okazja do spełnienia tego marzenia, rzucilibyśmy wszystko w cholerę: w miarę stabilną pracę, mieszkanie na „prestiżowym” osiedlu… Dlaczego? Bo mamy diabelski apetyt na życie. I wiemy, że prędzej czy później zapiszemy się na kartach swingerskie historii 🙂

Kiedy zdarzają nam się gorsze momenty, lubimy wracać do naszych przygód, gdyż znajdujemy w nich niewyobrażalną siłę. Zatem pamiętaj – nigdy nie żałuj funduszy na eksplorację świata. To, co przeżyjesz, zobaczysz, usłyszysz, poczujesz, będzie twoje i tylko twoje. Nikt ci tego nie zabierze, bowiem zdobyte doświadczenia już na zawsze będą w sercu i krążących myślach. Wspomnienia chwil i poznanych ludzi – to jest najlepszy motywacyjny kopniak.

Nie przepraszaj

Ze swingiem jest podobnie – jeżeli dojrzewa w tobie idea spróbowania czegoś nowego, pozwól sobie na to. Nie musisz od razu rzucać się na głęboką wodę i wybierać się na imprezę dedykowaną dla kilkudziesięciu czy kilkuset osób. Spróbuj od czegoś mniejszego, bardziej kameralnego. Patrz, obserwuj i daj sobie czas na zapoznanie się ze swoimi emocjami i umysłowe przetrawienie ujrzanych obrazów. Podejmij próbę nazwania tego, co czujesz. Wbrew pozorom nie będzie to łatwe zadanie, ale bez tego nie zrobisz kolejnego kroku.

Natomiast, gdy poczujesz, że to jeszcze nie pora na ciebie, że coś ciebie przytłoczyło albo rzeczywistość okazała się odmienna od wyobrażeń – zatrzymaj się i ochłoń. Przecież nikt ci niczego nie każe i nie musisz się tłumaczyć. Ani tym bardziej przepraszać.

Ale lepiej spróbować niż potem przez całe życie zastanawiać się co by było gdyby. „Gdybaniem” nic nie osiągniesz, tylko utkwisz w permanentnym stanie nijakości. Próbując – nawet, gdy czasem będziesz upadać, to przede wszystkim będziesz dotykać nieba.

I nikt ci tego nie zabierze.

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/za-co-uwielbiamy-swing/