JEŚLI NIE SPEŁNIĘ OCZEKIWAŃ?

Chcecie iść na to spotkanie. Denerwujecie się jak cholera. Przez moment przechodzi wam nawet przez głowę myśl a może jednak to odwołać? Jednak wizja spokojnego wieczoru w domu na kanapie przegrywa z wizją poznania nowych ludzi. Być może to z nimi poczujecie chemię. Być może to ich zaprosicie do sypialni. I być może w tej sypialni będzie działa się magia…

Jednak idąc na randkę, każde z Was toczy wewnętrzną walkę, próbując zwalczyć strach przed natrętną obawą co się stanie – jeśli nie spełnię oczekiwań. I nagle okazuje się, że tych „jeśli” jest całkiem dużo. Za dużo.

Jeśli ja się nie spodobam, a mój partner/partnerka tak.

Jeśli ja komuś wpadnę w oko, a mój partner/partnerka nie.

Jeśli zamiast podniecenia będzie rozczarowanie?

Tak/Nie/NEXT!

Nie oszukujmy się – oceniamy się wzajemnie. W pracy, na ulicy, w klubie. Tam gdzie są ludzie, tam i jest szybkie skanowanie i przypisywanie przymiotnikowo-przysłówkowych etykiet: ładna, przystojny, brzydki, gruba, fajna, głupi, itd. Proste algorytmy bazujące na pierwszym wrażeniu. Dlatego, gdy ktoś zarzeka się, że on nigdy nie ocenia – nie wierzcie mu, bo na pewno zdążył już wyrobić sobie o was opinię.

Zwłaszcza w swingu pierwsze wrażenie jest kluczowe. Prędka weryfikacja czy fizyczność wpisuje się w nasze upodobania, krótka wymiana zdań – i już wiadomo czy zaiskrzy czy jednak będzie to kolejna randka z głównym motywem spoglądania na zegarek.

To się nie skończy

Myślicie, że te obawy kiedyś miną? Otóż zapowiadamy wam, że nie. Owszem, ich częstotliwość, jak i intensywność będą się zmieniać, ale zawsze gdzieś tam na dnie serducha będzie się łomotał niepokój związany z oczekiwaniem na nieznane.

Z Erykiem celebrujemy randki. Umawiając się z kimś dokładamy wszelkich starań, aby dobrze się prezentować. Eleganckie ubranie, kilka kropel ulubionych perfum, dobrane dodatki. Robimy to nie tylko dla siebie, ale także dla osób, z którymi będziemy mieli przyjemność się spotkać. Chcemy czuć się dobrze i sprawiać, aby inni również czuli się komfortowo w naszym towarzystwie. Wygląd ma znaczenie, ale osobowość – znacznie większe. I choćby niewiadomo jak wymuskani byliby nasi towarzysze, lecz rozmowa nie będzie się kleiła, kontynuacji randki raczej nie będzie. Pożegnamy się całusem w policzek i nasze drogi więcej się nie skrzyżują.

Ale…

Mamy trudniej. Serio. Pisząc bowiem bloga odsłaniamy się bardziej niż ktokolwiek inny, zaś nasi czytelnicy mają już o nas pewne wyobrażenie. Tu nam coś dodadzą, tam coś nam odejmą. Podświadomie wystawiają nam rachunek cielesności oraz osobowości. Aż wreszcie dochodzi do spotkania i my też się zastanawiamy czy w jakiś sposób nie zawiedliśmy ich oczekiwań. Czy nie spodziewali się jakiejś seksbomby w stylu Pameli Anderson i mięśniaka jak David Hasselhoff z czasów, kiedy pruli przez fale w „Słonecznym patrolu”. A tymczasem ich oczom ukazuje się normalna para, o proporcjonalnych kształtach i z uśmiechem nie schodzącym z twarzy. I wtedy też każde z nas zastanawia się a co jeśli nie spełnię oczekiwań…

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/czy-to-kiedys-minie/