GŁUPI ROK

Dla mnie rok 2020 jest rokiem niebytu. Niby jest, a jednak go nie ma. Nic nie można zaplanować, niczego przewidzieć. Permanentny stan zawieszenia.

Zaplanowane koncerty się nie odbyły. Wakacje zostały odwołane w ostatniej chwili. Ciągła batalia o zwrot poniesionych kosztów.

Duszę się. Od maseczek, od ludzkiej głupoty, od strachu bez końca napędzanego. Staram się zachować dystans i zdrowy rozsądek. Aż zaczęłam cieszyć się na deszcz za oknem, bo wtedy zmniejsza się poczucie dni niewykorzystanych. Wtedy łatwiej skupić się na pracy. Wystukiwać w klawiaturę kolejne zdania, z radością, że ktoś je przeczyta. Że ktoś jest po drugiej stronie łącza i być może czuje to samo, co ja.

W naszej relacji kwarantanna, obostrzenia, ograniczenia nic nie zmieniły. Tak jak się kochaliśmy, tak się kochamy. Celebrujemy bliskość, i tę w sypialni, jak i na kanapie przy wieczornym seansie kina domowego. Choć nie zwolniliśmy z pracą zawodową. Ba! Nawet paradoksalnie wszystko przyspieszyło. Kontrakty, zlecenia, zamówienia – bo każdy wszystko na już, na teraz, bo przecież nie wiadomo co jutro będzie. Może znów dobitnie zabiorą wolność przemieszczania się czy spotykania się? Niepewność paniką podkręcana.

Tęsknota za minionym

Ale tęsknimy. Tęsknimy za klubami, za dreszczem podniecenia z oczekiwania na nieznane wynikającego. Za zobaczeniem dawnych znajomych i poznawaniem nowych osób. Na drinku, kawie, w hotelowym apartamencie, zabawie w większym gronie. Tęsknimy za flirtem w nieśmiałych gestach ukrytych, za rumieńcem na twarzy zdradzającym pożądanie.

Głupi ten rok. Bo z założenia można wiele, nie mogąc nic. Chcielibyśmy organizować apartamentówki, spotkania zapoznawcze, ale co potem, gdy komuś plusik na teście wyjdzie? Inwigilacja – co robiłeś, gdzie byłeś, z kim przebywałeś? Skrzętnie chowana prywatność przestaje istnieć. To, co chciałeś mieć wyłącznie dla siebie, staje się publiczne. Wręcz urzędowe, bo właśnie przybył kolejny ludek do statystyk.

Nie dajemy się wkręcić w panującą paranoję, gdyż współpracując z osobami z różnorodnych branż, dowiadujemy się jak sprawa wygląda od zaplecza. Ale to temat nie na wpis, lecz na posiadówkę przy wódce. I to nie jednym kieliszku, lecz kilku.

Działając w ciszy

Może jesteśmy zbyt zachowawczy, lecz ze względu na swoje bezpieczeństwo, psychiczne zwłaszcza – przystopowaliśmy. Nie oznacza to, że wypadliśmy ze swingerskiego obiegu. Nie, my wciąż w nim jesteśmy, ale jeszcze bardziej kameralnie niż do tej pory. Nie ogłaszamy na forum spotkań, nie promujemy wydarzeń, bo czasy temu nie sprzyjają ani co chwilę pojawiające się w mediach ogłaszane następne absurdy. Rozgłos nam niepotrzebny. Potrzebujemy siebie nawzajem.

Za wszystkich działających w swingerskim środowisku – trzymamy kciuki. Aby przetrwali i żebyśmy mieli do czego wracać, nie tylko we wspomnieniach. My jesteśmy i wy też bądźcie.

Odliczamy dni do 2021. Niech ten głupi rok 2020 wreszcie się skończy. Niech wróci normalność przez każdego indywidualnie interpretowana. Niech życie wróci na dawne tory, wyznaczając nowe drogi.

Tekst: Luiza

Fot.: nmanwood/Pixabay

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/dopadl-mnie-kryzys/

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme