Czy to tak trudno znaleźć ludzi, którzy są zdecydowani na erotyczną zabawę z innymi? Naprawdę zdecydowani. Nie po to, aby zaspokoić ciekawość czy chęć przełamania się, tylko po to, aby czerpać przyjemność z fizycznego dzielenia się sobą.

Łatwiej jest znaleźć singla do trójkąta (bo jak wiadomo z singielkami bywa nieco trudniej), niż fajną parę do czworokąta. W układach 2+2 wiele rzeczy może pójść nie tak. Najczęściej, albo nie ma chemii między wszystkimi, albo jest chemia tylko między połową partnerów. A co się wtedy dzieje z pozostałą dwójką? Czuje się pominięta. Jeżeli nie ma ciągu dalszego w łóżku, to dramatu nie ma, bo flirt przecież zakazany nie jest. Gorzej, gdy spotkanie kontynuowane jest w sypialni.

Mamy z Erykiem prostą zasadę – jeżeli nie iskrzy na „kawce zapoznawczej”, to kulturalnie się rozstajemy i każdy idzie w swoją stronę. Jeżeli tylko jedno z nas czuje przyciąganie, a drugie nie – to scenariusz jest ten sam. Buziak na do widzenia i tyle, bowiem mamy świadomość, iż zrobienie kolejnego kroku, zakończyłoby się dla nas po prostu źle. Zatem wolimy odpuścić i cieszyć się swoim towarzystwem bez żadnych kłótni czy sprzeczek.

Gdy mężczyzna nie przykuje mojej uwagi, nie zaintryguje, nie zaciekawi, to tym bardziej nie będę miała ochoty, by mnie pieścił, dotykał i penetrował. To oczywiste. Ale żeby nieco skomplikować, to również nie oddam swojego męża kobiecie, w której towarzystwie nie będę czuła się swobodnie. Wiem, że to przede wszystkim między nimi ma się pojawić pożądanie, lecz ja również muszę mieć z nią nić porozumienia. W drugą stronę jest podobnie. Jeżeli z jakichś określonych przyczyn Eryk szepnie mi do ucha Nie chcę, aby on ciebie miał, to więcej wyjaśnień nie potrzebuję.

Spełnienie męża jest również moim spełnieniem, dlatego chcemy je dzielić z ludźmi oczekującymi tego samego.

W wielkim skrócie, co może pójść nie tak:

  • mężczyzna nie polubi się z mężczyzną bądź kobietą z drugiego związku
  • kobieta nie zaakceptuje drugiej kobiety bądź mężczyzny z randkowej relacji
  • zaiskrzy tylko między dwójką partnerów/partnerek z nowo poznanych par

Z kolei najlepszą opcją jest, kiedy spotyka się czwórka ludzi, którzy już od pierwszej wymiany zdań oraz spojrzeń czują, iż to będzie ekscytujący wieczór. Czy to zdarza się często? Nie, ale się zdarza i właśnie dla takich spotkań warto chodzić na „randki”. Nawet, gdy dziesięć spotkań będzie nieudanych, ale tylko jedno zakończy się wspaniałym seksem i znajomością – to i tak warto na te randki się umawiać.

Przykłady z życia wzięte

Ale to nie wszystko co może się potoczyć nie po Waszej myśli. Mamy już czwórkę ludzi, mamy chemię, mamy ciąg dalszy. Jest łóżko, są świeczki, są prezerwatywy w zasięgu ręki. I… przytoczymy Wam kilka przykładów z naszego swingerskiego życia:

  • ona nagle straciła ochotę na seks, bo Eryk doprowadził ją oralnie,
  • jemu znienacka włączyła się zazdrość, którą postanowił ugasić alkoholem, co zakończyło się wpierw nieprzyjemnymi słownymi potyczkami, a później chrapaniem ów jegomościa na fotelu,
  • on zaczął nad wyraz chwalić mój biust, co spowodowało wycofanie się z zabaw drugiej kobiety,
  • ona wyszła z założenia, że do szczęścia wystarczy rozłożenie nóg i hasło zerżnij mnie. To był typ kobiety, który kompletnie nic z siebie nie dawała dla mężczyzny. Żadnych pieszczot, żadnego pobudzania, tylko mechaniczna akcja, a nie tego Eryk szuka u kochanki,
  • on chciał ją na siłę przekonać do swingu używając argumentów zrób to dla mnie oraz zobacz jak będzie ci dobrze. Nie było dobrze, gdyż ona zamknęła się w łazience, rzewnie płacząc, a my opuściliśmy pokój angielskim sposobem,
  • kilka razy zdarzyło nam się, że para chciała abyśmy byli ich parą na pierwszy, swingerski raz. Przeważnie odmawiamy w takim przypadku, bo życie nam jednak miłe i wolimy się bawić w towarzystwie “z doświadczeniem”.

Gdzie oni są?

Swing to nie wyścigi do zaliczania kolejnych etapów. Tu nie ma określonego czasu na dotarcie do mety. Albo przychodzi moment gotowości, albo lepiej poczekać, nie zmuszając się do niepożądanych aktywności.

Zbyt wiele razy byliśmy świadkami czyichś kryzysów, że nie chcemy tego więcej przerabiać, być rozwiązaniem na czyjeś problemy. Pragniemy spotykać się z ludźmi, którzy wiedzą czym jest swing i to w pełnym znaczeniu tego słowa. Nie, że jedna osoba się wymienia, a druga nie może, albo na siłę przekonuje partnera/partnerkę do spróbowania czegoś, czego tak naprawdę nie chce.

Gdzie ci swingersi świadomi swoich seksualnych potrzeb, pragnący spełniać je bez żadnych zgrzytów i przeszkód po drodze?

Gdzie ci swingersi, którzy nie boją dzielić się nie tylko ciałem, ale również emocjami i przeżytymi historiami?

Gdzie ci swingersi potrafiący odseparować intymność od współdzielonej cielesności?

 

Gdzie Wy jesteście? Bo my Was szukamy 🙂

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/jestesmy-swingujacy-niepraktykujacy/