StopStreetNa ten temat wiele już artykułów napisano. Co robić, a czego nie. Co mówić, a o czym lepiej nie wspominać itp. Ale z racji tego, że blog służy do przekazania własnego punktu widzenia, to skorzystam z tej okazji i podzielę się tym, co mi chodzi po głowie. Czyli „Jak nie podrywać kobiety” według Luizy.

Mięśnie to nie wszystko

Byłabym hipokrytką, gdybym powiedziała, że fizyczność nie ma żadnego znaczenia. O nie, ma i to wielkie. Zwłaszcza, gdy mam ochotę pójść o krok dalej niż zwykła rozmowa. I choć uroda jest rzeczą względną, bo każdemu przecież podoba się coś innego, to zawsze powinien być wspólny mianownik – mężczyzna musi być zadbany. Innej opcji nie ma. Natomiast śmieszą mnie panowie, którzy prężą swe bicepsy i napinają brzuchy tylko po to, aby jakaś dziewczyna zwróciła na nich uwagę. Czyjeś zainteresowanie jest dla nich wyznacznikiem sensu spędzania wielu godzin na siłowni. Dbanie o kondycję, wydolność, wytrzymałość – o to lubię. Ale chodzenie do szatni z zestawem małego chemika do przygotowywania różnych sztucznych odżywek – to chwilowe napompowanie męskiego ego. I nie licz na to, że to mi zaimponuje. Same mięśnie bez połączenia z intrygującą osobowością nie sprawią, że na sam twój widok będę miała kisiel w majtkach.

Bloki tematyczne

Serio nie stać Ciebie na inwencję twórczą i swobodny dialog na dobrowolnie wybrany temat? Nie dajesz sobie rady, gdy nie masz przygotowanych bloków tematycznych w stylu: co chciałabyś robić w przyszłości albo jak wyglądałby twój wymarzony dzień? To jesteś bezmózgim cieniasem. Być może na taki banalny tekst wyrwiesz jakąś pustą laskę, ale na prawdziwej i pewnej siebie kobiecie wrażenia tym nie zrobisz. No, ale to już kwestia priorytetów.

Daj mi potańczyć do cholery!

Lubię tańczyć, dlatego gdy tylko mam okazję, to z chęcią podążam na parkiet. Zamykam oczy, czuję rytm i… mnie nie ma. Nie tańczę po to, aby się lansować. Nie tańczę, aby być zauważoną. Tańczę dla siebie. Dla własnej przyjemności. Napiszę nieskromnie, że gdy jest „mój dzień” i czuję taneczne flow, to jestem królową parkietu. Biodra się kołyszą, pupa się kręci, ręce unoszą się w takt muzyki. To jest stan, który uwielbiam. Jestem tylko ja i dochodzące do mego serca dźwięki. Więc… Odczep się ode mnie. Daj mi się cieszyć tą chwilą. To, że umiem się ruszać nie znaczy jednocześnie, że mam ochotę abyś naruszał moją nietykalność cielesność. Umiejętność tańczenia nie jest zaproszeniem do łóżka. Jeżeli będę chciała, abyś podszedł, to dam Ci znać. Inaczej – spadaj. Ostatnio podbijał do mnie jakiś Latynos, który ledwo co do mnie podszedł od razu próbował położyć ręce na moim tyłku i wepchnąć język do gardła. Ot tak, uzurpował sobie prawo do mnie. O nie kolego – tak się nie robi. Inaczej ja naruszę twoją cielesność tak, że będziesz gadał falsetem.

Nie podlizuj się

Facet to musi być facet. Musi mieć swoje zdanie i siłę charakteru. Musi być „jakiś”. Nie bądź przychlastem, który swoją wybrankę wznosi ponad wzgórze Olimpu i na wszystko się zgadza. Uwaga – to nie jest ani urocze ani słodkie. To tylko świadczy o tym, jak bardzo nie masz swojej tożsamości. Lubię cipki, ale nie lubię jak facet zachowuje się jak pizda. Krótko i dobitnie.

Cycki to nie oczy

Ty masz penisa. Ja mam pochwę. I cycki. Tak było, jest i będzie. Przecież ich sobie nie odczepię i nie schowam na później, abyś mógł się skupić na mnie i na tym co mam do powiedzenia. I nie wciskaj mi kitu, że mam śliczny wisiorek i nie możesz od niego oderwać wzroku. Ćwicz siłę charakteru i myśl głową, a nie tylko fifrakiem.

Nie gwiżdż na mnie

Gwizdać możesz sobie na psa, ale nie na mnie. Co chcesz tym osiągnąć? Pokazanie jakim to macho jesteś? Jeśli tak, to kiepski z Ciebie ten macho, skoro nie potrafisz zagaić rozmowy, tylko zwijasz język w tubkę do pogwizdywania. Jak będziesz tak robił, to twój język nigdy nie znajdzie się tam o czym fantazjujesz oglądając pornosy.

Stary, gdzie jest moja bryka?

Masz ekstra auto? Winszuję. Ale to, że podjedziesz z opuszczoną szybą, zimnym łokciem i z basem na całą ulicę nie sprawi, że w podskokach zawinę kiecę i wsiądę na twe konie mechaniczne. Jeżeli mężczyzna spodoba mi się jako całokształt, to bzyknę się z nim nawet na tylnym siedzeniu malucha. W tym przypadku, rozmiar akurat nie ma znaczenia 🙂 Zatem skup się bardziej na drodze niż na motoryzacyjnych bajerach.

Kilka słów podsumowania. Drodzy Panowie – uwielbiam Was. Ale Was jako mężczyzn inteligentnych, zadbanych, charyzmatycznych. Was jako połączenie gentlemanów z lekką nutką niegrzeczności. Przemyślcie sobie to o czym napisałam i zdefiniujcie na nowo Waszą męskość. Być może niektóre wnioski Was zaskoczą.

Autorka: Luiza

To nie przypadek, że tu jesteś. Bądź z Nami także i tu:

Facebook

Google +