LUDZIE SIĘ NAS BOJĄ…

Ostatnio mamy takie wrażenie, że ludzie się nas boją. Naprawdę. Jakby fakt, że prowadzimy bloga sprawiał, że jesteśmy poza zasięgiem. A przecież my jesteśmy rzeczywiści, wręcz namacalni (i to w dosłownym znaczeniu tego słowa) 🙂

Chcemy bawić się, szaleć i poznawać nowe osoby. To, że piszemy o swingu nie znaczy, że tylko na pisaniu chcemy poprzestać. Bo czymże byłoby pisanie, gdyby nie opierało się na prawdziwych przeżyciach? Złudą, ułudą i obłudą. A my pragniemy dzielić się tym, co realne i autentyczne – czyli sobą też.

Bardzo mili z nas ludzie

Jesteśmy normalnymi ludźmi, którzy w ciągu dnia pracują, a wieczorami się przytulają. Choć często to przytulanie przemienia się w me jęki, ale już tak mam – nie umiem kumulować w sobie dźwięków rozkoszy. Zresztą po co to robić, skoro krzycząc jest przyjemniej? I w duszy mam sąsiadów. Oni mi umilają życie, to ja też im będę. Zatem jestem baaaardzo miła. W przeciwieństwie do mojego męża, który delektuje się mną w ciszy. Ale spokojnie – on też jest bardzo uroczy, i polecam go zarówno do pogadania, pogłaskania, jak i ujeżdżania. A co, taką reklamę mu zrobię.

Swingersi z certyfikatem

Ci co nas poznali osobiście przekonali się, że jesteśmy „zwyczajni niezwyczajni”. Zwyczajni, bo robimy to, co robią inni. Niezwyczajni – bo po prostu potrafimy ubierać w słowa co nam w sercu gra w rytmie swingu. A jak nie wierzycie, to chyba poprosimy ich o wystawienie nam referencji. To by było coś – swingers z potwierdzeniem jakości. Powiesiłabym taki certyfikat nad łóżkiem. I to w ozdobnej ramce.

Zatem podsumowując me krótkie wystąpienie, które czynię także w imieniu swojego męża, rzeknę – ludzie, nie bójcie się nas. Tylko spotkajcie się z nami, bo wtedy będziecie mieli okazję poznać nas naprawdę, a jak zaiskrzy, to nawet i dogłębnie. W końcu życie jest za krótkie, aby się nie bawić!

Tekst: Luiza (i Eryk)

PRZECZYTAJhttp://swingwithme.pl/wy-sie-nie-kochacie/